Słowa Mai Sandu dotyczące potencjalnego połączenia Mołdawii i Rumunii padły w brytyjskim podcaście „The Rest Is Politics: Leading”. Głowa państwa pytana była o aktualną sytuację kraju, szczególnie w kontekście układu geopolitycznego w regionie.
W pewnym momencie rozmowy prowadzący wprost zapytali, czy polityk osobiście poparłaby zjednoczenie z Rumunią. Sandu odpowiedziała, że „gdyby zorganizowano referendum, zagłosowałaby za”.
Zjednoczenie Rumunii i Mołdawii? „Naturalny proces”
Na wypowiedź Mai Sandu zareagowali przedstawiciele rumuńskich władz. Sprawę, w wywiadzie dla portalu Calea Europeana, skomentował honorowy doradca prezydenta Rumunii Eugen Tomac.
Polityk pozytywnie odniósł się do takiej propozycji, przypominając, że nie jest to nowy temat, a pierwsze dyskusje o zjednoczeniu pojawiały się już kilkadziesiąt lat wcześniej.
– Rumunia jest gotowa w każdej chwili usiąść do stołu negocjacyjnego i poważnie omówić ten scenariusz, ale tylko wtedy, gdy Republika Mołdawii uzna go za akceptowalną opcję (…) Mają prawo decydować o swojej przyszłości – stwierdził.
Tomac podkreślił jednocześnie, że priorytetowym celem władz w Kiszyniowie jest proces integracji europejskiej, w czym pomaga Rumunia.
Zdaniem doradcy prezydenta „każdy Rumun dobrej woli uważa zjednoczenie obu państw za naturalny proces”.
Mołdawia. Oburzenie prorosyjskich partii po słowach Mai Sandu
Wypowiedź prezydent Mołdawii spotkała się z natychmiastową, krytyczną reakcją ze strony opozycyjnych, otwarcie prorosyjskich ugrupowań politycznych. Specjalne oświadczenie wydała m.in. Partia Komunistyczna.
„Jedynym sprawiedliwym i właściwym rozwiązaniem byłoby pozbawienie Mai Sandu urzędu prezydenta z woli narodu mołdawskiego, a następnie postawienie jej przed sądem karnym za naruszenie konstytucji” – napisano.
Jeszcze ostrzejszy w swojej opinii był Ilan Shor, ukrywający się w Rosji polityk, który uznawany jest za lidera prokremlowskich ruchów w Mołdawii.
„Zabójczyni w końcu przyznała, że przybyła z jednym celem: zabić Mołdawię” – stwierdził.
Wybory na przewodniczącego Polski 2050. Pełczyńska Nałęcz: Najprawdopodobniej doszło do zewnętrznej ingerencjiPolsat NewsPolsat News
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
