-
Spotkanie białoruskiej opozycji z prezydentem Karolem Nawrockim poprzedził spór o listę zaproszonych gości.
-
Część przedstawicieli białoruskiej diaspory oraz byli współpracownicy Swiatłany Cichanouskiej publicznie wyraziła sprzeciw wobec pominięcia ich wśród uczestników.
-
Walery Kowalewski oraz inni opozycjoniści oskarżyli otoczenie Cichanouskiej o marginalizację i zniesławianie przeciwników.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Od 2022 roku w Pałacu Prezydenckim organizowane jest noworoczne przyjęcie z udziałem prezydenta Polski i białoruskich działaczy opozycyjnych. Ich inicjatorem był Andrzej Duda.
Również i w tym roku prezydent Karol Nawrocki zdecydował się na organizację takiego spotkania, które odbyło się 13 stycznia. Na miejscu pojawiło się kilkadziesiąt osób, w tym m.in. uznawana za liderkę białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska.
Białoruska opozycja. Afera przed spotkaniem z Karolem Nawrockim
Mimo że samo spotkanie przebiegło bez żadnych zakłóceń, to jednak dzień wcześniej w sieci, wśród przedstawicieli białoruskiej diaspory, doszło do kłótni. Powodem była lista uczestników, którzy zostali zaproszeni do Pałacu Prezydenckiego.
„Strona białoruska tradycyjnie zajmuje się przygotowaniem przyjęć i oprawą artystyczną wydarzenia przez Przedstawiciela ds. Odrodzenia Narodowego Wspólnego Gabinetu Tymczasowego (…) Listy gości są sporządzane wspólnie przez stronę polską i białoruską. Ostateczna decyzja w sprawie listy uczestników należy do strony polskiej. Propozycje strony białoruskiej nie zawsze są akceptowane” – tłumaczył w mediach społecznościowych Franciszak Wiaczorka, główny doradca Cichanouskiej.
Oświadczenie nie powstrzymało jednak części opozycjonistów od krytyki środowiska Cichanouskiej. Swoje oburzenie wyraził m.in. Alaksiej Dzikawicki, dziennikarz współpracujący do 2024 roku z telewizją Biełsat. W swoim wpisie zasugerował, że został oszukany przez swoich rodaków, którzy „zrobili wszystko, co możliwe, aby usunąć go z listy”.
O krok dalej poszedł politolog Pawieł Usau. „To naprawdę przerażające, bo jeśli 'Białorusini’ (których nazwiska warto znać) dopuszczają się takich ohydztw w obcym kraju, boję się wyobrazić, co zrobią na Białorusi (…) Myślę, że klan, który rzekomo reprezentuje teraz opozycję, robi wszystko, co w jego mocy, aby zapobiec zmianom. Są oni jeszcze bardziej szkodliwi dla wspólnoty demokratycznej niż Łukaszenka, ponieważ ten przynajmniej nie nazywa siebie demokratą”.
„Belvederegate” w Warszawie. Kowalewski: Anulowanie, marginalizacja, nękanie
Zaproszenia zabrakło także dla byłego „ministra spraw zagranicznych” Zjednoczonego Gabinetu Tymczasowego Cichanouskiej, Walerego Kowalewskiego. Opozycjonista przyznał, że miesiąc przed spotkaniem został poproszony o dane osobowe w celu uzyskania zaproszenia, jednak finalnie został usunięty z listy.
„Jestem przekonany, że decyzja ta nie została podjęta przez stronę polską, lecz przez czołowych przedstawicieli narodu białoruskiego, wiecznych przywódców i nieskazitelne symbole naszego demokratycznego wyboru” – napisał.
„Anulowanie, marginalizacja, nękanie, oczernianie i zniesławianie przeciwników lub osób o alternatywnych poglądach na drodze do rozwiązania kryzysu na Białorusi stały się normą w strukturach politycznego ruchu demokratycznego” – podsumował.
Krzysztof Gawkowski w „Graffiti”: Chyba Szymon Hołownia wraca na szefa partiiPolsat News
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
