Ukraińskie Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU) i Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAP) przekazały informacje o kolejnej aferze korupcyjnej. O sprawie na szczytach władzy pisze biuro prasowe SAP.


„Przewodniczący jednej z frakcji parlamentarnych Rady Najwyższej Ukrainy oferował nienależne korzyści pewnej liczbie deputowanych należących do frakcji, którym ta osoba nie przewodziła, w zamian za głosowanie „za” lub „przeciw” konkretnym projektom ustaw” – przekazano w oświadczeniu, które trafiło do sieci.


Sprawą natychmiast zajęli się dziennikarze. Portal Suspilne informuje, że może chodzić o byłą premier Julię Tymoszenko. Podobnie twierdzą dziennikarze Radia Swoboda i telewizji Espreso.


W środę Tymoszenko sama poinformowała, że służby weszły do jej biura. „Tak zwane »pilne działania śledcze«, które trwały całą noc, właśnie zakończyły się w biurze partii. »Pilne działania śledcze«, które nie mają nic wspólnego z prawem i porządkiem” – napisała była premier. „Ponad trzydziestu mężczyzn uzbrojonych po zęby, bez okazania dokumentów, faktycznie zajęło budynek i wzięło pracowników jako zakładników. Ostatni raz szturmowcy Janukowycza w ten sposób szturmowali nas podczas Rewolucji Godności” – dodała.


Na miejscu nie znaleziono żadnych dowodów na jej udział w aferze. Tymoszenko pisze, że są to działania czysto pijarowe. „Wygląda na to, że wybory są znacznie bliżej niż się wydawało. I ktoś postanowił rozpocząć czystkę wśród konkurentów” – twierdzi polityk.


W przeszłości Tymoszenko krytykowała NABU oraz SAP i domagała się uniezależnienia tych organów od Kancelarii Prezydenta (po protestach społecznych ten projekt został zarzucony).


To już kolejna afera korupcyjna, która wstrząsa krajem. W ostatnich miesiącach służby wielokrotnie dokonywały zatrzymań, a media informowały o skandalach na samych szczytach władzy.


Czytaj też:
Kolejna afera wstrząśnie Ukrainą? Nowe informacje w bulwersującej sprawieCzytaj też:
„Niech kradną, ale nie nam”. Awantura na linii Ukraina-Czechy