Od 12 lat unijni urzędnicy nie mogą dojść do porozumienia w sprawie zmian w przepisach o prawach pasażerów linii lotniczych. Obecne regulacje pozostają w niezmienionym kształcie od 2004 roku.
Spór miał swój ciąg dalszy w poniedziałek, gdy europosłowie z Komisji ds. Transportu i Turystyki (TRAN) w Parlamencie Europejskim (PE) odrzucili propozycje zmian Rady UE, w której zasiadają ministrowie państw członkowskich. Komisja TRAN podkreśliła w oświadczeniu dla mediów, że nie zgodzi się na osłabianie obecnych praw pasażerów.
Odszkodowania za opóźnione loty. Parlament i Rada podzielone
Kością niezgody między instytucjami jest przede wszystkim kwestia odszkodowań za opóźnione i odwołane loty.
Obecne przepisy przewidują, że pasażer ma prawo do odszkodowania w wysokości od 250 do 600 euro, w zależności od długości trasy, jeśli jego lot jest opóźniony o co najmniej trzy godziny.
Rada UE proponowała wydłużenie progu opóźnienia do czterech-sześciu godzin, w zależności od długości lotu, oraz zmianę stawek odszkodowań na poziomie 300-600 euro. Komisja TRAN odrzuciła te propozycje i opowiedziała się za utrzymaniem obecnych przepisów.
Jak zauważa członek tej komisji Dariusz Joński, problem z częstymi opóźnieniami lotów dotyczy głównie niemieckich i francuskich przewoźników. Z kolei polskie linie lotnicze są jednymi z najbardziej punktualnych w Europie.
Zmiany w prawach pasażerów linii lotniczych w UE. Co proponuje Komisja Transportu i Turystyki?
Europosłowie chcą również, aby Komisja Europejska doprecyzowała listę nadzwyczajnych okoliczności, w których linie lotnicze nie muszą wypłacać odszkodowania. Chodzi m.in. o sytuacje takie jak klęski żywiołowe czy wojny.
Jednocześnie europosłowie opowiadają się za utrzymaniem obowiązku zapewnienia przez linie lotnicze pomocy pasażerom, którzy utknęli na lotnisku z powodu zakłóconych lotów.
Linie lotnicze miałyby nadal zapewniać im posiłki i napoje, a jeśli zajdzie taka potrzeba – także nocleg, maksymalnie do trzech nocy w przypadku dużych opóźnień.
Wśród propozycji komisji TRAN znalazł się też zapis dotyczący bagażu podręcznego. Europosłowie chcą, aby pasażerowie mogli bezpłatnie wnieść na pokład jedną małą walizkę podręczną. Dodatkowo podróżny miałby mieć prawo zabrać jedną rzecz osobistą, taką jak torebka, mały plecak albo laptop.
– My uważamy, że to nie jest fair wobec pasażerów. Pasażer, który kupi bilet, powinien mieć w cenie ten bagaż i powinien móc wejść na pokład samolotu – mówi Interii Joński.
– Proponujemy, żeby w całej Unii Europejskiej w cenie biletu ten bagaż podręczny był do siedmiu kilogramów – dodał. Maksymalne wymiary bagażu zaproponowane przez komisję to 100 cm (suma długości, szerokości i wysokości).
Europoseł zwrócił również uwagę, że często dochodzi do sytuacji, w której ceny biletu linii LOT są tańsze od tanich linii lotniczych – jeśli uwzględni się bagaż podręczny (w postaci np. małej walizki na kółkach).
Europosłowie uważają również, że pasażerowie powinni zachować prawo wyboru między elektroniczną a papierową kartą pokładową.
Europosłowie chcą także zlikwidować dodatkowe opłaty, które niektórzy przewoźnicy pobierają m.in. za poprawienie błędu w nazwisku pasażera lub za odprawę na lotnisku zamiast online.
Komisja TRAN opowiada się także za wzmocnieniem ochrony dla określonych grup podróżnych, tj. osoby z niepełnosprawnością ruchową, kobiety w ciąży, niemowlęta oraz dzieci w wózkach. Zdaniem europosłów powinni mieć pierwszeństwo przy wejściu na pokład, a osoby im towarzyszące powinny móc usiąść obok nich bez dodatkowych opłat.
Ponadto, zgodnie z projektem nowych przepisów, pasażerowie ci mieliby zyskać prawo do odszkodowania, jeśli spóźnią się na lot z powodu niewywiązania się przez lotnisko z obowiązku udzielenia im wsparcia w dotarciu na czas do bramki.
Europosłowie chcą też, aby dochodzenie odszkodowań było prostsze. Linie lotnicze miałyby wysyłać pasażerom wstępnie wypełniony formularz w ciągu 48 godzin od nieudanego lotu. Podróżny miałby rok na złożenie wniosku o odszkodowanie.
– To skomplikowany proces. Działają firmy, które pobierają niemałe prowizje od złożenia tych wniosków, więc wydaje się, że w dobie cyfryzacji możemy to zrobić w sposób uproszczony – mówi Joński.
Dlaczego instytucje unijne nie mogą się porozumieć?
Na to pytanie trudno było uzyskać jednoznaczną odpowiedź od naszych rozmówców.
Jak usłyszała Interia w źródłach unijnych, sprzeciw komisji TRAN wobec propozycji Rady UE nie był zaskoczeniem. Parlament Europejski już w pierwszym czytaniu prezentował inne podejście niż Rada, która przyjęła swoje stanowisko w czerwcu 2025 roku.
Dowiedzieliśmy się również, że na stanowiska obu instytucji wpływa wiele grup interesu. „Nie można wykluczyć, że część państw członkowskich bierze pod uwagę możliwe skutki zmian dla swoich krajowych przewoźników, ale również interesy konsumentów” – zauważa nasze źródło.
Jednym z takich przewoźników jest irlandzka tania linia lotnicza Ryanair – wskazuje Joński. – Z jednej strony są pasażerowie i Parlament, który ich słucha, a z drugiej linie lotnicze, zwłaszcza tanie, które robią wszystko, żeby nie zwiększyć praw pasażerów, bo to oznacza koszty – dodał.
Z kolei europoseł PiS, Kosma Złotowski, który także jest członkiem Komisji Transportu i Turystyki, uważa, że wieloletni impas w unijnych przepisach o prawach pasażerów linii lotniczych spowodowany jest Zielonym Ładem.
– Oczywiście, że jest lobbing linii lotniczych. Są objęte takimi obostrzeniami, że nie pozwala im się żyć. W związku z tym trzeba na wszystkim oszczędzać – powiedział Złotowski, jako przykład wskazując wysoki koszt zrównoważonego paliwa lotniczego.
– To wymóg, który Unia – jeśli jeszcze go nie wprowadziła – wkrótce postawi firmom lotniczym. Problem polega na tym, że jest to paliwo produkowane sztucznie, a w Stanach Zjednoczonych wytwarza się je w zasadzie w taki sam sposób jak tradycyjne paliwo kopalne, tylko że jest dziewięć razy droższe – dodał.
Stanowisko komisji TRAN zostanie poddane głosowaniu przez cały Parlament Europejski na sesji plenarnej we wtorek, 20 stycznia.
Co dalej? Rada UE co prawda mogłaby po prostu przyjąć lub odrzucić stanowisko PE, ale jak słyszymy w Brukseli, najpewniej rozpoczną się negocjacje trójstronne. Chodzi o to, by europosłowie uzgodnili wspólny projekt zmian z przedstawicielami rządów poszczególnych państw, przy współudziale Komisji Europejskiej.
Jak wyjaśnia nasze unijne źródło, prezydencja Rady UE (obecnie Cypr) musi tak prowadzić rozmowy, by zbudować kompromis i osiągnąć większość kwalifikowaną. W praktyce oznacza to, że propozycja przechodzi w Radzie tylko wtedy, gdy popiera ją co najmniej 15 z 27 państw członkowskich i jednocześnie kraje te reprezentują minimum 65 proc. ludności UE.
– Nie było jeszcze takiej sytuacji, żeby posłowie TRAN dwukrotnie – bo to już było drugie czytanie – przyjęli stanowisko bez żadnego głosu sprzeciwu. To oznacza, że politycy ze wszystkich frakcji w Parlamencie Europejskim dwukrotnie zagłosowali za wzmocnieniem praw pasażerów. I to z oklaskami na koniec głosowania – podkreśla Dariusz Joński.
Czy po tylu latach jest w końcu szansa, że unijne instytucje wypracują kompromis? – Wydaje się, że Parlament Europejski powinien poprzeć tę propozycję – przypuszcza Joński. – Ta debata trwa od blisko 12 lat, więc dość długo. Dobrze by było ją zakończyć – dodał.
- Lot Ursuli von der Leyen zakłócony. Podejrzenie rosyjskiej ingerencji
- Cicha rewolucja na lotniskach Europy. Gdzie już obowiązuje zmiana?
Ziobro z azylem na Węgrzech. Tomczyk w ”Graffiti”: To jest naprawdę wyjątkowo demoralizującePolsat NewsPolsat News
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
