„NABU i Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAP) ujawniły, że lider jednej z frakcji parlamentarnych Rady Najwyższej Ukrainy oferował nielegalne korzyści wielu parlamentarzystom” — poinformowało NABU w oświadczeniu opublikowanym na Telegramie.
Według śledczych podejrzany oferował łapówki posłom z innych partii w zamian za ich głosy „za” lub „przeciw” niektórym inicjatywom ustawodawczym.
NABU nie podało publicznie nazwiska podejrzanego. Jednak ukraińskie media poinformowały, że NABU i SAP przeprowadzały przeszukania w siedzibie partii Batkiwszczyna, której liderką jest Julia Tymoszenko.
- Kto jest podejrzany w sprawie korupcji w parlamencie Ukrainy?
- Jakie działania podjęło NABU w tej sprawie?
- Co powiedziała Tymoszenko o przeszukaniu jej biura?
- Jakie materiały opublikowane przez NABU dotyczą tej sprawy?
Ołeksij Honczarenko, poseł z frakcji Europejska Solidarność Petra Poroszenki, stwierdził na Telegramie, że śledztwo dotyczy Julii Tymoszenko, która zyskała światową sławę podczas Pomarańczowej Rewolucji w latach 2004-2005, po której została premierem.
„Chodzi o Julię Tymoszenko. Prowadziła rozmowy z kilkoma posłami o przejściu albo nieformalnym dołączeniu do partii Batkiwszczyna za pieniądze. Któryś z deputowanych nagrywał i przekazał materiały NABU” — napisał Honczarenko.
Później serwis „Ukrainska Prawda”, cytując swoje źródła z kręgów politycznych, poinformował, że organy antykorupcyjne oficjalnie powiadomiły Tymoszenko o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Jak dotąd organy ścigania nie wydały żadnego oficjalnego oświadczenia w tej sprawie.
Służby przeszukały biuro Tymoszenko. „Nie miało to nic wspólnego z prawem”
Sama Tymoszenko potwierdziła, że w siedzibie partii Batkiwszczyzna przeprowadzono przeszukania.
„Właśnie zakończyły się w biurze partii »Batkiwszczyzna« tzw. pilne czynności śledcze, które trwały całą noc. »Pilne czynności śledcze«, które nie mają nic wspólnego z prawem i ustawą. Ponad trzydziestu uzbrojonych po zęby mężczyzn bez okazania jakichkolwiek dokumentów faktycznie zajęło budynek i wzięło pracowników jako zakładników” — napisała w poście na Facebooku.
„Ostatni raz szturmowcy Janukowycza zaatakowali nas w ten sposób podczas Rewolucji Godności. Ale nawet wtedy przynajmniej ukrywali swoją inwazję za pomocą jakichś dokumentów z sądu w Peczersku. Tym razem nie było nic takiego” — dodała Tymoszenko.
Tymoszenko została uwięziona w 2011 r. przez ówczesnego prezydenta Wiktora Janukowycza za wynegocjowanie niekorzystnej umowy gazowej podczas pełnienia funkcji premiera. Powszechnie uznano to za aresztowanie motywowane politycznie, a Tymoszenko została zwolniona w ciągu kilku dni od ucieczki Janukowycza z kraju w 2014 r. podczas Rewolucji Godności [tak w Ukrainie nazywane są wydarzenia na Majdanie Niezależności w Kijowie, które rozegrały się późną jesienią 2013 r. i w zimie przełomu 2013/2014 r. i doprowadziły do ucieczki Janukowycza oraz przeprowadzenia przedterminowych wyborów prezydenckich].
Posłanka określiła przeszukanie jako „wielką akcję PR-ową”. Powiedziała, że podczas operacji nic nie znaleziono, ale funkcjonariusze organów ścigania skonfiskowali jej telefony służbowe, dokumenty parlamentarne i osobiste oszczędności — „wszystko to jest w pełni odzwierciedlone w oficjalnym oświadczeniu”.
„Kategorycznie odrzucam wszystkie te absurdalne zarzuty. Wygląda na to, że wybory są znacznie bliżej, niż się wydawało, i ktoś postanowił zacząć eliminować konkurentów” — dodała Tymoszenko.
Wielka operacja NABU i SAP. Podejrzenia o korupcję w Radzie Najwyższej
Pod koniec grudnia 2025 r. NABU i SAP, w ramach specjalnej tajnej operacji, ujawniły grupę parlamentarzystów podejrzanych o sprzedaż głosów w Radzie Najwyższej.
Według źródeł cytowanych przez serwis RBC-Ukraina, wśród podejrzanych znajdują się parlamentarzyści Jewhen Pywowarow, Ihor Nehulewski, Olha Sawczenko, Jurij Kysil i Mychajło Laba.
1 stycznia Najwyższy Sąd Antykorupcyjny nałożył na podejrzanych środki zapobiegawcze w postaci kaucji.
Dwóch posłów zostało zwolnionych za kaucją w wysokości 40 mln hrywien (ok. 3 mln 370 tys. zł) i 30 mln hrywien (ok. 2 mln 527 tys. zł), dwóm innym przyznano kaucję w wysokości 20 mln hrywien (ok. 1 mln 685 tys. zł), a piąty podejrzany został zwolniony za kaucją w wysokości 16,6 mln hrywien (ok. 1 mln 398 tys. zł).
NABU publikuje nagrania
NABU potwierdziło później, że wystosowało zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do przewodniczącego frakcji parlamentarnej w Radzie Najwyższej, nadal nie podając nazwiska tej osoby, i upubliczniło nagrania uzyskane dzięki podsłuchom.
„NABU i SAP przekazały zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do przewodniczącego jednej z frakcji parlamentarnych Rady Najwyższej Ukrainy w związku z oferowaniem nielegalnych korzyści deputowanym Ukrainy” — poinformowało biuro w oświadczeniu.
W oświadczeniu podano, że po tym, jak w grudniu 2025 r. organy antykorupcyjne ujawniły podobne przypadki otrzymywania przez parlamentarzystów nielegalnych korzyści w zamian za głosowanie w parlamencie, podejrzana rzekomo postanowiła stworzyć własny system.
Według NABU prowadziła ona negocjacje z poszczególnymi deputowanymi w sprawie ustanowienia „systematycznego mechanizmu zapewniania nielegalnych korzyści w zamian za lojalne zachowanie podczas głosowania”.
Śledczy twierdzą, że schemat ten nie opierał się na jednorazowych umowach, ale na regularnym mechanizmie współpracy, który przewidywał comiesięczne zaliczki i miał funkcjonować przez długi czas.
„Zakładano, że posłowie będą otrzymywać instrukcje dotyczące sposobu głosowania, a w niektórych przypadkach dotyczące wstrzymania się od głosu lub całkowitego nieuczestniczenia w głosowaniu” — stwierdzają śledczy.
NABU opublikowało również nagrania z podsłuchanych rozmów, w których słychać, jak podejrzany negocjuje z parlamentarzystą, ustalając sposób działania.
Zgodnie z opublikowanymi nagraniami trzem posłom zaoferowano rzekomo 10 tys. dolarów miesięcznie w zamian za wymagane głosy. Materiały sugerują, że posłowie głosowali za odwołaniem ministrów zgodnie z instrukcjami, podczas gdy niektóre nowe nominacje zostały celowo zablokowane poprzez odmowę głosowania.
Na końcu filmu opublikowanego przez NABU podejrzana jest pokazana z zamazaną twarzą, choć można rozpoznać Julię Tymoszenko.
NABU/YouTube
Kadr z nagrania opublikowanego przez NABU
Tymoszenko wystąpiła w Radzie Najwyższej. Skarży się na sposób przeszukania
Pomimo doręczenia zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, Tymoszenko wygłosiła przemówienie w parlamencie jeszcze tego samego dnia.
Według parlamentarzystki przeszukanie jej biura rozpoczęło się o godz. 21:30 w dniu 13 stycznia, kiedy była sama w pomieszczeniu.
— Nie było żadnej ochrony ani postronnych osób. O godz. 21:30 wtargnęło mnóstwo ludzi w pełnym rynsztunku, uzbrojonych. Przyjechali pięcioma autobusami. Co ponad 30 osób, przybyłych pięcioma autobusami, chciało konfiskować u bezbronnej osoby przebywającej samotnie w swoim biurze? — mówiła.
Tymoszenko stwierdziła, że poinformowano ją o przeprowadzeniu przeszukania, ale nie przedstawiono żadnych dokumentów upoważniających do tego.
— Szef grupy powiedział: „Nie ma żadnych dokumentów i nie są one potrzebne, ponieważ są to specjalne działania śledcze, które nie wymagają niczego”. Pokazał tylko wyciąg z Jednolitego Rejestru na swoim telefonie — dodała posłanka.
Powiedziała również, że poprosiła o możliwość skontaktowania się z prawnikiem, ale rzekomo usłyszała: „Żadnego prawnika. Przeszukanie przeprowadzimy natychmiast”.
— Wszyscy ludzie, którzy byli w biurze — zwykli pracownicy — zostali bez wyjątku zablokowani. Zabrano im telefony i wszystko, co mieli, bez żadnego wyjaśnienia. Potem ta ogromna liczba mężczyzn zaczęła wywracać biuro do góry nogami. Zmiatali wszystkie papiery ze stołów i wrzucali je do worków — powiedziała Tymoszenko.