Fabian Drzyzga już drugi sezon jest zawodnikiem Fenerbahce Stambuł. W wywiadzie dla „Siatkarskich Lig” opowiada o swoim pobycie w Turcji, wspomina grę w innych krajach i mówi o powrocie do PlusLigi.

O różnicy w podejściu do treningów

Człowiek czy chce, czy nie, to musi się w jakiś sposób dostosować. Taka przykładowa różnica, to np. w klubie w Rzeszowie ja i większość chłopaków przychodziliśmy koło godziny, minimum pięćdziesiąt minut przed treningiem. Na miejscu zwykłe były jeszcze jakieś rozmowy, kawa, albo jeszcze w szatni przygotowanie się do treningu. Tutaj, tak jak wspomniałem, raczej wszystko jest bardziej powolne. Wszyscy przychodzą na dziesięć, czy dwadzieścia minut przed treningiem, a i to już jest bardzo, bardzo wcześnie. W Polsce jeżeli chodzi o wyjazdy, też wszystko jest raczej punktualnie. Tutaj zdarza się, że wyjedziemy pięć minut po czasie i nikt nie robi z tego żadnego problemu.

O popularności męskiej siatkówki w Turcji

Może gdzieś ta popularność chłopaków reprezentacji męskiej jest większa niż była, czego im życzę. Jeśli jednak przyjdzie się do nas na mecze domowe no to niestety hala, która ma pojemność pięć tysięcy, świeci pustkami.

O powrocie do Polski

Nie zamykam się na taką możliwość, ale z tego, co słyszę, to chyba w PlusLidze już nie ma za dużo miejsc. Śledzę polską ligę, patrzę co się dzieje, bo PlusLiga jest ciekawa i pędzi, że tak powiem. Oczywiście najbardziej obserwuję Asseco Resovię, z którą po prostu jestem najbardziej zżyty i też mam tam najwięcej kontaktów.

Cały wywiad z Fabianem Drzyzgą

Powrót do listy

Powiązane informacje



POWIĄZANE WIADOMOŚCI