Alan Rickman, znany brytyjski aktor, zdobył serca widzów rolą Severusa Snape’a w serii filmów „Harry Potter”. Mimo sukcesu, aktor miał mieszane uczucia co do tych produkcji, a jego dzienniki ujawniły, że często chciał z nich zrezygnować. J.K. Rowling przekonała Rickmana do pozostania, zdradzając szczegóły dotyczące jego postaci, co pomogło mu kontynuować pracę.
Kulisy słynnej sceny z „To właśnie miłość”
W 2005 r., podczas przygotowań do kolejnych części „Harry’ego Pottera”, u aktora wykryto raka prostaty. Mimo to, Rickman zdecydował się kontynuować pracę, a producenci utrzymywali dyskretne poszukiwania jego ewentualnego następcy.
Przy aktorze zawsze czuwała jego żona Rima. Po przejściu operacji Alanowi udało się zwalczyć chorobę. Niestety kilka lat później usłyszał kolejną druzgocącą diagnozę.
W połowie 2015 roku Rickman dostał udaru. To wtedy dowiedział się o nowotworze trzustki. Lekarze szybko podjęłi decyzję o chemioterapii. „Przez cały dzień śpię, nawiedzają mnie krótkie marzenia senne. Skrzynka mailowa pęka w szwach. Bierz tabletki, nie bierz. Porozmawiaj z tym lekarzem, zdobądź skierowanie do innego” – pisał aktor.
Ostatnie zapiski w dziennikach Rickman zawdzięcza swojej żonie, która zdecydowała się opisać ostatnie tygodnie jego życia.
„Często odczuwał ból, był bardzo słaby i dużo spał. Oboje wiedzieliśmy, że prawdopodobnie zostały mu miesiące, a nie lata, ale wciąż mieliśmy nadzieję, że chemioterapia zadziała i może ustabilizuje guz” – informowała.
Choroba nie pozwoliła aktorowi podejmowania się jakichkolwiek zawodowych wyzwań. Ostatnie miesiące życia spędził z bliskimi.
Alan Rickman zmarł rankiem, 14 stycznia 2016 roku. Jak zaznaczyła we wspomnieniach jego żona: „Nie odczuwał bólu. Po prostu odszedł”.
Zapraszamy na grupę FB – #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.