Informację o planowanych zwolnieniach przekazał Maślanka. Jak wynika z ustaleń związkowców, oficjalne zwolnienia grupowe obejmą 320 pracowników, ale do tej liczby należy doliczyć osoby z kończącymi się umowami oraz pracowników agencyjnych. W praktyce skala redukcji będzie więc znacznie większa.

Dyrekcja zakładu tłumaczy decyzję utrzymującym się spadkiem popytu na produkowane w Tychach modele oraz brakiem perspektyw na poprawę sytuacji w najbliższym czasie. Związki zawodowe rozpoczęły już negocjacje z pracodawcą.

Zobacz też: Masowe zwolnienia w Carrefour w Polsce. Związki zawodowe w gotowości

Masowe zwolnienia w tyskiej fabryce samochodów. Związkowiec opowiada, jak wyglądały negocjacje

— Ta liczba 320 dotyczy pracowników objętych programem dobrowolnych odejść IPDO, natomiast łączna liczba pracowników, którzy zostaną zredukowani, wynosi 740 — mówi „Faktowi” Grzegorz Maślanka.

Jak relacjonuje przewodniczący „Solidarności”, podczas ostatniego spotkania z dyrekcją rozpoczęły się rozmowy na temat zasad programu PDO. — Kluczowym tematem było rozpoczęcie negocjacji odnośnie kryterium doboru pracowników, czyli kryteriów dotyczących tego, kto może przystąpić do PDO. Zaczęliśmy nakreślać regulamin w tym zakresie — wyjaśnia.

— Jeżeli chodzi o osoby, które chcielibyśmy uwzględnić jako osoby chronione, to są to na przykład jedyni żywiciele rodziny oraz pracownicy, którzy posiadają rodziny wielodzietne. To jest grupa pracowników, którzy nie powinni zostać zwolnieni, chyba że sami zgłoszą się do programu dobrowolnych odejść. Chodzi o to, żeby nie było żadnego nacisku ze strony pracodawcy — słyszymy.

Czytaj również: Masowe zwolnienia w Carrefour w Polsce. Związki zawodowe w gotowości

Zwolnienia w Stellantis w Tychach. „Pracownicy nie wiedzą, czego się spodziewać”

— My jako „Solidarność” wnioskowaliśmy o 36 odpraw, natomiast pracodawca zapowiedział, że maksymalnie może przystać na 24 odprawy, przy czym dotyczą one pracowników, którzy przepracowali 30 lat lub więcej. W przypadku osób z krótszym stażem tych odpraw byłoby mniej — mówi rozmówca „Faktu”.

Jak mówi nam przewodniczący „Solidarności” w tyskiej fabryce, pracownikom towarzyszy niepewność. — Dopiero dziś rozpoczęliśmy faktyczne negocjacje z pracodawcą, a obawy ze strony pracowników wynikają z tego, że nie wiedzą, czego można się spodziewać — twierdzi Maślanka. — Sama nazwa mówi program dobrowolnych odejść, więc o jakiej tutaj mówimy dobrowolności, kiedy pracownik tak naprawdę zostaje zmuszony. To rodzi bardzo duże obawy. W naszej ocenie propozycja, którą dziś usłyszeliśmy, to jest przymus, a nie dobrowolność — dodaje.

W piątek o godz. 14, jak przekazał „Faktowi”, Grzegorz Maślanka odbędzie się kolejne spotkanie związkowców z przedstawicielami firmy.

Czytaj więcej: Agora tnie zatrudnienie. Zwolnienia grupowe w „Wyborczej”, Gazeta.pl i Eurozecie

/3

KATARZYNA ZAREMBA / East News

Fabryka Stellantis w Tychach likwiduje trzecią zmianę, a pracę może stracić nawet 740 osób, choć oficjalne zwolnienia grupowe obejmą 320 pracowników.

/3

KATARZYNA ZAREMBA / East News

Związki zawodowe alarmują, że program „dobrowolnych odejść” może domagają się ochrony m.in. jedynych żywicieli rodzin oraz wyższych odpraw.