Zachęcamy do subskrybowania kanału programu „Kulisy spraw” na Youtubie. Można to zrobić tutaj.

Gościnią Mateusz Baczyńskiego w programie „Kulisy spraw” była dziennikarka Newsweeka Renata Kim, która od wielu lat opisuje aferę wokół prywatnej uczelni Collegium Humanum.

W kolejnych latach zarzuty w związku z tą aferą usłyszeli m.in. prezydent Wrocławia Jacek Sutryk (wyraża zgodę na publikację nazwiska), byli europosłowie Karol Karski (wyraża zgodę na publikację nazwiska) i Ryszard C., były parlamentarzysty PiS Maks K., były doradca prezydenta Andrzeja Dudy Bałżej S. oraz byli komendanci Państwowej Straży Pożarnej.

Renata Kim podkreśla, że śledztwo cały czas ma charakter rozwojowy, a działalność byłego rektora Pawła Cz. była niezwykle szeroka.

Poniżej przeczytasz dalszą część tekstu i obejrzysz rozmowę w wersji wideo:

— Collegium Humanum zawierało nawet takie branżowe umowy z różnymi grupami zawodowymi. Wśród nich byli na przykład strażacy, czy wysocy rangą wojskowi. Takie porozumienie było zawarte nawet ze Związkiem Pielęgniarek, tak że tych grup zawodowych było naprawdę wiele — relacjonuje.

— Ja w pewnym momencie dostałam od jednego z byłych pracowników Collegium Humanum taką wewnętrzną listę zrobioną w Excelu, na której zostali wypisani znani absolwenci tej uczelni. Okazało się, że wśród nich byli dziennikarze, aktorzy, generałowie, czy dyrektorzy instytucji muzycznych. Ku mojemu zdumieniu było też kilku rektorów uczelni wyższych, którzy połasili się na dyplom MBA. No i oczywiście cała rzesza polityków różnego szczebla. A trzeba do tego zaznaczyć, że ta działalność szybko rozszerzyła się też na studia licencjackie i magisterskie — wyjaśnia.

Zobacz całą rozmowę w wersji wideo:

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Dziennikarka zauważa, że byłemu rektorowi bardzo zależało na tym, żeby różni ludzie ze świecznika pojawiali się wokół Collegium Humanum.

— I znowu istnieje taka lista, którą dostałam od byłych pracowników tej uczelni, na której widać osoby zapraszane na uczelniane uroczystości, czyli tzw. graduacje i rozpoczęcia nowego roku akademickiego. Czasem zapraszano Dodę, żeby na nich występowała. Czasem zapraszano panią Irenę Santor, żeby zaśpiewała. Czasem w pierwszym rzędzie siedział Rafał Brzoska, kardynał Gerhard Müller, kardynał Kazimierz Nycz, były senator Platformy Obywatelskiej Tomasz Misiak, czy ówczesna prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Gertruda Uścińska, która miała z nimi bliską współpracę — wymienia.

— To wszystko miało pokazywać, że jest to uczelnia, wokół której gromadzą się znani, poważani i szanowani ludzie. W pewnym sensie, jak sądzę, uwiarygadniać tę uczelnię. I to naprawdę działało. Był taki czas, kiedy w Collegium Humanum studiowało ponad 35 tys. osób. To jest naprawdę potęga. Pytanie tylko, jakiego rodzaju edukację tam dostawali i z czym wychodzili w świat — dodaje.

Były rektor Collegium Humanum Paweł Cz. wyprowadzany po przesłuchaniu w wydziale zamiejscowym Prokuratury Krajowej w Katowicach

Były rektor Collegium Humanum Paweł Cz. wyprowadzany po przesłuchaniu w wydziale zamiejscowym Prokuratury Krajowej w KatowicachJacek Praszkiewicz / PAP

Rekruterzy z PO i list od Kaczyńskiego

Renata Kim opowiada, że praktycznie za każdy tekst na temat Pawła Cz. otrzymuje od niego pozwy, co utrudnia zgłębianie jego historii.

— Wiadomo, że zaczynał w Wyższej Szkole Menedżerskiej. To była taki prototyp Collegium Humanum. Potem, jak twierdzą ludzie, którzy go znali w tamtym okresie, wyszedł zabierając know how, jakie tam zdobył i założył Collegium Humanum. Nie wiadomo do końca, skąd miał kapitał zakładowy na tę uczelnię. Wiadomo, że miał poparcie polityków Prawa i Sprawiedliwości, bo zgodę na prowadzenie uczelni uzyskał w 2018 r. w ciągu zaledwie kilku miesięcy. To normalnie nigdy tyle nie trwa — przekonuje.

— Uczelnia błyskawicznie rozwinęła skrzydła. Apogeum działalności miała moim zdaniem w 2022 r. i 2023 r., kiedy mimo pierwszych artykułów, wszyscy nadal kręcili się wokół niej. Graduacje i inauguracje roku akademickiego były organizowane z coraz większym rozmachem, a marketing uczelniany i promocja działały na gigantyczną skalę. Studenci byli rekrutowani tysiącami — tłumaczy.

— Wokół Collegium Humanum i Pawła Cz. szybko pojawił się znany europoseł PiS Ryszard Cz., który dziś ma zarzuty w tej sprawie, podobnie jak inny europoseł tej partii Karol K. Kiedyś zrobiłam przegląd zdjęć zamieszczanych na stronach internetowych i w social mediach uczelni i była na nich wielu polityków Prawa i Sprawiedliwości. Bardzo często na uroczystościach w Collegium Humanum pojawiał się Przemysław Czarnek. Szkoła chwaliła się też listem gratulacyjnym od Jarosława Kaczyńskiego zaledwie pół roku po otwarciu — zauważa.

— Kiedy mówi się o Collegium Humanum, to trzeba pamiętać jeszcze, że tam działali tzw. rekruterzy. To były osoby umocowane w różnych partyjnych gremiach, które namawiały do studiowania w tej uczelni. I co ciekawe, wśród tych rekruterów byli także burmistrzowie warszawskich dzielnic i działacze samorządowi z Platformy Obywatelskiej. Niektórzy z nich nadal pełnią swoje funkcje — zaznacza.

— Uważam, że te pierwsze teksty nie wywołały takiego wrażenia, ponieważ nikomu nie zależało na tym, żeby ten system przestał działać. Po prostu wiele osób z różnych organizacji, z różnych partii, z różnych samorządów uzyskiwało dyplomy na tej uczelni — wyjaśnia dziennikarka.

Budynek Collegium Humanum

Budynek Collegium HumanumDawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Filia w Uzbekistanie

Renata Kim zauważa też, że jedna kwestia związana z Collegium Humanum do dziś nie została wyjaśniona.

— Na pewnym etapie zwrócono mi uwagę, że uczelnia, która powstała stosunkowo niedawno, ma już liczne filie za granicą. Bo rzeczywiście Collegium Humanum chwaliło się, że ma filię w Czechach, na Słowacji, czy w Austrii. No i przede wszystkim słynną filię w Uzbekistanie, do której tak często jeździł były europoseł PiS Ryszard Cz. i o której mówiono, że to nasza wizytówka na wschodzie — relacjonuje.

— Natomiast, co jest istotne — zwrócono mi uwagę, że to jest prawnie właściwie niemożliwe, żeby takie filie powstały tak szybko, bo zgodnie z prawem uczelnia musi istnieć pięć lat, by móc się starać o zgodę na tworzenie filii. I próbowałam to zgłębić. Okazało się, że filie działały bez tej zgody. Uczelnia uzyskała ją dopiero w 2024 r., kiedy były rektor siedział już w areszcie. Co oznacza, że przez te kilka lat działała poza prawem. I nie wierzę, że nie było urzędników w różnych ministerstwach, którzy nie zwrócili na to uwagi. Po prostu musieli odwracać wzrok od tego procederu — argumentuje.

„Nazwisko Bosaka pojawiało się w większości opowieści”

Choć wielu polityków usłyszało zarzuty w tej sprawie, to wciąż są tacy, wokół których pojawiają się kontrowersje związane z tą sprawą. Jednym z nich jest Szymon Hołownia.

— Pamiętam, jak Kuba Korus zaczepił w Onecie ówczesnego kandydata na prezydenta RP Szymona Hołownię i zapytał go, czy słyszał o tej aferze wokół Collegium Humanum. I wtedy Szymon Hołownia powiedział, że słyszał o takiej uczelni, ale to wszystko, co o tym wie. No i potem się okazało, że wie dużo więcej niż wtedy przyznał, bo był na liście studentów, złożył przyrzeczenie i wysłał swojego partyjnego kolegę Michała Koboskę, żeby negocjował zwolnienie Hołowni z opłat. Co więcej, obaj panowie jeszcze w lipcu ubiegłego roku figurowali w systemie jako studenci Collegium Humanum — podkreśla.

Szymon Hołownia i Krzysztof Bosak

Szymon Hołownia i Krzysztof BosakRadek Pietruszka / PAP

Niedawno portal Goniec poinformował, że lider Konfederacji Krzysztof Bosak, zanim rozpoczął studia na Collegium Humanum, miał odbyć osobiste spotkanie z byłym rektorem uczelni. Według informatorów serwisu, za Bosaka na zajęciach miał pojawiać się jego współpracownik z Młodzieży Wszechpolskiej.

Sam Bosak twierdził najpierw, że w ogóle tam nie studiował, a potem przyznał, że jednak studiował, ale wszystkie jego działania były zgodne z prawem.

— To jest taka stała taktyka osób, które zamiast przyznać się od razu, że studiowały, to szukają różnych wyjaśnień. A to, że to jest zlecenie służb, a to, że to jest zlecenie konkurencji politycznej, a to, że to jest niekompetencja dziennikarzy i próba ich utopienia. No tak nie jest — komentuje Renata Kim.

— Nazwisko Krzysztofa Bosaka pojawiało się w większości opowieści byłych pracowników Collegium Humanum. Przewijał się wśród tych tzw. znanych studentów. A były rektor tej uczelni lubił się chwalić, kto to u niego nie studiuje — dodaje.

— Wiele razy słyszałam ostrzeżenia od osób, z którymi rozmawiałam, że Paweł Cz. to jest bardzo mściwy człowiek i ma bardzo długie ręce. „Niech pani uważa” — mówili. Ja miałam rzeczywiście taki okres, kiedy wychodząc wieczorami z domu czułam się nieswojo i rozglądałam się dookoła — przyznaje dziennikarka.

Cała rozmowa w materiale wideo.