Wielowątkowa, intensywna debata o polskiej gospodarce w gronie przedstawicieli świata biznesu, polityki oraz nauki i środowiska eksperckiego odbędzie się 9 lutego 2026 r. w Warszawie. Zapraszamy na EEC Trends. Rejestracja dostępna na stronie wydarzenia.
- Ataki hybrydowe Rosji wobec Europy, w tym Niemiec, nie ustają i obejmują dezinformację, szpiegostwo, cyberataki oraz próby sabotażu.
- Niemieckie władze podkreślają, że zagrożenia pojawiają się codziennie, a ich celem jest m.in. wywieranie presji na społeczeństwo i wzmacnianie postaw antywojennych.
- Eksperci wskazują, że rosnąca intensywność rosyjskich działań w Niemczech nie oznacza zmniejszenia zagrożenia w Polsce, ponieważ ataki odbywają się równolegle.
Ataki hybrydowe ze strony Rosji wobec państw Unii Europejskiej nie słabną. Moskwa stosuje kampanie dezinformacyjne, szpiegostwo, cyberataki i próby sabotażu, dążąc do podważenia bezpieczeństwa. W ostatnim czasie rośnie liczba takich incydentów w Niemczech.
W grudniu niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało rosyjskiego ambasadora w Berlinie w związku z oskarżeniami wobec Rosji o ataki hybrydowe, w tym kampanię dezinformacyjną oraz cyberatak na służby kontroli ruchu lotniczego z sierpnia 2024 r.
Jak twierdzi szef niemieckiego MSZ Johann Wadephul, ataki hybrydowe mają miejsce codziennie, co – zdaniem władz – pokazuje skalę zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa.
Rosja atakuje Niemcy. Uderzenie w czuły punkt państwa
Płk. Grzegorz Małecki, były szef Agencji Wywiadu, powiedział w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”, że Rosjanie z jednej strony testują Niemców, a z drugiej – chodzi o wywieranie presji na społeczeństwo niemieckie.
Poprzez sianie zagrożenia i niepewności chcą wzmacniać postawy antywojenne w państwie, w którym sytuacja społeczno-polityczna jest dość skomplikowana. Rosyjskie akcje są wodą na młyn ruchów radykalnych, jak Alternatywa dla Niemiec czy Sojusz Sahry Wagenknecht – podkreślił.
Na pytanie, czy Niemcy są gotowi odeprzeć ataki hybrydowe, ekspert wskazał, że ma co do tego wątpliwości. – Niemcy wyciągają wnioski z tego, co się działo u nas, a ich służby są znacznie mocniejsze od naszych. Mają większy potencjał osobowy i finansowy, ale skala zagrożeń u nich jest też nieporównywalnie większa. Oprócz problemu rosyjskiego mają też terroryzm, migrantów, dużą ilość problemów narodowościowych – ocenił.
Dodał, że w związku z rosnącą skalą rosyjskich ataków w Niemczech nie można spodziewać się spadku ich intensywności w Polsce. – Rosjanie działają równolegle i nie muszą przerzucać sił z kraju na kraj. Niemcy są po prostu nowym kierunkiem ataku, ale nie zastąpią im Polski. Będą naciskać, bo widzą, że sytuacja jest skomplikowana – powiedział w rozmowie z „DGP”.
©
Materiał chroniony prawem autorskim – zasady przedruków określa
regulamin