37-letnia Maria do tej pory nie uczestniczyła w programie Pracowniczych Planów Kapitałowych. Kiedy w 2019 r. firma, w której pracowała, przystąpiła do programu, ona złożyła deklarację rezygnacji. Kilka lat później zmieniła pracodawcę i tam również od razu wypełniła dokument o nieprzystępowaniu do PPK.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Na co niektórzy Polacy oszczędzają w PPK?

Ile osób dołączyło do PPK w 2025 roku?

Jakie są konsekwencje wcześniejszej wypłaty z PPK?

Jakie zmiany w PPK rozważa Ministerstwo Finansów?

— Przyznam szczerze, że nawet nie wczytywałam się w jego założenia. Wiedziałam jedynie tyle, że z racji uczestnictwa moja pensja byłaby co miesiąc niższa. A ponieważ i tak nie była wysoka, nie chciałam dodatkowo jej pomniejszać

— mówi wprost.

Przez jakiś czas w ogóle nie interesowała się tematem, natomiast od około roku ciągle słyszy, że ktoś z jej otoczenia wypłacił środki zgromadzone w PPK i że można na tym zyskać.

— Dopiero niedawno dotarło do mnie, że wszystkie pieniądze, które idą z mojej pensji do PPK, mogę w każdej chwili wypłacić, a dodatkowo zyskuję część pieniędzy wpłaconych przez pracodawcę. Nic nie tracę, a jedynie mogę zyskać. Dlatego postanowiłam, że zgłoszę w kadrach, że jednak chcę dołączyć do programu — zdradza. — I trochę żałuję, że dopiero teraz, ale lepiej późno niż wcale — dodaje.

Do PPK dołącza coraz więcej Polaków

Zgodnie z danymi z oficjalnej strony internetowej Pracowniczych Planów Kapitałowych w samym 2025 r. do programu dołączyło 430 tys. osób. W sumie na koniec roku liczba uczestników wynosiła ok. 4,12 mln, a aktywa zgromadzone na ich kontach osiągnęły wartość 45,06 mld zł. To o 4 mld więcej, niż zakładano. Z roku na rok program zyskuje więc zaufanie społeczeństwa.

Polski Fundusz Rozwoju poinformował nawet, że „to już nie jest tylko dobry wynik. To jasny sygnał, że program rozwija się szybciej, niż zakładano, a Pracownicze Plany Kapitałowe na stałe wpisały się w krajobraz długoterminowego oszczędzania w Polsce i z miesiąca na miesiąc zdobywają zaufanie kolejnych osób”.

Program doceniany jest za prostotę zasad oraz za realną możliwość zysków, i to większych niż na kontach oszczędnościowych lub lokatach. Nie dziwi zatem, że nawet ci, którzy na początku sceptycznie oceniali PPK (po starcie programu uczestników było tylko ok. 1,1 mln), obecnie albo już do niego dołączyli, albo planują to zrobić.

Są w PPK, ale nie dla wyższej emerytury

Problem w tym, że PPK z założenia miało polegać na długoterminowym oszczędzaniu z myślą o większej emeryturze. Tymczasem wielu Polaków traktuje je jako środki „na czarną godzinę” i regularnie dokonuje wypłat. Oto dlaczego tak się dzieje.

44-letnia Ewa przez długi czas w ogóle nie wiedziała o PPK. Do programu osoby zatrudnione na umowę o pracę lub zlecenie, które mają 18-55 lat, włączane są z automatu. Tak było w jej przypadku. Dopiero rok temu koleżanka z pracy uświadomiła ją, że ma takie konto i że są na nim gromadzone środki. — Dopiero wtedy tam zajrzałam i przekonałam się, że faktycznie mam oszczędności, o których istnieniu nie miałam pojęcia — zdradza.

Wtedy Ewa zaczęła się zastanawiać, co z tymi pieniędzmi zrobić. Nie planuje jednak, zgodnie z ideą programu, trzymać ich na emeryturę. — Zbieram na kampera — mówi z dumą.

— Marzy mi się za kilka lat, jak dzieciaki się usamodzielnią, pojechać z mężem w roczną podróż. On jest już na emeryturze, dodatkowo mamy mieszkanie, które wynajmujemy, więc z tych pieniędzy będziemy mogli się utrzymywać i zwiedzać

— zwierza się.

Damian dołączył do PPK w listopadzie 2024 r. Wcześniej nie miał zaufania do programu, nie orientował się też, na czym dokładnie on polega. Z czasem jednak o korzyściach płynących z oszczędzania w PPK było coraz głośniej w mediach, więc postanowił, że i on dołączy. Po nieco ponad roku uczestnictwa jest bardzo zadowolony z tej decyzji. Na początku stycznia dokonał pierwszej wypłaty. Zdradza nam jaki przelew otrzymał i jak wyglądają formalności.

Będąc w PPK, środki na koncie gromadzi się ze swojej pensji (w wysokości 2 proc. wynagrodzenia brutto), od pracodawcy (w wysokości minimum 1,5 proc. wynagrodzenia pracownika) oraz od państwa (w postaci jednorazowej wpłaty powitalnej w kwocie 250 zł i dopłat rocznych w wysokości 240 zł).

W przypadku 35-letniego Damiana łączna kwota ze środków własnych i od pracodawcy od listopada 2024 r. do stycznia 2026 r. wyniosła 10 tys. 499 zł. Na jego konto po zleceniu wypłaty została przelana jednak mniejsza kwota, dokładnie 8 tys. 671 zł 33 gr. Dlaczego?

Przy wcześniejszych wypłatach, dokonanych przed ukończeniem 60. roku życia traci się dopłaty od państwa, a 30 proc. wpłat od pracodawcy zostaje przekazanych do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na poczet przyszłej emerytury. Trzeba też zapłacić 19-procenowy podatek od zysków kapitałowych. Oznacza to, że pracownik otrzymuje wówczas jedynie 100 proc. własnych wpłat i 70 proc. wpłat pracodawcy minus wspomniany podatek.

Ostatecznie jednak i tak się zyskuje i z takiego założenia wychodzi Damian.

— Korzystam z PPK, bo dzięki temu co miesiąc dostaję od pracodawcy dodatkowe pieniądze, których normalnie bym nie miał

— mówi.

— Moje pensje są bardzo różne, te 1,5 proc. od pracodawcy to czasami 150 zł, ale zdarza się, że i 400 zł — dodaje.

Jak zrobić wypłatę środków z PPK?

— Rejestrujesz się na koncie instytucji finansowej prowadzącej PPK — w moim przypadku wybrał ją pracodawca, nie wiem, czy tak jest zawsze — i możesz nim zarządzać — wyjaśnia Damian. — Żeby wypłacić pieniądze, musiałem się zalogować i wybrać „zwrot”. Są tam opcje zwrotu na cele mieszkaniowe, na chorobę, ale ja zrobiłem po prostu zwrot — kontynuuje.

— Potem zatwierdza się dyspozycję i wybiera oddział ZUS, do którego wróci 30 proc. wpłat od pracodawcy. Przychodzi sms z potwierdzeniem transakcji i tyle — mówi 35-latek. Przelew na jego koncie osobistym pojawił się po ok. 3-4 dniach.

Damian postanowił wypłacić pieniądze, żeby przetestować, jak działa system. Przyznaje, że był pozytywnie zaskoczony z wysokości otrzymanej kwoty. Sądził, że będzie miał więcej potrącone.

— Aktualnie jestem w trakcie wykańczania domu, więc każda dodatkowa złotówka się przyda — zdradza. — Wypłacone pieniądze z PPK dołożę do pieca gazowego. Będę mógł kupić bardziej porządny, niż planowałem — śmieje się.

35-latek przyznaje też, że zamierza regularnie dokonywać wypłat. — Zdecydowanie nie chcę gromadzić oszczędności w PPK na emeryturę, ale regularnie je wypłacać. Do emerytury mam daleko i nie wiem, czy do tego czasu nie zmienią się przepisy i czy nie straciłbym zebranych środków. Nie mam zaufania do państwa — mówi szczerze.

Jego stanowisko nie jest odosobnione. Z danych PFR, do których dotarła „Wyborcza”, wynika, że w 2025 r. Polacy wypłacili łącznie 2 mld 931 mln z PPK.

Nie wszyscy Polacy są w PPK z myślą o wyższej emeryturze

Nie wszyscy Polacy są w PPK z myślą o wyższej emeryturzeBelow the Sky / Shutterstock

Ministerstwo Finansów chce zwiększyć efektywność systemu

Na skutek rosnącej liczby wypłat Ministerstwo Finansów w sierpniu 2025 r. zapowiadało gruntowny przegląd ustawy o Pracowniczych Planach Kapitałowych. Resort deklarował, że do końca 2026 r. przeanalizuje obowiązujące przepisy i przedstawi propozycje zmian, które podniosą efektywność systemu oraz ograniczyć pole do nadużyć.

Wśród rozważanych rozwiązań pojawiło się m.in. zwiększenie częstotliwości tzw. autozapisu (obecnie następuje on co cztery lata, a miałby być do trzy i obejmowałby również osoby po 55. roku życia, które obecnie mogą być w programie wyłącznie na własny wniosek).

Środki z PPK mają pozostać prywatną własnością uczestników, a wypłaty będą nadal możliwe w dowolnym momencie, ale resort rozważał wprowadzenie ograniczeń dotyczących liczby zwrotów.

Eksperci nie popierają jednak zbyt wczesnego reformowania programu. — Zamiast budować zaufanie, możemy zniechęcić ludzi do oszczędzania. Im mniej zamieszania, tym lepiej dla całego systemu — mówił w TOK FM Oskar Sobolewski, ekspert ds. emerytur i rynku pracy.

Na razie od sierpnia resort finansów nie podjął kroków w celu wprowadzenia wspomnianych zmian z PPK. Polacy mogą więc nadal wypłacać środki bez przeszkód. Dla wielu bowiem ważniejszy niż mglista nadzieja większej emerytury jest teraźniejszy komfort finansowy.