Alvaro Arbeloa debiutował tym spotkaniem w roli pierwszego trenera Realu. Kilkadziesiąt godzin wcześniej zastąpił w trybie nagłym Xabiego Alonso, zwolnionego po przegranym finale Superpucharu Hiszpanii. Starcie z drugoligowcem wydawało się idealną okazją do zaliczenia premiery. Przynajmniej w teorii.
Albacete, niewielkie miasto na południowym wschodzie Hiszpanii, jest spragnione wielkiego futbolu. Miejscowa drużyna w La Liga nie gra od ponad 20 lat. Przyjazd ekipy z Madrytu był dla lokalsów świętem.
Puchar Króla. Real już za burtą. Alvaro Arbeloa zaliczył debiut jak koszmar na jawie
Nieznaczna przewaga optyczna „Los Blancos” w pierwszej odsłonie nie miała żadnego znaczenia. Nie przełożyła się bowiem na objęcie prowadzenia. Gospodarze bronili się kurczowo, ale skutecznie.
Poziom spotkania nie mógł zachwycić. Real chciał rzucić na kolana niżej notowanego rywala jak najmniejszym nakładem sił. Efekt? Kunktatorska postawa zemściła się jeszcze przed przerwą.
Kiedy wydawało się, że do przerwy utrzyma się bezbramkowy remis, padły dwa ciosy. Niespodziewanie jako pierwsi uderzyli ci, którzy skazywani byli na pożarcie.
Była 42. minuta, gdy piłkę centrowaną z kornera uderzył na piątym metrze Javier Villar. Trafił nieczysto, potykając się przy strzale. Mimo to futbolówka trafiła pod poprzeczkę i było 1:0!
Na trybunach zapanowała euforia, ale została ugaszona już po sześciu minutach. Wyrównująca bramka też padła po rzucie rożnym. Strzał Deana Huijsena stojący między słupkami Raul Liozain zdołał jeszcze odbić, ale wobec dobitki Franca Mastantuono był już bezradny.
Po zmianie stron boiskowe wydarzenia toczyły się według tego samego scenariusza. „Królewscy” konstruowali kolejne ataki, a defensywa Albecete seryjnie je neutralizowała. Żadna ze stron nie stworzyła sobie stuprocentowej okazji do zdobycia gola.
W poprzedniej rundzie gospodarze wyeliminowali Celtę Vigo po rzutach karnych. Zanosiło się na dogrywkę również w tym spotkaniu. Wystarczył jednak jeden błąd w polu karnym Realu, by po raz kolejny zapachniało sensacją.
Jeszcze raz bramkę poprzedziło dośrodkowanie z rzutu rożnego. Tym razem niefortunnie interweniował Gonzalo Garcia, zagrywając piłkę pod nogi Jefte Betancora. Ten przymierzył bez zastanowienia i zrobiło się 2:1!
Była 82. minuta. Wicemistrzowie Hiszpanii mieli bardzo niewiele czasu, by doprowadzić do wyrównania. W dodatku grali bez Kyliana Mbappe, który w takich sytuacjach okazywał się zwykle wybawicielem.
Mimo absencji Francuza cel został osiągnięty. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry po kolejnym kornerze głową trafił do siatki Gonzalo Garcia. Publika pogrążyła się w rozpaczy, ale… nie na długo.
Tuż przed końcowym gwizdkiem zabójczą kontrę gospodarzy sfinalizował na raty Betancor. Real za burtą Copa del Rey po 1/8 finału! Na krajowym podwórku do zdobycia pozostaje mu już tylko – bagatela – tytuł mistrzowski.
Real Madryt – Real Betis. Skrót meczu. WIDEO (Eleven Sports)Eleven SportsEleven Sports

Vinicius Junior (przy piłce) bez wsparcia kontuzjowanego Kyliana Mbappe okazał się w starciu z II-ligowcem bezradnyManuPAP

Alvaro Arbeloa zaliczył wyjątkowo bolesny falstart ManuPAP
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
