Oskar Pietuszewski w związku z restrykcyjnymi przepisami FIFA musiał poczekać na zgodę na debiut, a gdy już ją otrzymał, wszystko było w rękach trenera portugalskiego zespołu. Francesco Farioli zapowiadał, że 17-latek może znaleźć się w kadrze meczowej FC Porto na hit, a niedługo później te słowa się potwierdziły.
W ćwierćfinale krajowego pucharu FC Porto rywalizowało z Benficą, a w pierwszym składzie gospodarzy nie zabrakło Jana Bendarka i Jakuba Kiwiora. Ten drugi tym razem zagrał jednak na boku obrony, a miejsce w śodku bloku defensywnego zajął Thiago Silva. A co z Pietuszewkim? Ten znalazł się wśród rezerowych i musiał czekać na szansę.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Na murawie mieliśmy więc dwóch Polaków, a ci szybko zaczęli imponować. Najpierw Jakub Kiwior popisał się świetnym otwierającym podaniem, a po chwili FC Porto miało rzut rożny, po któym do siatki trafił Jan Bednarek! Wystarczył kwadrans, a gospodarze prowadzili po golu reprezentanta Polski!
A niedługo później mogło być już 2:0! Najpierw strzelał Gabri Veiga, następnie dobijał Victor Froholdt, ale Anatolij Trubin popisał się dwiema kapitalnymi interwencjami.
Emocji w tym spotkaniu zdecydowanie nie brakowało, niestety także tych negatywnych. Pod koniec pierwwszej połowy pomiędzy piłkarzami obu drużyn się zagotowało, a w przepychankach brali udział także Polacy. Między innymi Bednarek, który nazywany jest „kapitanem bez opaski”. I udowodnił to, odciągając Samu Aghehowę od rywala.
A jeszcze przed przerwą, w doliczonym czasie gry Benfica mogła wyrównać. Wówczas strzelał Leandro Barreiro, ale Diogo Costa popisał się instynktową paradą i oba zespoły schodziły do szatni przy jednobramkowym prowadzeniu FC Porto.
Jan Bednarek padł na murawę. Polak potrzebował pomocy
W pierwszej połowie oglądaliśmy kapitalne obrazki z Janem Bednarkiem w roli głównej, a w drugiej te niepokojące. Na początku drugiej odsłony gry obrońca padł na murawę, potrzebował pomocy medyków, ale po chwili na szczęście wrócił do gry.
Do gry wrócić zamierzała też Benfica, która atakowała coraz odważniej. W 59. minucie gry z dystansu strzelał Tomas Araujo, ale piłka przeleciała tuż obok słupka.
Kolejny minuty mijały, wynik się nie zmieniał, a my niestety znó oglądaliśmy Bednarka na murawie. Tym razem Polak potrzebował już zmiany, a kibice pożegnali go gromkimi brawami.
Nawet bez lidera defensywy gospodarzom udało się jednak utrzymać ten wynik. A to oznacza, że po golu Bednarka wygrali ósmy mecz z rzędu, a czwarty z rzędu bez straty gola! I w taki sposób awansowali do półfinału krajowego pucharu, w którym znajdą się także Torrense, Fafe i Sporting lub AFS.
A polscy kibice mogli tylko żałować, że nawet krótkiej szansy na występ nie otrzymał Oskar Pietuszewski, który cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych. 17-latek jeszcze musi poczekać na debiut.
FC Porto — Benfica Lizbona 1:0 (1:0)
Gole: Bednarek (15)