Wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości trwa spór między maślarzami a frakcją Mateusza Morawieckiego, nazywaną margaryniarzami czy harcerzami. Wyjazdowe posiedzenia Prezydium Komitetu Politycznego miało zmniejszyć temperaturę sporu, ale okazuje się, że prezes ją jednak podniósł.

— Mam wrażenie, że obie frakcje udają, że są po tym spotkaniu zadowolone, ale chyba żadna, tak do końca, nie jest. Wydaje mi się, że trochę mniej zadowolony jest mimo wszystko Morawiecki — zauważa Kamil Dziubka.

Zgadza się z nim Andrzej Stankiewicz.

— Prezes próbował godzić zwaśnione frakcje przez taką znaczącą sugestię, żeby jednak się nie nawalać publicznie, bo to partii szkodzi. Jednak kluczowe jest to, o czym mówił. O co się toczy gra? Kto będzie premierem, ewentualnie, za dwa lata i czy będzie to Mateusz Morawiecki? Natomiast prezes jednak mówił, że premierem powinien być ktoś młodszy, poniżej 50-tki, a pan premier Morawiecki, choć w niezłej formie, to jednak ma już 57 lat — podkreśla Kamil Dziubka.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

— Prezes nie miał wyjścia. Spotkał się z socjologami, o czym tam wprost mówił, i socjologowie mu powiedzieli, że musi premier być taki i taki. No i prezes nie ma wyjścia, przecież musi słuchać socjologów — dodaje.

Andrzej Stankiewicz zauważa, że portret socjologiczny przyszłego premiera pasuje do Tobiasza Bocheńskiego, Przemysława Czarnka i Patryka Jakiego.

— Czyli trzech z czterech liderów frakcji maślarzy. Ten portret pasuje także do Zbigniewa Boguckiego, bo Kaczyński używał też kryterium, że to musi być ktoś, kto ma dobre relacje z Karolem Nawrockim — podkreśla prowadzący.

Andrzej Stankiewicz i Kamil Dziubka są zgodni, że wysyłanie teraz sygnału, że prezes szuka młodszego premiera, nie pomaga w studzeniu emocji wewnątrz partii, a wręcz przeciwnie.

— Jeżeli Kaczyński wie, że jest spór, to jednak wysłanie sygnału, że przyszły premier ma być młodszy niż Morawiecki, sprawia, że to będzie miało ciąg dalszy. To nie jest łagodzący komunikat — dodał.