Dlaczego o tym piszemy?
Prezydent Karol Nawrocki zawetował nowelizację tzw. ustawy cyfrowej, gdyż — według niego — wprowadzałaby cenzurę. Chodzi o nowelizację Ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, która miała zapewnić skuteczne stosowanie w Polsce przepisów unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA) dotyczącego m.in. blokowania nielegalnych treści w internecie.
Jak swoją decyzję tłumaczył Karol Nawrocki?
Zdaniem prezydenta Karola Nawrockiego ustawa w założeniu miała chronić obywateli, szczególnie dzieci, ale w praktyce jej wprowadzenie oznaczałoby „administracyjną cenzurę”. Prezydent podkreślił w nagraniu opublikowanym w serwisie X, że proponowane w ustawie rozwiązania tworzą system, w którym zwykły Polak będzie musiał walczyć z aparatem urzędniczym, aby obronić swoje prawo do wyrażania opinii.
Kancelaria prezydenta przekazała, że Nawrocki zawetował nowelę, ponieważ dawała ona prezesowi UKE „nadmierne kompetencje” bez „wystarczających gwarancji niezależności od bieżącej polityki”. Prezydent zakwestionował też m.in. „administracyjne usuwanie treści z internetu na podstawie decyzji urzędników”. Według prezydenta w ustawie brakuje zasad proporcjonalności, ponieważ zawiera ona te same procedury wobec „najcięższych przestępstw i drobnych wykroczeń”.
- Co powiedział ambasador USA o prezydencie Nawrockim?
- Dlaczego prezydent Nawrocki zawetował nowelizację ustawy cyfrowej?
- Jakie obawy wyraził Nawrocki w związku z nowelizacją ustawy?
- Jak ambasador Rose ocenił wpływ ustawy DSA na Polskę?
Jak zareagował Tomas Rose?
We wpisie zamieszczonym w nocy ze środy na czwartek amerykański ambasador pochwalił decyzję polskiego prezydenta. „Polska rozumie, że konkurencyjność równa się przetrwaniu. Prezydent Karol Nawrocki zasługuje na wielkie uznanie za zawetowanie przyjęcia przez Polskę karnej i antyamerykańskiej ustawy UE o usługach cyfrowych” — napisał Rose na X.
„Ustawa DSA osłabiłaby Polskę na wiele sposobów. Zdławiłaby innowacyjność, ograniczyłaby osiągnięcia, stworzyła ogromne bariery dla nowych podmiotów wchodzących na rynek i praktycznie uniemożliwiłaby polskim firmom skalowanie — pozbawiłaby polską innowacyjność kapitału, a na jej miejsce wcieliła brukselskich biurokratów, prawników i audytorów, a jasne zasady zastąpiłaby swobodą regulacyjną. Polska nie wygrywa, stając się strefą zgodności dla technologii tworzonych gdzie indziej. Polska wygrywa, budując, skalując i eksportując. System, który karze za skalę, zapewnia zależność, a nie suwerenność” — podkreślił amerykański ambasador.
Czytaj także: