Na ulicach Minneapolis doszło do kolejnego incydentu z udziałem służb federalnych. Według agencji AP, podczas zatrzymania imigranta z Wenezueli, agent został zaatakowany łopatą i postrzelił napastnika w nogę. Jak wskazuje Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego, strzały padły w obronie własnej.
Zdarzenie wzmocniło protesty, które trwają już od momentu śmiertelnego postrzelenia przez agenta ICE aktywistki Renee Good.
W pobliżu miejsca, gdzie zginęła Renee Good, codziennie odbywają się demonstracje. Po śmierci aktywistki społeczność uruchomiła falową odpowiedź na działania federalne, które wielu uznało za brutalne i naruszające prawa obywatelskie. Użycie siły w trakcie manifestacji stało się normą, a młodzież oraz studenci wyszli na ulicę, domagając się wycofania federalnych agentów.
Na froncie prawnym władze stanowe złożyły pozew przeciwko federalnej ofensywie imigracyjnej, podkreślając potrzebę uspokojenia nastrojów. – Najbardziej potrzebujemy teraz wytchnienia. Musimy obniżyć temperaturę tego sporu’ – stwierdził zastępca prokuratora generalnego stanu, Brian Carter.
Gubernator Minnesoty Tim Walz krytycznie ocenił interwencje federalne, które jego zdaniem przerodziły się w „kampanię zorganizowanej brutalności”. W reakcji na eskalację konfliktu Uniwersytet Minnesoty rozważa wprowadzenie zdalnego trybu nauczania, aby zapewnić studentom bezpieczeństwo podczas protestów, które znajdują się już na jego progach.
Ministerstwo Bezpieczeństwa Krajowego zapowiedziało kontynuację aresztowań, których liczba od początku grudnia przekroczyła dwa tys. W odpowiedzi na sytuację Pentagon przygotowuje się do wysłania do Minneapolis prawników wojskowych.