Marcin Gortat kilka lat temu poznał Żanetę Stanisławską, która szybko skradła jego serce. W 2021 r. zakochani w tajemnicy przed mediami wzięli ślub, a na początku 2026 r. na świecie pojawi się ich syn. Marcin Gortat i Żaneta Gortat-Stanisławska tworzą parę nie tylko w życiu prywatnym, ale i w biznesie. Jakiś czas temu para otworzyła firmę MG Evolution. Były koszykarz w jednym z wywiadów podkreślał, że fabryka kosmetyków to jeden z ich największych projektów życiowych.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Marcin Gortat wprost o swojej żonie. Wskazał, co jest dla niego najważniejsze

Swego czasu Gortat wyznał, że gdyby spotkał ukochaną wcześniej, to byłby teraz znacznie bogatszy. — Gdybym poznał moją żonę 10 lat temu, dziś byłbym miliarderem. I byłbym w jeszcze lepszym miejscu. Odpowiednia kobieta przy mężczyźnie sprawia, że mężczyzna jest lepszy. […] Mam złotą kobietę — mówił w 2024 r. w rozmowie z Robertem Jarczyńskim.

Do słów Marcina Gortata w podcaście „W cieniu sportu” nawiązał Łukasz Kadziewicz. „Gdybym wcześniej poznał swoją żonę, zostałbym miliarderem, a nie milionerem” — zacytował słowa emerytowanego koszykarza były siatkarz.

— To prawda. Fantastyczna kobieta — przyznał Gortat.

— Kolejna mądrzejsza osoba obok ciebie? — kontynuował Kadziewicz.

— Tak, zdecydowanie. Osoba, która ma inne spostrzeżenia na to, co robimy czy w jakim kierunku wspólnie działamy. Bardzo inteligentna, piekielnie pracowita i co najważniejsze, daje mi jako mężczyźnie to, co zawsze chciałem mieć, czyli przede wszystkim spokój, zrozumienie, rozsądek, i nasze wspólne działanie, pasje, takie wspólne rzeczy, wartości, którymi się kierujemy — opowiadał.

„Idę do fabryki popracować”. A potem szok. „No, stary…”

Były reprezentant Polski w siatkówce stwierdził, że Gortat nie pasuje mu do świata kosmetyków.

— Stary, wiesz, jakie to jest zaje***te — stwierdził były gracz najlepszej koszykarskiej ligi świata.

W podcaście Marcin Gortat opowiedział o rozwoju firmy i swoich doświadczeniach.

— Firma się rozwija coraz fajniej i naprawdę złapiemy takiego dużego rozpędu. Teraz jest bardzo dużo zamówień, kontraktów. No i gdzieś tam trzeba zatrudniać kolejne osoby, żeby być w stanie wyrobić te wszystkie kontrakty. Ostatnio mówię: „Kurde, idę do fabryki popracować”. No i normalnie na 7-8 godzin się przebrałem w fartuszek, bo są strefy brudne, czyste, itd. I musisz mieć specjalną opaskę na brodę, maseczki, czepek na łysą głowę… — relacjonował 41-latek.

— Po co ci to? — zastanawiał się Kadziewicz.

— Wiesz co, bo wyjście ze swojej strefy komfortu też jest fajne. A po drugie, zobaczyć, na czym to polega, zrozumieć biznes, być przykładem dla wszystkich pracowników, kierowników, którzy są też na miejscu. I powiem ci, że to jest kawał ciężkiej pracy. Powiem ci, że to, co my mamy na co dzień, ty, ja i wielu… My mamy naprawdę dobrą, łagodną pracę — stwierdził Gortat, po czym pochwalił ludzi pracujących w fabrykach.

Żaneta Gortat-Stanisławska i Marcin GortatŻaneta Gortat-Stanisławska i Marcin Gortat (Foto: Instagram/dr_zaneta_gortat_stanislawska)

— Ludzie siedzą po 8 godz. przy maszynach i maszyna leci ciągiem, gdzie nie masz sekundki, żeby przescrollować wiadomość od rodziny. Nie masz sekundki, żeby iść do ubikacji. „Siku mi się chce”, to mówi się: „To rozchodź to szybko”, bo maszyna leci, tysiące kosmetyków się rozlewa, musisz coś nakręcić, zakręcić, nałożyć, napełnić. Musisz się upewnić, że maszyna się gdzieś nie rozstroiła, nie przesunęła, czegoś nie zrobiła, a na końcu maszyny musisz szybko pakować, zaklejać na paletę i paleta wyjeżdża. No, stary, to jest kawał roboty — kontynuował Gortat.

Już kilkakrotnie gwiazdor miał okazję zakasać rękawy i pomagać w fabryce. — Powiem ci, że byłem już z 4-5 razy tak po 8 godz. i wtedy wracasz do domu, a żona się śmieje: „Jak tam po robocie?”. A ja mówię: „No, łatwiej się grało w koszykówkę” — wyznał.