Jeżeli nie wydarzy się nagle jakiś kataklizm, to najprawdopodobniej w najbliższych dniach oficjalnie zostanie potwierdzony transfer Sebastiana Szymańskiego do Stade Rennes. Polak, po 2,5 roku, opuszcza Fenerbahce i po raz pierwszy w swojej karierze spróbuje swych sił w jednej z top 5 lig Europy.

Czy Stade Rennes to jednak odpowiedni kierunek dla 26-latka? O to, co czeka 50-krotnego reprezentanta Polski w Bretanii, spytaliśmy Davida Thomasa, francuskiego dziennikarza współpracującego m.in. z „Le Telegramme Sport”, który na co dzień obserwuje Stade Rennes.

– Szymański prawdopodobnie będzie grał tuż za dwójką napastników, wraz z dwoma innymi graczami środka pola, Camarą i kapitanem Rongierem. Być może jednak trener Habib Beye będzie chciał też spróbować wiosną zagrać czwórką w drugiej linii i wówczas Szymański będzie prawdopodobnie grał na prawym skrzydle. Polak to gracz o wysokich umiejętnościach technicznych, a Rennes właśnie takich potrzebuje – ocenia nasz rozmówca.

Rywale nie zachwycają

Choć rola Szymańskiego w Fenerbahce w tym sezonie była nieco mniejsza (Polak, choć wystąpił w większości spotkań, to często wchodził z ławki), to jednak mógł on przez lata przyzwyczaić się do regularnej gry. W Tureckim klubie, przez 2,5 roku, rozegrał w sumie 133 spotkania. Wcześniej, przez sezon, był również kluczowym piłkarzem Feyenoordu. Czy podobnie może być także w Bretanii?

– Rywalami do gry dla Szymańskiego będą Djaoui Cissé i Ludovic Blas, ale obaj nie grają zbyt dobrze w tym sezonie. Można sobie łatwo wyobrazić, że Habib Beye szybko wykorzysta go w pierwszym składzie – twierdzi Thomas.

Lepsze liczby w tym sezonie notuje Blas, choć trudno powiedzieć, by były to imponujące osiągnięcia. 28-latek w 17 spotkaniach zdobył jak dotąd 3 bramki i zaliczył 2 asysty. Dla porównania Cisse wciąż czeka na pierwszy udział przy trafieniu w tym sezonie.

Powrót do Europy

Sebastian Szymański dołączy do Rennes także w bardzo ciekawym momencie. Jeżeli wierzyć medialnym doniesieniom, jego transfer będzie kosztować kilkanaście milionów euro. Czy to znaczący wydatek dla francuskiego klubu?

– Nie, cena Szymańskiego nie jest aż tak wysoka dla Rennes. Klub kupił tego lata dwóch napastników: Estebana Lepaula za 15 milionów euro i Breela Embolo za 14 mln. Stade Rennes należy do rodziny Pinault (holding Kering), jest to rodzina miliarderów – tłumaczy nasz rozmówca.

Rennes, po dwóch słabszych sezonach, zakończonych odpowiednio na 10. i 12. miejscu, teraz chce ponownie wrócić do francuskiej czołówki. Te plany, póki co, udaje się całkiem nieźle realizować. Po rundzie jesiennej podopieczni Habiba Beye zajmują 6. miejsce w tabeli, jednak do 3. Marsylii tracą zaledwie 2 „oczka”.

– Po dwóch latach bez udziału w rozgrywkach europejskich, Rennes chce wrócić do pucharów w przyszłym sezonie. W latach 2018-2023 klub grał w różnych europejskich pucharach, w tym w Lidze Mistrzów w sezonie 2020/21 – wspomina Thomas.

– Klub, po słabszym początku sezonu, przegrał tylko jeden mecz w ostatnich 10 spotkaniach (z PSG) i wciąż liczy się w Pucharze Francji (1/8 finału) – dodaje nasz rozmówca.

Pozostaje zatem mieć nadzieję, że jednym z kluczowych elementów wiosną, w ataku na czołowe lokaty, będzie właśnie Sebastian Szymański.

ZOBACZ WIDEO: Boruc wkręcił Fabiańskiego w szatni Legii. „Weź wstań…”