Najdalej idące zmiany dotyczą opłat wnoszonych przez inwestorów ubiegających się o przyłączenie do sieci. Projekt zakłada podniesienie zaliczki na poczet opłaty przyłączeniowej do 60 zł za każdy kilowat mocy. Dodatkowo wprowadzono obowiązek wniesienia zabezpieczenia finansowego w wysokości 30 zł/kW dla pierwszych 100 MW oraz aż 60 zł/kW dla mocy powyżej tego progu.

Najbardziej kontrowersyjny jest jednak pomysł wprowadzenia bezzwrotnej opłaty za rozpatrzenie wniosku o określenie warunków przyłączenia, w wysokości 1 zł za każdy kilowat mocy przyłączeniowej wskazanej we wniosku, jednak nie więcej niż 100 tys. zł. Projektodawcy nie wykazali, w jaki sposób ta swoista „opłata manipulacyjna” miałaby realnie wpłynąć na poprawę sprawności rozpatrywania wniosków przez przedsiębiorstwa energetyczne.

  • Jakie są główne zmiany w nowelizacji prawa energetycznego?
  • Jakie konsekwencje dla prywatnych inwestorów niesie projekt UC84?
  • Jakie kwoty będą wymagane od inwestorów przy przyłączeniu do sieci?
  • Kto może skorzystać na proponowanych zmianach w prawie energetycznym?

— Projektowany mechanizm niesie ryzyko finansowe dla wnioskujących o przyłączenie, które będzie mogło być jedynie ograniczone poprzez uzyskiwanie poufnych informacji o stanie sieci od pracowników operatora — zwraca uwagę prezeska Polskiego Stowarzyszenia Fotowoltaiki i Magazynowania Energii.

Propozycje zawarte w projekcie prowadzą zatem do drastycznego podniesienia „progu wejścia” na rynek i jednocześnie do przerzucenia całego ciężaru finansowego procesu planowania i rezerwacji mocy na inwestorów.

— Skala tych zmian oznacza konieczność natychmiastowego zaangażowania kapitału w wysokości od 8,9 do 13,3 mld zł. To kwoty, których branża nigdy dotąd nie musiała wykładać na tak wczesnym etapie rozwoju projektów — szczególnie że do tej pory inwestorzy zainwestowali już ok. 3-4 mld zł w formie zaliczek. W praktyce wymogom tym będą mogły sprostać jedynie podmioty z łatwym dostępem do dużego finansowania — spółki państwowe oraz wielkie zagraniczne korporacje — tłumaczy prezeska Polskiego Stowarzyszenia Fotowoltaiki i Magazynowania Energii.

145 GW projektów pod znakiem zapytania

Z danych operatora systemu przesyłowego wynika, że po odjęciu projektów wiatrowych offshore oraz przy założeniu, że ok. 70 proc. obowiązujących warunków przyłączenia znajduje się w rękach prywatnych inwestorów OZE, sektor ten obejmuje projekty o łącznej mocy przekraczającej 145 GW. Pozostała część przypada głównie na państwowe koncerny energetyczne.

Nowe przepisy oznaczałyby, że prywatni inwestorzy zostaną zmuszeni do jednorazowego, natychmiastowego zamrożenia miliardów złotych kapitału, bez jakiejkolwiek gwarancji powodzenia projektu. Tymczasem model rozwoju inwestycji OZE opiera się na finansowaniu rozłożonym w czasie — poprzez stopniowe podnoszenie kapitału i finansowanie dłużne — a nie na jednorazowych wpłatach porównywalnych z budżetami największych spółek Skarbu Państwa.

Regulacja oderwana od realiów rynku

Inwestycje w odnawialne źródła energii mają charakter wieloletni i przebiegają etapowo: od fazy analitycznej, przez projektowanie, aż po realizację, która następuje dopiero po uzyskaniu pozwoleń, potwierdzeniu warunków rynkowych i zawarciu kontraktów sprzedaży energii.

— W tym modelu nikt w Europie nie rezerwuje miliardów złotych „na wszelki wypadek” już na początku procesu. Jest to nie tylko ekonomicznie nieuzasadnione, ale także technicznie niemożliwe. Projekt UC84 całkowicie pomija te realia, narzucając branży scenariusz, którego nie da się spełnić — dodaje Ewa Magiera.

Nowelizacja prawa energetycznego może zablokować rozwój polskiego OZE: selekcyjny filtr zamiast racjonalnej regulacji

W praktyce proponowane rozwiązania działają jak ekstremalny i nieproporcjonalny filtr ekonomiczny. Nie wynikają ani z realnego ryzyka generowanego przez inwestorów, ani z rzeczywistych potrzeb systemu elektroenergetycznego. Ich efektem będzie eliminacja z rynku podmiotów, które nie dysponują ogromną, natychmiastową płynnością finansową.

W konsekwencji jedynymi beneficjentami zmian mogą okazać się największe grupy energetyczne oraz wielkie zagraniczne korporacje. Tymczasem ich udział w rozwoju nowych projektów OZE pozostaje ograniczony i nierównomierny, co rodzi poważne pytania o tempo transformacji energetycznej w Polsce.

Nowelizacja prawa energetycznego może zablokować rozwój polskiego OZE: ryzyko koncentracji rynku i sporów prawnych

Obowiązek zamrożenia tak dużych środków finansowych sprawi, że większość prywatnych firm nie będzie w stanie utrzymać swoich portfeli projektowych — mimo że są to projekty realne, rozwijane od lat. Problemem nie jest brak kompetencji czy zdolności realizacyjnych, lecz narzucenie wymogów kapitałowych całkowicie nieadekwatnych do etapu inwestycji.

Efekt em może być masowa utrata praw do warunków przyłączenia, przejęcie wartościowych portfeli projektów oraz gwałtowne zawężenie i monopolizacja rynku. Taka ingerencja, połączona z elementami działania prawa wstecz i tworzeniem barier konkurencyjnych, niesie ze sobą również ryzyko pozwów wobec Skarbu Państwa.

— Projekt UC84, zamiast porządkować rynek i zwiększać efektywność systemu elektroenergetycznego, może stać się jednym z największych hamulców rozwoju OZE w Polsce. Doświadczenia geopolityczne ostatnich lat pokazują rosnącą rolę OZE w zapewnianiu stabilności i odporności systemu energetycznego. W obliczu rosnących potrzeb inwestycyjnych rodzi się zasadnicze pytanie: czy proponowane zmiany wspierają transformację energetyczną, czy też prowadzą do jej faktycznego zamrożenia? — ocenia Ewa Magiera.