-
Przepisy blokują egzekucję długów z mieszkań komunalnych, bo uniemożliwiają ściąganie zaległości do pełnej wysokości minimalnego wynagrodzenia.
-
Kwota wolna od zajęcia z wynagrodzeń znacznie wzrosła wraz ze wzrostem płacy minimalnej. Kwota zwolnienia budzi sprzeciw samorządów i Ministerstwa Sprawiedliwości.
-
Obecnie zaległości za korzystanie z lokali komunalnych idą w rząd kilku miliardów złotych, choć nie ma precyzyjnych danych. Rozwiązanie problemu jest przedmiotem debat między resortami.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
O problemie niepłacenia długów przez lokatorów mieszkań komunalnych w ostatnich miesiącach Interia pisała kilkakrotnie. Gros samorządów radzi sobie z tym bardzo słabo, ale utrudniają to również przepisy. Okazuje się, że problemy z zaległościami wcale nie dotyczą starszych osób z niskimi rentami czy emeryturami, ale młodych osób w sile wieku.
– Coraz większym problemem staje się egzekucja należności od osób korzystających z majątku komunalnego. Wynika to z różnych powodów, ale przede wszystkim ze zmiany świadomości osób zajmujących takie lokale. Z informacji od samorządów wynika, że największy problem nie dotyczy osób starszych – w wieku 60-70 lat – lecz osób w wieku 30-50 lat. Jakby została przekroczona pewna bariera poczucia obowiązku regulowania należności – mówił niedawno na sejmowej podkomisji Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.
– W naszym przekonaniu potrzebna jest korekta instrumentów prawnych, które pozwolą na skuteczniejszą egzekucję. Niedawno na komisji petycji dyskutowano o możliwościach egzekucji od osób, które oficjalnie wykazują minimalne wynagrodzenie. W takich przypadkach jesteśmy praktycznie zablokowani, a takich osób jest około 3,5 miliona – wskazał.
Jak dodał, kiedyś popularną formą było odpracowywanie zaległości – np. sprzątanie klatki czy odśnieżanie budynku – dziś ta metoda przestaje być atrakcyjna. – Dziwi mnie to, bo jeśli ktoś mieszka i nie płaci, a proponujemy mu taką formę rozliczenia, wydaje się, że nie powinno to stanowić problemu. Niestety jest odwrotnie – mówił.
Jak wcześniej pisała Interia, brak skutecznego zarządzania zasobem komunalnym, w tym ściąganiem należności od osób uporczywie niepłacących czynszu, może skutkować spadkiem poparcia społecznego dla zwiększonych wydatków z budżetu na wsparcie remontów i budowy mieszkań komunalnych i społecznych.
Zaległości czynszowe rosną, a egzekucja długów się pogarsza
– Obecnie zaległości z tytułu niepłacenia za korzystanie z lokali komunalnych sięgają około 4,5 miliarda złotych i wciąż rosną. Wciąż odczuwamy też skutki okresu pandemii, kiedy przez prawie 2,5 roku obowiązywał zakaz eksmisji – to zmieniło obraz sytuacji. Kolejnym elementem jest brak skuteczności w stosowaniu formuły zamiany lokalu na mniejszy lub o niższym standardzie – dziś nie daje to takich efektów jak kiedyś – mówi Marek Wójcik ze ZMiP.
Problem dostrzega też Ministerstwo Sprawiedliwości.
– Podczas gdy skuteczność egzekucji według wszystkich stosowanych wariantów obliczeniowych wzrasta, to zaniepokoiło nas, że od kilku lat spada skuteczność egzekucji z wynagrodzenia za pracę. Udział kwot uzyskiwanych przez komorników z wynagrodzenia w stosunku do ogólnej sumy egzekucji wyraźnie maleje – trend ten obserwujemy od 2019 roku. Wówczas wynosił on około 31 proc., a według danych za 2024 rok to już tylko 17 proc. Oznacza to dwukrotny spadek skuteczności egzekucji prowadzonej tym sposobem – mówi Urban Szota z Departamentu Wykonania Orzeczeń i Probacji Ministerstwa Sprawiedliwości.
Przepisy chronią bardziej osoby zarabiające niż emerytów i rencistów
Jak podkreśla, metoda, która kiedyś była najpopularniejsza i najprostsza w realizacji, staje się obecnie marginalna.
– Naszym zdaniem główną przyczyną jest wzrost kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę w całości zwolnionej spod egzekucji. W 2019 roku było to 2250 zł, obecnie to ponad 4,5 tys. zł (od 1 stycznia jest to 4806 zł brutto, czyli 3605 zł netto – red.). Minimalne wynagrodzenie przestało pełnić funkcję zabezpieczenia godnej egzystencji – dziś ta kwota zwolnienia z egzekucji nie znajduje uzasadnienia. Od dawna sygnalizujemy potrzebę zmian legislacyjnych w tym zakresie, jednak napotykamy opór ze strony Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, które sprzeciwia się jakimkolwiek modyfikacjom – przyznaje przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości.
Dla porównania, inaczej jest w przypadku długów alimentacyjnych – komornik może zająć do 60 proc. wynagrodzenia, a kwota wolna od zajęcia nie obowiązuje.
Jednocześnie Ministerstwo Sprawiedliwości wskazuje na dysproporcję w stosunku do kwot wolnych od egzekucji w przypadku emerytur i rent – obecnie to około 1,4 tys. zł. – Emeryci i renciści nie rozumieją, dlaczego w przypadku pracowników kwota wolna wynosi ponad 4,5 tys. zł. Trzeba też pamiętać, że osoby korzystające z zasobu komunalnego to najczęściej osoby niezamożne, bez majątku, z którego można skutecznie prowadzić egzekucję. Korzystają one z wielu świadczeń socjalnych, które również są w całości zwolnione spod egzekucji. Problem nie leży więc po stronie organów egzekucyjnych, lecz w rozbudowanym systemie zwolnień spod egzekucji.
– Ostatnio do MS wpłynęła petycja prezydenta Wałbrzycha, przekazana przez ministra finansów i gospodarki, wskazująca identyczny problem. Wskazano w niej na potrzebę zmiany przepisów dotyczących egzekucji z minimalnego wynagrodzenia za pracę, w tym art. 833 Kodeksu postępowania cywilnego, który odsyła do Kodeksu pracy. Propozycja to wprowadzenie możliwości egzekucji z 25 proc. minimalnego wynagrodzenia – i w ocenie Ministerstwa Sprawiedliwości jest zasadna i byłaby spójna z zasadami dotyczącymi emerytur i rent. Przekazaliśmy ten postulat i petycję wraz ze stanowiskiem do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, które jest dysponentem tych przepisów. Podobne postulaty pojawiają się w licznych petycjach kierowanych do Sejmu i Senatu – przyznaje Anna Marczak, zastępca dyr. Departamentu Prawa Cywilnego i Gospodarczego w Ministerstwie Sprawiedliwości.
– Jako MS widzimy potrzebę zmian i staramy się przekonać MRPiPS naszą rekomendacją, ale na razie nie uzyskaliśmy pozytywnej rekomendacji. Mamy nadzieję, że na kolejnym posiedzeniu komisji będzie obecny przedstawiciel resortu rodziny i pracy i przedstawi swoją argumentację – mówiła Marczak.
Marek Wójcik zwraca uwagę na jeszcze jeden negatywny skutek obecnej sytuacji.
– Około 3,5 mln osób otrzymuje minimalne wynagrodzenie, ale teoretycznie, bo obecne przepisy powodują, że niektórym opłaca się dogadać z pracodawcą, aby na umowie o pracę widniała tylko ta kwota. To sprzyja powstawaniu szarej strefy, która przy obecnych regulacjach jest praktycznie nie do ruszenia. Chcemy zwrócić się do Ministerstwa Sprawiedliwości z prośbą o podjęcie działań, aby samorządy mogły skutecznie egzekwować należności od osób, które w pełni świadomie nie ponoszą opłat, wiedząc, że komornik i tak nic im nie zrobi. Nie mówimy tu o wszystkich, lecz o tych, którzy robią to z pełną premedytacją – podkreśla przedstawiciel Związku Miast i Powiatów.
– Chcemy wspierać działania zmierzające do tego, aby ze stałych dochodów – po zabezpieczeniu kwoty pozwalającej na godne funkcjonowanie w społeczeństwie – jednak spłacać zobowiązania – podkreśla.
„Potrzebne są nie tylko 'marchewki’, lecz także 'kij’ – mechanizmy dyscyplinujące
Kamil Wnuk z Polski 2050 przyznał, że zdarzają się różne sytuacje – w tym takie, gdzie z pokolenia na pokolenie dziedziczone jest podejście, że nie płaci się żadnego czynszu za mieszkanie.
– Istnieje też zjawisko biedy strukturalnej, przekazywanej w rodzinach. Znam sytuacje – niestety w ramach mieszkań komunalnych i socjalnych – gdzie dziadkowie nigdy nie zapłacili czynszu, rodzice również, a dzieci po osiągnięciu pełnoletności kontynuują ten wzorzec, nie regulując żadnych zobowiązań mieszkaniowych. Takie postawy są przekazywane pokoleniowo i występują w różnych miejscach w Polsce. To oczywiście kwestia edukacji, ale sama edukacja nie wystarczy. W tym przypadku potrzebne są nie tylko „marchewki”, lecz także „kij” – mechanizmy dyscyplinujące. Rozwiązanie, o którym wspominał pan Marek Wójcik, wydaje się zasadne. Pytanie tylko, czy w przypadku najniższego wynagrodzenia zajęcie 25 proc. nie byłoby zbyt wysokie – zastanawia się poseł Polski 2050.
Przyznaje, że jeżeli rodzina lub osoba rzeczywiście żyje wyłącznie z minimalnego wynagrodzenia, to jest to trudna sytuacja. – Mimo to wydaje się, że powinna być w stanie pokrywać bieżące zobowiązania mieszkaniowe – nie mówię o zaległościach. Problem w tym, że bardzo często zdarza się, iż te osoby pracują również w szarej strefie, mają dodatkowe źródła dochodu, które nie są opodatkowane ani ujawnione. Gminy o tym nie wiedzą i nie mają realnych możliwości dokładnej weryfikacji. Dlatego zasadne wydaje się wprowadzenie mechanizmów i narzędzi, które umożliwią skuteczniejszą egzekucję. Pytanie pozostaje otwarte: na jakim poziomie powinny być te rozwiązania? To jest główny temat tej dyskusji – podsumował Kamil Wnuk.
Obecny na posiedzeniu wiceminister rozwoju i technologii Tomasz Lewandowski zwraca uwagę, że mimo tego samorządy powinny być bardziej aktywne, bo są też inne sposoby i przypomina swoje doświadczenia jako samorządowca z Poznania.
– Jest brak rotacji w zasobie komunalnym. Przykładowo, starsze osoby zajmują duże lokale, których nie są w stanie utrzymać, nawet przy niskiej stawce za metr. Wnoszą o zamianę na mniejsze mieszkanie, ale zamiana nie jest realizowana. W efekcie są w pułapce. Pytanie: kto jest winny – samorząd, który nie prowadzi działań zwiększających rotację, czy lokator, który ma ograniczone możliwości zarobkowe? Rozumiem wątpliwości i obawy, ale cały czas namawiam samorządy do prowadzenia aktywnej polityki mieszkaniowej – także w obszarze windykacji – mówił wiceminister.
Monika Krześniak-Sajewicz
Rolnicy ruszyli na Warszawę. „Rolnictwo jest w Polsce dożynane”Polsat News