Sara Przepióra, Wirtualna Polska: Czy na edukacji w Polsce można zarobić duże pieniądze?

Sonia Radosz: Można, ale na edukacji prywatnej, czyli zajęciach pozaszkolnych. Mam na myśli nie tylko korepetycje z chemii, matematyki czy angielskiego, ale także dodatkowe zajęcia sportowe, takie jak tenis czy taniec. Rodzice nie oszczędzają na dzieciach, jeśli sytuacja finansowa im na to pozwala. Trudno mówić tu jednak o tak dużych kwotach, jakie można było zarobić jeszcze kilka lat temu — zwłaszcza jeśli zaczynamy biznes od zera. Rynek jest obecnie bardzo przesycony. Nie jest to jednak niemożliwe przy dobrej strategii i odrobinie ciężkiej pracy.

O jakich kwotach mówisz?

W zaledwie kilka miesięcy od uruchomienia platformy ChemMaster zobaczyłam na koncie pierwszy milion.

„Pasja jest kobietą”. Kayah ze wzruszeniem w oczach wspomina mamę: „Doznałam wielkiej straty”

Nie przyjęłam tej wiadomości z euforią. Zamiast radości pojawiło się przytłoczenie.

Zanim stworzyłam ChemMastera, udzielałam indywidualnych korepetycji z chemii. Byłam rozchwytywaną korepetytorką na Śląsku. Kolejki na moje zajęcia sięgały nawet trzech lat do przodu. Na liście rezerwowej czekało ponad 100 osób. Bywało, że rodzice zapisywali dziecko już w trzeciej klasie gimnazjum, żebym mogła uczyć je w klasie maturalnej. Moje możliwości były jednak ograniczone. Mogłam prowadzić zajęcia z maksymalnie 20 uczniami tygodniowo. W 2020 roku, kiedy wybuchła pandemia i wprowadzono pierwszy lockdown, zainteresowanie korepetycjami nie spadło, a ja przestawiłam się na zajęcia online. Wtedy pomyślałam, że to idealny moment, aby poszerzyć grono uczniów, których uczyć mogę w tym samym momencie. Tak wpadłam na pomysł stworzenia kursu z chemii.

Szybko okazało się, że przygotowanie kursu dla 20 osób to zupełnie co innego niż przygotowanie go dla 500. Nie chodzi o samą pracę czy poziom merytoryczny – ten był taki sam. Miałam wrażenie, że być może zmienią się oczekiwania uczniów i ich rodziców. Przy mniejszej grupie istnieje duża szansa, że wszyscy będą zadowoleni. Kiedy jednak uczestników jest kilkaset, a później, kilkadziesiąt tysięcy, statystycznie szanse na krytyczne uwagi wzrastają. Każde powiadomienie z banku o wpłacie na konto, zamiast cieszyć, wywoływało we mnie lęk. Płakałam, bo bałam się hejtu.

Spędzają święta w DPS-ie. "W koszmarach nie spodziewałem się, że tu trafię"

Spędzają święta w DPS-ie. „W koszmarach nie spodziewałem się, że tu trafię”

Jak wyszłaś z tej sytuacji?

Przepracowałam ją na terapii i nabrałam dystansu. Dopiero po wymagającej pracy nad sobą mogłam spokojnie spojrzeć na konto, pieniądze, które zarobiłam i pomyśleć o ich inwestowaniu. Wcześniej nieustannie zamartwiałam się oceną innych. Wyniosłam to z rodzinnego domu. W małej miejscowości, z której pochodzę, każdy każdego zna i chętnie komentuje życiowe wybory. Już w gimnazjum doświadczałam krytyki. Jak widać, trauma została we mnie na długie lata. Ludzie często myślą, że pierwsze duże pieniądze automatycznie przynoszą szczęście. Nie każdy jest jednak od razu gotowy, by udźwignąć taką zmianę w życiu.

Chwalisz się, że dzięki twojemu kursowi uczniowie szkół średnich zdają maturę z chemii rozszerzonej na 93 proc., przygotowując się do egzaminu od zera w zaledwie pięć miesięcy. Jak osiągasz taką skuteczność?

Metoda skojarzeń działa genialnie. Na TikToku króluje teraz trend „67”, a ja znalazłam dla niego zastosowanie na moich kursach. Układam zadania, tak, aby w wyniku pojawiała się liczba 67. Jak uczniowie rozwiążą je dobrze i zobaczą wynik, cieszą się, a potem rozmawiają o tym między sobą, utrwalając to, czego nauczyli się na zajęciach. W taki sposób przedzieram się z często wymagającą dla większości uczniów chemią do ich młodzieżowego świata.

Skojarzeń używam także w oznaczaniu rodzaju zadania. Słoneczko, chmurka, kwiatuszek, motylek podpowiadają, jakiego równania uczniowie potrzebują do wykonania polecenia na egzaminie. Stosuję takie oznakowanie, ponieważ zauważyłam, że problem uczniów z przedmiotami ścisłymi nie polega na tym, że nie znają wzorów czy nie potrafią przyswoić teorii. Problem jest taki, że czytają polecenie i nie wiedzą, jak zacząć rozwiązywanie zadania. Na moim kursie tłumaczę im schematy rozwiązania i przypisuję je do przyjaznych dla nich motywów. Zazwyczaj po maturze, gdy pytam, jakie zadania się im trafiły, odpowiadają: „rozwiązywałam zadanie z chmurką”. To dla mnie znak, że dobrze je identyfikują.

Angelika Tomczyk prowadzi agencję nieruchomości w Turcji. "W końcu czuję się doceniana i traktowana po partnersku"

Angelika Tomczyk prowadzi agencję nieruchomości w Turcji. „W końcu czuję się doceniana i traktowana po partnersku”

Sprawdzasz, co słychać u uczniów nawet po skończonym kursie?

Mam świetny kontakt z moimi kursantami. Wielu z nich informuje mnie, jakie wyniki osiągnęli na maturze lub jak dalej potoczyły się ich losy — na jakie studia się dostali i jaki zawód wybrali. Niezmiernie cieszy mnie to, że wielu moich kursantów to teraz lekarze.

Która z historii uczniów najbardziej utkwiła ci w pamięci?

Niedawno skończyłam przygotowywać do matury Piotrka, który nie miał pojęcia o chemii rozszerzonej. Studiował ekonomię. Kupił mój kurs we wrześniu, ale realnie zaczął się uczyć dopiero w grudniu. Przygotował się do matury, startując od zera, i zdał ją na 93 proc. Bliskie mojemu sercu są także historie uczniów, których nie było stać na korepetycje, jeszcze za czasów, gdy udzielałam indywidualnych lekcji. Zdarzało się, że gdy widziałam, że ktoś ma potencjał, ale z różnych przyczyn nie może pozwolić sobie na kontynuowanie nauki, prowadziłam zajęcia za darmo.

Nadal pomagasz tym, których na opłacenie korepetycji nie stać?

Edukacja nie powinna być zarezerwowaną tylko dla wybranego grona, dlatego darmowe zajęcia są jednym z filarów ChemMastera. Udostępniam uczniom bezpłatnie video-lekcje, notatki, webinary. Prowadzę serię darmowych spotkań z różnych stron świata, ponieważ dużo podróżuję. Moi kursanci ją uwielbiają, Prowadziłam zajęcia z plaży na Dominikanie, z Times Square w Nowym Jorku, ale najbardziej kultowe do dziś sjest webinar z Bali.

Poprowadziłam go z basenu. Akurat odpoczywałam w miejscu z przepięknym widokiem na pola ryżowe. Postanowiłam, że pokażę je kursantom. Trzy minuty przed startem wskoczyłam do basenu i okazało się, że nie czuję dna pod stopami. Laptop mogłam położyć jedynie na brzegu. Wiedziałam, że nie uda mi się uczyć chemii przez godzinę i jednocześnie unosić na powierzchni. Zaczęłam szukać rozwiązania. Znalazłam pustą doniczkę, włożyłam ją do basenu, odwróciłam do góry dnem, stanęłam na niej i opierając się o brzeg basenu, poprowadziłam kurs. Moi uczniowie do dziś go wspominają z uśmiechem na ustach.

Przetakiewicz zachwyciła na gali #Wszechmocne w sukience midi. Tylko spójrzcie na rękawy

Przetakiewicz zachwyciła na gali #Wszechmocne w sukience midi. Tylko spójrzcie na rękawy

Podróże to twój sposób na zachowanie harmonii pomiędzy karierą a życiem zawodowym?

Podróżuję odkąd pamiętam. Zaczęłam jeszcze z rodzicami i braćmi, zwiedzając w dzieciństwie różne europejskie kraje. Później przemierzyłam pół świata z plecakiem. Dotarłam nawet na Arktykę. Do dzisiaj podróżowanie to mój sposób na reset, ale czy potrafię naprawdę odpoczywać? Muszę przyznać, że wciąż nad tym pracuję. Przez lata byłam pracoholiczką. Przed pojawieniem się na świecie mojej córki, Milenki, pracowałam nawet ponad 100 godzin tygodniowo.

Ile teraz czasu poświęcasz na pracę?

Znacznie mniej, choć wciąż moja lista zadań pęka w szwach. Nauczyłam się jednak delegować część obowiązków. Mam zespół, z którym pracuję nad rozwojem ChemMastera. Dzięki temu mogę spędzać jakościowy czas z dzieckiem. Milenka jest w przedszkolu sześć godzin dziennie. W niektóre dni wspiera mnie również niania. Gdy odbieram, córkę jesteśmy cały czas razem. Nie zajmuję jej czasu żadnymi technologicznymi rozpraszaczami. Skupiamy się na budowaniu prawdziwej, uważnej relacji. Do tego prowadzę bogate życie towarzyskie — uwielbiam spędzać czas z przyjaciółmi. Jedyną sferą, o którą muszę zadbać, jest sen. Wciąż brakuje mi czasu na dłuższą regenerację.

Skąd bierzesz na to wszystko energię?

Mam w sobie jej ogromne pokłady. Gdy moi uczniowie przychodzą na zajęcia zmęczeni, ładuję ich baterie. Widzę, jak pojawia się w nich motywacja i chęć do działania i to jest dla mnie największa wartość płynąca z mojej pracy.

Dla Wirtualnej Polski rozmawiała Sara Przepióra