Europejska stabilność na zachód od Odry opiera się na procedurach. Na wschodzie pokój oznacza tylko przerwę na przeładowanie broni. Rosyjska agresja z lutego 2022 r. zburzyła mit o nienaruszalności granic, a region stanął przed ryzykiem o charakterze egzystencjalnym. Wobec wyczerpywania się dotychczasowego modelu gospodarczego Unii Europejskiej oraz strategicznego zwrotu USA ku Pacyfikowi, Oś Warszawa-Kijów przestała być teoretyczną koncepcją publicystów. Stała się realną koniecznością.
- Co dokładnie widzi Putin, patrząc na mapę Polski i Ukrainy?
- Jakie zasoby posiada Ukraina, które są ważne dla Europy?
- Jak polsko-ukraiński sojusz może wpłynąć na sytuację w regionie?
- Jakie są potencjalne konsekwencje braku współpracy między Polską a Ukrainą?
[REKLAMA]
Ten tekst pochodzi z serwisu Sestry.eu
Dzięki twojemu wsparciu możemy tworzyć więcej wartościowych treści i rozwijać naszą społeczność. Dołącz do nas na Patronite!
Polska i Ukraina, połączone geografią i wspólnym wrogiem, muszą stworzyć samodzielny biegun siły. Alternatywą jest w najlepszym przypadku status strefy buforowej, rozgrywanej przez mocarstwa i destabilizowanej przez Kreml, w najgorszym wersja XXI rosyjskiej kolonii.
Historia Europy to proces przesuwania się centrów. Przez ostatnie trzy dekady serce Unii biło na linii Paryż-Berlin. Słabnie ono w obliczu stagnacji gospodarczej strefy euro i serii błędnych kalkulacji wobec Rosji. Powstałą próżnię wypełnia to, co się dzieje w Europie Środkowo-Wschodniej. Nie chodzi o sentymentalne powroty do koncepcji jagiellońskich, lecz o chłodną kalkulację interesów. W świecie, w którym wraca twarda polityka siły, protekcjonizm i brutalna walka o zasoby, przetrwają tylko mocne organizmy. Pojedynczo Polska i Ukraina są dla globalnych graczy pionkami. Razem mogą zmieniać reguły gry.
Społeczna fuzja wyprzedziła traktaty
Reakcja społeczeństwa polskiego na kryzys uchodźczy z 2022 r. wymyka się standardowym modelom socjologicznym. Państwo polskie, dysponujące ograniczonymi zasobami instytucjonalnymi, uniknęło paraliżu dzięki natychmiastowej, masowej mobilizacji obywateli. W Polsce nie powstały izolowane obozy dla uchodźców. Integracja nastąpiła wewnątrz tkanki społecznej — w prywatnych domach i mieszkaniach. Ten fenomen stworzył podwaliny pod de facto unię społeczną, która wyprzedziła decyzje polityczne o całą dekadę.
Liczby potwierdzają trwałość tego zjawiska. Według danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych z 2024 r., ponad 750 tys. obywateli Ukrainy legalnie pracuje i buduje polskie PKB, odprowadzając miliardy złotych składek. Wbrew populistycznym narracjom, nie są oni obciążeniem dla systemu, lecz jego ratunkiem.
Wypełniają krytyczne luki demograficzne w sektorach od budownictwa i przemysłu ciężkiego, przez logistykę, aż po zaawansowane usługi IT i medycynę. Proces ten działa w obie strony.
Polski biznes stał się kluczowym partnerem dla ukraińskich przedsiębiorstw, a polskie porty (Gdańsk, Gdynia) oraz autostrady stanowią jedyne pewne okno na świat dla dławionej blokadą morską ukraińskiej gospodarki.
Niestety, ten potencjał jest obecnie marnowany. Spory historyczne i cyniczne gry wyborcze zastąpiły strategiczne myślenie w obu stolicach. Politycy instrumentalnie wykorzystują emocje dla doraźnych zysków w sondażach, nie bacząc na koszty. W tę pękniętą tkankę wchodzi zmasowana rosyjska propaganda, która z podsyca animozje. Efekt jest widoczny gołym okiem — kapitał wzajemnego zaufania topnieje z miesiąca na miesiąc. Jeśli elity polityczne obu krajów, bez względu na orientację, nie zrozumieją niszczącego wpływu swoich zachowań, żadne traktaty ani huby logistyczne nie pomogą. Bez społecznego spoiwa sojusz stanie się martwą literą, a infrastruktura pozostanie rdzewiejącym pomnikiem zmarnowanej szansy.
Geoekonomia: tytan, lit i nowa tablica Mendelejewa
Współczesna geopolityka w coraz większym stopniu zależy od dostępu do surowców krytycznych. Transformacja energetyczna i cyfrowa Unii Europejskiej wymaga stabilnych dostaw litu, kobaltu, tytanu i metali ziem rzadkich. Obecnie łańcuchy dostaw tych surowców kontrolują Chiny oraz — wciąż w istotnym stopniu — Rosja. Europa desperacko szuka alternatywy, aby uniknąć szantażu surowcowego w przyszłości. Ukraina tę alternatywę posiada.
Według danych Służby Geologicznej Ukrainy oraz analiz rynkowych z 2022 r., kraj ten dysponuje udokumentowanymi złożami 22 z 34 surowców zdefiniowanych przez Brukselę jako strategiczne dla bezpieczeństwa UE
Lit: Złoża w obwodzie kirowohradzkim i donieckim (m.in. złoże Szewczenkiwskie i Połochiwskie) należą do największych na kontynencie. Lit jest niezbędny do produkcji baterii, na których opiera się przyszłość europejskiej motoryzacji. Zamiast sprowadzać go z Ameryki Południowej czy Chin, europejskie fabryki mogą czerpać go zza wschodniej granicy.
Tytan: Ukraina posiada pełny cykl wydobycia i wstępnego przetwórstwa tytanu. Przed wojną giganci lotniczy, tacy jak Airbus czy Boeing, w dużej mierze polegali na tytanie z rosyjskiego koncernu VSMPO-AVISMA. Przejęcie tej roli przez Kijów trwale odcina rosyjskie wpływy w przemyśle lotniczym i zbrojeniowym Zachodu.
Metale półprzewodnikowe: Ukraina posiada zasoby galu, germanu i grafitu. W obliczu wojny handlowej USA-Chiny i ograniczeń eksportowych nakładanych przez Pekin, ukraińskie zasoby zyskują wymiar bezpieczeństwa narodowego dla całej wspólnoty transatlantyckiej.
Polska w tym układzie nie może być biernym obserwatorem. Pełni rolę naturalnego hubu technologicznego, finansowego i logistycznego. Posiadamy dostęp do rynków kapitałowych, infrastrukturę transportową oraz stabilne ramy prawne UE, których brakuje inwestorom na wschodzie. Połączenie ukraińskich zasobów z polskim potencjałem przetwórczym i organizacyjnym stworzyłoby w Europie Środkowej przemysłowy powerhouse.
Gra toczy się o to, kto będzie beneficjentem tego bogactwa. Bank Światowy szacuje koszt odbudowy Ukrainy na 486 mld dolarów. To rynek większy niż Plan Marshalla
Zachodnie koncerny z Niemiec, Francji i USA już aktywnie pozycjonują się do przejęcia kontraktów wydobywczych. Jeśli Warszawa i Kijów nie stworzą natychmiast wspólnych holdingów wydobywczo-przetwórczych, rola Polski ograniczy się do bycia trasą tranzytową, a Ukrainy do dostawcy taniego surowca. Chcemy być „hubem”? Hub to w istocie magazynier. Polska i Ukraina muszą stać się udziałowcami i producentami.
Infrastruktura władzy: energetyka i logistyka
Sojusz polityczny bez fizycznego połączenia infrastrukturą pozostaje tylko deklaracją na papierze. Prawdziwa integracja odbywa się na poziomie rur, kabli i szyn. Oś Warszawa-Kijów ma potencjał, by stać się nowym kręgosłupem energetycznym Europy.
Ukraina, dysponująca potężną energetyką jądrową, ma strukturalną nadwyżkę taniej, bezemisyjnej energii (poza okresami zmasowanych rosyjskich ataków, które są stanem przejściowym w perspektywie dekad). Polska, zmagająca się z transformacją węglową, potrzebuje stabilnych dostaw prądu. Reaktywacja linii energetycznej Chmielnicki-Rzeszów to dopiero początek. Budowa nowych interkonektorów pozwoliłaby na stabilizację systemów obu krajów i stworzenie wspólnego rynku energii odpornego na wahania cen gazu.
Równie kluczowa jest logistyka kolejowa.
Różnica w rozstawie szyn (europejskie 1435 mm vs. wschodnie 1520 mm) stanowi barierę fizyczną, którą Rosja wykorzystywała przez lata do izolowania Ukrainy od Zachodu
Budowa linii normalnotorowej do Lwowa i Kijowa, a także sieci „suchych portów” przeładunkowych na granicy, to projekt o znaczeniu militarnym i gospodarczym. To uniezależnienie eksportu ukraińskiego od humorów Kremla blokującego Morze Czarne i włączenie ukraińskiej gospodarki w krwiobieg europejski na stałe.
Komplementarność miecza i tarczy
Agresja Rosji obnażyła słabość europejskich systemów bezpieczeństwa opartych na „soft power” i wierze w nienaruszalność traktatów. Wschodnia flanka NATO potrzebuje realnej siły odstraszania. Ukraina wnosi do sojuszu z Polską zasób, którego nie posiada żadna inna armia w Europie: unikalne know-how z prowadzenia pełnoskalowej wojny lądowej przeciwko Rosji. Ukraińcy zrewolucjonizowali wojnę dronową, użycie artylerii precyzyjnej i systemy zarządzania polem walki w czasie rzeczywistym. To doświadczenie, którego nie zdobędzie się na żadnym poligonie.
Polska z kolei realizuje bezprecedensowy program modernizacji technicznej, budując potencjał „ciężki”. Zakupy czołgów Abrams i K2, artylerii rakietowej HIMARS i myśliwców F-35 tworzą masę, której Ukraina potrzebuje jako zaplecza. Te dwa potencjały są idealnie komplementarne: ukraińska innowacyjność i doświadczenie bojowe oraz polska baza przemysłowo-logistyczna i siła ognia.
Współpraca musi wyjść poza doraźne dostawy sprzętu
Konieczne jest utworzenie wspólnych struktur dowodzenia, ujednolicenie procedur szkoleniowych oraz — co najważniejsze — uruchomienie masowej produkcji amunicji w oparciu o połączone zakłady zbrojeniowe obu państw (np. współpraca przy produkcji armatohaubic Krab i Bohdana). Geopolityka nie znosi próżni.
Jeśli Ukraina upadnie lub zostanie zmuszona do niekorzystnego rozejmu, Polska stanie się państwem frontowym w pełnym tego słowa znaczeniu. Oznacza to drastyczny wzrost kosztów obsługi długu, odpływ inwestycji zagranicznych i konieczność utrzymywania gospodarki w trybie pół wojennym.
Polska racja stanu wymaga silnej, uzbrojonej Ukrainy. Ukraińska racja stanu wymaga bezpiecznego, uprzemysłowionego zaplecza w Polsce. Bez polskiego terytorium obrona Ukrainy jest logistycznie niemożliwa.
Waszyngton patrzy na Pacyfik
W szerszym kontekście globalnym, sojusz polsko-ukraiński jest kluczowy dla Stanów Zjednoczonych. Waszyngton nieuchronnie przesuwa swoją uwagę w stronę Pacyfiku, by konkurować z Chinami.
Amerykanie nie chcą i nie będą w stanie utrzymywać w Europie setek tysięcy żołnierzy, by pilnować Rosji. Potrzebują regionalnego partnera, „europejskiego Izraela”, który weźmie na siebie ciężar stabilizacji wschodniej flanki. Oś Warszawa-Kijów, dysponująca łącznie największą siłą lądową w NATO (poza USA i Turcją), jest idealnym kandydatem do tej roli. Dla Polski i Ukrainy oznacza to lewar w relacjach z USA — gwarancje bezpieczeństwa i transfer technologii w zamian za pilnowanie Rosji.
Nowa energia dla Europy
Stary kontynent stoi w obliczu kryzysu konkurencyjności i decyzyjności. Model gospodarczy oparty na taniej energii z Rosji i eksporcie wysokich technologii do Chin wyczerpał się. Francusko-niemiecki tandem, który przez dekady nadawał ton integracji, wykazuje oznaki zmęczenia i braku wizji strategicznej. W tym kontekście sojusz polsko-ukraiński nie jest projektem antyeuropejskim, lecz ratunkowym dla samej idei zjednoczonej Europy.
Przesunięcie punktu ciężkości na wschód wnosi do Unii nową energię, demograficzną witalność i realistyczną ocenę zagrożeń. Region Europy Środkowo-Wschodniej, wzmocniony o Ukrainę, tworzy rynek o populacji blisko 70 mln ludzi
To masa krytyczna, która pozwala wpływać na procesy legislacyjne w UE i kształtować kierunki polityki zagranicznej wspólnoty. Oś Warszawa-Kijów może stać się nowym biegunem wzrostu, równoważącym stagnację południa Europy.
Czas na realizację tej wizji jest ograniczony. Zmęczenie wojną na Zachodzie narasta, a w społeczeństwach Polski i Ukrainy odżywają dawne urazy i doraźne konflikty interesów. Spory o zboże, transport czy ekshumacje są naturalne, ale muszą być rozwiązywane w gabinetach, a nie na blokadach drogowych. Rosja aktywnie gra na tych emocjach. Moskwa od stuleci stosuje strategię „dziel i rządź”, wiedząc, że skłócona Europa Środkowa jest łatwym łupem.
Największym zagrożeniem jest scenariusz, w którym Polska obraża się na Ukrainę, a Kijów — szukając pieniędzy na odbudowę — oddaje swoją gospodarkę w zarząd zachodnim korporacjom, pomijając polskiego partnera. To prosta droga do wasalizacji obu państw. Polska zostanie zepchnięta do roli peryferii, a Ukraina stanie się rynkiem zbytu bez własnego przemysłu.
Co widzi Putin?
Polityka zagraniczna wymaga zdolności do odróżniania spraw fundamentalnych od drugorzędnych. Musimy spojrzeć na mapę oczami naszego przeciwnika, by zrozumieć stawkę gry
Co Władimir Putin widzi, patrząc na mapę Polski i Ukrainy? Z perspektywy Kremla nie dostrzega on dwóch skłóconych sąsiadów, spierających się o cła na maliny czy pomniki. Widzi jeden, zintegrowany obszar strategiczny. Widzi 70 mln ludzi, samowystarczalność żywnościową i energetyczną, dostęp do surowców, dwie komplementarne armię i głębię strategiczną od Dniepru po Odrę. Widzi barierę, która — jeśli zastygnie w jeden organizm polityczno-gospodarczy — trwale zamyka Rosji drogę do Europy i kończy jej imperialne sny.
Polska i Ukraina stoją przed historyczną szansą przełamania fatalizmu geograficznego. Mamy zasoby, ludzi i potencjał, by stać się podmiotem, a nie przedmiotem gry mocarstw. Warunkiem jest sformalizowanie współpracy — powołanie instytucji, wspólnych funduszy inwestycyjnych i struktur politycznych, które scementują sojusz niezależnie od zmian rządów. Decyzje podjęte w nadchodzących miesiącach zdeterminują losy regionu na kolejne pokolenia. Nigdy wcześniej nie mieliśmy w ręku tak silnych kart. I nigdy wcześniej ryzyko ich zmarnowania nie było tak wysokie.
Jerzy Wójcik przez wiele lat był zastępcą redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”. współzałożyciel ukraińsko-polskiego magazynu Sestry.eu