• Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu

W skrócie:

  • Węgry zmieniły prawo, aby uniemożliwić wydanie Zbigniewa Ziobry do Polski na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania.
  • Eksperci wskazują, że w Unii Europejskiej nie stosuje się statusu uchodźcy wobec obywateli państw członkowskich, co podważa zasadność węgierskiej decyzji.
  • Model polityczny Węgier, gdzie polityka dominuje nad prawem, był inspiracją dla niektórych działań w Polsce w czasie rządów PiS.
  • Eksperci ostrzegają przed konsekwencjami podporządkowania prawa interesom politycznym, co może prowadzić do osłabienia zasad praworządności.

Węgrzy zmienili prawo, by chronić Zbigniewa Ziobrę. Co więcej, zrobili to w tym samym dniu, w którym Ziobro zyskał azyl w Budapeszcie. A także tego samego dnia, gdy warszawski sąd miał zdecydować, czy Ziobro powinien trafić do aresztu.

22 grudnia zmiana prawa została opublikowana w węgierskim Dzienniku Ustaw. Ta sama data widnieje na dokumencie, który pozwala Ziobrze schronić się przed polskim wymiarem sprawiedliwości nad Balatonem.

— Zacznijmy od tego, że ta zmiana jest niegodna z prawem unijnym. Unia Europejska jest wspólnotą państw opartą nie tylko na swobodach gospodarczych, lecz również na ścisłej współpracy sądowej państw posiadających wspólny porządek prawny — mówi Onetowi prof. Maciej Gutowski, adwokat.

— Tym samym państwa Unii mają tak dostosowane prawo wewnętrzne, że istnieje niemalże automatyzm wydania osoby objętej orzeczeniem sądu kraju UE. W ramach Unii nie jest stosowany status uchodźcy w stosunku do obywateli państw członkowskich UE, ponieważ zakłada się brak prześladowań politycznych — wskazuje.

— Kraje Unii są sobie bliskie kulturowo, gospodarczo, łączą nas nie tylko interesy, ale i wartości. Tak więc żadna osoba z takiego kręgu nie może być uchodźcą politycznym — mówi prawnik. — Bo to by znaczyło, że do najbliższych współpracowników zaliczamy państwa, gdzie mają miejsce prześladowania polityczne. A to jest sprzeczne z założeniami Unii — wskazuje.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

  • Jakie zarzuty grożą Zbigniewowi Ziobrze?
  • Kiedy Węgrzy zmienili prawo dotyczące Ziobry?
  • Jakie są konsekwencje podporządkowania prawa polityce?
  • Czy status uchodźcy obowiązuje w Unii Europejskiej?

„Polityka jest na Węgrzech silniejsza od zasad prawa”

— Tyle że Węgry prezentują pewien model państwa, w którym polityka bywała silniejsza od zasad prawa, a model ten w Polsce stanowił pewien wzorzec w czasie rządów PiS, co dobrze oddawało hasło: „Budapeszt w Warszawie”. To model, w którym sądy i wymiar sprawiedliwości są mocno zależne od władzy politycznej — mówi prof. Gutowski.

— Orban był na tym polu pionierem, a Polska za rządów PiS chętnie go brała za wzór. Postępujący model politycznego wpływania na wymiar sprawiedliwości widzieliśmy w zmianach ustrojowych sądownictwa, błyskawicznie przyjmowanych w ramach poselskich projektów ustaw. Poszerzały się zarazem uprawnienia ministra sprawiedliwości w zakresie wpływu na władze sądów i prokuratur. On dzięki tym poselskim projektom zyskiwał coraz to nowe uprawnienia w stosunku do sądownictwa — opisuje ekspert.

— Znamiennym przykładem była taka zmiana kodeksu karnego wykonawczego, która pozwoliła znacząco rozszerzyć krąg podmiotów, które mogły uzyskać pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości. Te, które pierwotnie miały trafiać niemal wyłącznie do osób pokrzywdzonych przez przestępców — mówi prof. Gutowski. — W efekcie trafiały do rozmaitych organizacji znaczących z perspektywy wyborczej Solidarnej Polski — zaznacza.

„Gdyby nie rok 2023 w Polsce byłoby tak samo. Prawo pod butem polityków”

— To, co widzimy dziś na Węgrzech, jest również jakąś wizją Polski, gdyby w 2023 r. PiS utrzymał władzę. Czyli nie tylko sądy, ale cale prawo musiałoby ustąpić przed wolą polityczną — mówi ekspert. — Nie bez powodu politycy tej partii na sztandary wzięli sobie slogan, że „prawo musi ustąpić przed suwerenem” — wskazuje.

Oni gotowi byli sami postawić się ponad prawem, gdy to prawo im nie odpowiadało. I to było realizowane. Niestety niektórzy politycy taką filozofię wyznają do dziś, wystarczy spojrzeć nad Balaton, ale nie tylko — podkreśla prof. Gutowski. — Problem polega jednak na tym, że po każdej stronie politycznej są politycy, którzy wyznają zasadę, że prawo można pomijać, jeśli zagraża ich skuteczności. To dzieje się za oceanem, to dzieje się właśnie na Węgrzech, ale i w innych krajach Europy, a nawet u nas. Bo politycy bardzo lubią prawo, ale tylko wtedy, gdy jest dla nich wygodne — podsumowuje.