– Córka korzystała z niego przez jakiś miesiąc. Miała tam zainstalowaną platformę edukacyjną, z której się uczyła, ale – nie oszukujmy się – głównie oglądała filmiki na youtubie. Chciała raz zrobić prezentację na informatykę, ale nie było tam pakietu office, więc szybko wróciła do naszego starego laptopa – opowiada Radiu Zet Patryk, rodzic uczennicy szóstej klasy, która otrzymała laptop z rządowego programu.
Komputer ostatecznie trafił do babci. – Teściowej akurat się zepsuł komputer, a że ten leżał nieużywany, to go jej pożyczyliśmy – opowiada Radiu Zet Patryk. Kobieta korzystała ze sprzętu przez pół roku i kupiła sobie nowy. Laptopa więc wnuczce oddała. – Teraz chyba znowu gdzieś leży u nas, ale nawet nie wiem, gdzie. I taki to właśnie był program – kwituje.
Na emeryturę zmienili dom. Na tym zaoszczędzili tysiące
Do rządowego programu od samego początku wiele zastrzeżeń mieli także nauczyciele i dyrektorzy szkół.
Co się stało z laptopami rozdanymi w ramach rządowego programu? – Rozdaliśmy i tyle je widzieliśmy – przyznaje dyrektorka.
Podobnie wygląda sytuacja u Ewy, mamy Stasia, który chodzi z córką Patryka do klasy.
– Staś korzysta z tego laptopa, ale nie za wiele i na pewno nie w celach edukacyjnych. Może kilka razy przez prawie trzy lata robił na nim jakieś prace ze szkoły – opowiada mama chłopca w rozmowie z reporterem Radia Zet. Wspomina, że sprzęt długo był popsuty. – Nie ładował się, mąż oddawał go do naprawy do kolegi, ale też jakoś nam bardzo nie zależało na czasie – dodaje Ewa.
Laptopy trzymane w domu. „Kończy się na informatyce”
Choć resort edukacji, kierowany wówczas przez Przemysława Czarnka, snuł wizję korzystania z laptopów na lekcjach, sprzęt w szkole praktycznie w ogóle się nie pojawiał.
– Rodzice obawiali się, że laptopy pomieszają się, że dzieci je zgubią, uszkodzą, więc były narzędziem pracy w domu – mówi Michał Różański, dyrektor ZSP nr 4 w Łodzi. Były, bo jak zauważa, odkąd wprowadzono ograniczenie w zadawaniu prac domowych, to i pomysły na wykorzystanie laptopów w domu się zawęziły. – Najczęściej dzieci, jak słyszę, kończą na nich prezentacje na informatykę i na tym koniec – stwierdza Różański w rozmowie z „Zetką”.
Na zakup laptopów wydano 1,15 mld zł. – Pieniądze wyrzucone w błoto i podobnie będzie z nowym programem – przewiduje Gajęcka.