Fani liczyli na kolejny ciekawy pojedynek z udziałem Polki, która w środę dała popis w Australii. W walce o ćwierćfinał pewnie ograła Xinyu Wang 6:1, 7:5. Zaczęła kapitalnie, ale przydarzył jej się kryzys w drugiej partii. Ważne jednak, że zachowała koncentrację w najważniejszych momentach, dzięki czemu zdołała awansować bez dużych nerwów.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Chciała do tego przedrzeć się do czołowej czwórki po tym, jak odpadła w ćwierćfinale turnieju WTA w Auckland z Alexandrą Ealą. Wydawało się, że tym razem mierzy się z jeszcze mocniejszą zawodniczką. Polka to 53. zawodniczka rankingu WTA, a jej rywalka plasowała się 23 pozycje wyżej.

Do tego Jović robi furorę w swoim kraju. W 2024 r. została najmłodszą zawodniczką ze Stanów Zjednoczonych, która wygrała mecz w głównej drabince turnieju kobiet w US Open od 2000 r. Pokonała wtedy… Linette 6:4, 6:3. Od tamtego czasu zyskała sporo doświadczenia i wygrała turniej WTA 500 w Guadalajarze po pokonaniu Kolumbijki Emilianę Arango. Życiowym sukcesem popisała się jeszcze przed osiągnięciem pełnoletności.

Magda Linette miała kłopoty ale wróciła! Zaczęło się od deszczu

To nie był typowy mecz w Australii. Te głównie za sprawą wielkoszlemowej rywalizacji w Melbourne kojarzą się z upałami i słoneczną aurą. W Hobart widzieliśmy sędziów i kibiców ubranych w kurtki, a deszcz często doskwierał także zawodniczkom.

Rywalizaja została przerwana zaraz po pierwszym gemie i niewykorzstanym break poincie przez Polkę. Chwilę później po beknendowej pomyłce szansę miała Jović i wykorzystała ją za pierwszym razem, przełamując Polkę na 2:0. Niestety, Amerykanka kontynuowała serię i zgarnęła cztery gemy z rzędu po drugim wygranym break poincie.

Wtedy Linette wreszcie pozbyła się zera przy swoim nazwisku przy serwisie młodszej rywalki. Do tego potrzeba było długiej gry na przewagi i żmudnej pracy 33-latki Nie udało się niestety doprowadzić do zgarnięcia drugiego gemu z rzędu. A zaczęło się szczęśliwie, bo po zagraniu smeczem piłka dotknęła siatki, ale znalazła się w korcie. Amerykanka i tak doprowadziła jednak do kolejnego przełamania a potem mimo chwilowej poprawy gry Linette, wygrała partię 6:3.

Decydujące momenty meczu Linette z Jović. Było juz grubo po północy

By odwrócić losy meczu z dobrze dysponowaną 18-latką, Linette musiałaby mieć wyjątkowo dobry dzień. Nasza zawodniczka miała swoje momenty, a do tego rywalce nagle przydarzył się kryzysowy moment. Najpierw Jović znów nie dała się zdeprymować zagraniem po taśmie Polki i po chwili wykorzystała break point, by wyjść na prowadzenie 2:0. Trudno mówić jednak o nieodpowiedniej postawie Linette, która robiła co mogła i zmniejszyła straty, a następnie doprowadziła do przełamania powrotnego, by wyjść na prowadzenie 3:2.

Tej sztuki dokonała raz jeszcze, ale później Amerynka wrzuciła wyższy bieg. W kluczowym momencie radziła sobie z serwisem Polki, a o tym, że prowadziła 5:4, decydowały detale. Wystarczyły dwie udane akcje z rzędu. A gdy serowowała po zwycięstwo, napotkała na niespodziewane problemy. Po efektownych zagraniach Linette doprowadziła do remisu 5:5, a następnie do tie-breaka.

Po udanym serwisie prowadziła 1:0, a rywalka od razu wyrównała. Wtedy Polka popisała się mini-breakiem po autowym zagraniu przeciwniczki. Do tego taśma pomagała tego dnia tylko jej, a po ryzykowanym zagraniu Jović piłka zatrzymała się po jej stronie. Podwyższenie prowadzenia pozwoliło opanować nerwy i zdeprymowało utalentowaną nastolatkę, która przegrywała 2:5 i dopiero po chwili wróciła do lepszej gry, zmniejszyła straty na 4:5, ale piłka setowa po kolejnej akcji należała się Polce. Zrobiła to ryzykownym zagraniem przy linii i po chwili wygrała 7:5. Wtedy rywalka cisnęła piłkę o kort i w złości udała się na przerwę. W jej wyobrażeniu chciała już wtedy świętować awans.

Za ten zryw naszej zawodniczce należą się ogromne brawa. Niestety, kluczowe punkty w decydującej partii wygrywała już Jović. Pierwszego gema zgarnęła mimo podwójnego błędu serwisowego, a a pierwsze przełamanie osiągnęła dość łatwo i prowadziła 3:1. Po niecelnym forhendzie 33-latka zdawała sobie sprawę, że pojedynek znów wymknął jej się spod kontroli.

Do tego ledwo poruszała się po korcie. Ból związany z ogromnym zmęczeniem tym razem był ponad siły Linette, która przegrała 3:6, 7:6(5), 2:6 i odpadła z rywalizacji w Hobart po 2 godz. i 53 minutach gry.

Magda Linette już wie. Musiałaby sprawić sensację

W Polsce jeszcze była noc, gdy organizatorzy rozlosowali drabinkę Australian Open. W wielkoszlemowym turnieju swoje potencjalne rywalki poznała już Iga Świątek i pozostali Polacy, w tym Linette.

Niestety, los nie był dla Poznanianki zbyt łaskawy. Już na początku trafiła notowaną z numerem 15. Emma Navarro. Ogranie Amerykanki można będzie traktować jako sensację. Jeśli Linette przebrnie ten trudny test, zagra z lepszą z pary Ann Li — Camila Osorio. Do tego już w czwartej rundzie może trafić na Coco Gauff, a wcześniej na swoją pogromczynię Alexandrę Ealę.