Katarzyna Piter i Magda Linette wychowały się w Poznaniu, tu uczyły się tenisowej sztuki. Ta pierwsza od kilku sezonów skupia się już tylko na grze podwójnej, w ostatnim notowaniu listy WTA była 60. na świecie. Blisko swojej najlepszej pozycji w karierze, co – niewykluczone – wkrótce się stanie. Zwłaszcza po takim występie, jaki Katarzyna zaprezentowała już w Hobart.
A znów, podobnie jak w październiku w Kantonie, połączyła siły z rewelacją drugiego półrocza poprzedniego sezonu w WTA – Indonezyjką Janice Tjen. Ona bowiem błysnęła w singlu, ale i w grze podwójnej. Także dzięki wspólnej rywalizacji z Piter, bo zagrały w turnieju rangi 250 w Kantonie. I wygrały tam wszystkie spotkania, wszystkie zresztą po trzysetowych bataliach.
A w Hobart dołożyły dwie kolejne trzysetówki, co dało im miejsce w dzisiejszym półfinale. O finał rywalizowały z rozstawionym z numerem 3 duetem Eri Hozumi/Fang-Hsien Wu
WTA 250 w Hobart. Polka walczyła o finał turnieju na Tasmanii. Mecz przerzucono na boczny kort
Katarzyna Piter jeszcze w poniedziałek pozowała w Sydney z pucharem za wygranie United Cup – była w składzie naszej drużyny, choć na kort nie wyszła ani razu. Przez cały czas ją było jednak słychać, podobnie jak i będącego w grze Jana Zielińskiego. To ona jest tą, która napędza drużynę, podobnie jest i w deblu, gdy sama gra. Tjen jest dziś zdecydowanie lepszą singlistą, ale początek roku w tej specjalności ma nieudany. Debel być może pozwoli jej odżyć, a już za kilka dni czeka ją starcie w pierwszej rundzie Australian Open z Leylah Fernandez.

Katarzyna PiterFLAVIU BUBOI/NurPhoto via AFPAFP
Dziś Polka i Indonezyjka zagrały inne spotkanie niż wszystkie poprzednie, które rozegrały. Choćby dlatego, że nie musiały kończyć go w trzecim secie. A to było ważne, bo ich starcie zaplanowano początkowo jako ostatnie ka korcie centralnym. Tyle że opady deszczu wszystko zepsuły, inne mecze przerywano. I ostatecznie półfinał debla „zepchnięto” na West Court. Zaczęły go już po rozpoczęciu ostatniego ćwierćfinału singla między Linette a Ivą Jović, skończyły zaś znacznie wcześniej.
A na taką kolej rzeczy wcale się nie zapowiadało, przynajmniej nie tym scenariuszu, gdy faworytki przegrywają 0:2. Oto bowiem duet duet Hozumi/Wu prowadził już 5:2, z dwoma przełamaniami. Powrót w takiej sytuacji, gdy Piter z Tjen nie miały choćby jednego break pointa? To nie wydawało się realne. A jednak stało się, nagle Polka z Indonezyjką zaczęły odrabiać straty. Mało tego, już się nie zatrzymały – wygrały pięć gemów z rzędu, skończyły seta z wynikiem 7:5.
Drugą partię wygrały 6:3 – zdecydowało jedno przełamanie, w szóstym gemie. I po raz drugi – w swoim drugim występie – zagrają o tytuł WTA.
Swoje rywalki poznają dopiero w piątek.

Katarzyna PiterCOLIN MURTY / AFPAFP
Katarzyna Kawa/Jan Zieliński – Belinda Bencic/Jakub Paul. Skrót meczuPolsat Sport
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
