Do ataku doszło w środę, 14 stycznia, po godz. 11.00 w przychodni przy ulicy Bony w Częstochowie, która jest częścią tamtejszego Miejskiego Szpitala Zespolonego. Jak powiedziała „Faktowi” asp. Marlena Leszczyńska z Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie, mężczyzna wszedł do gabinetu lekarki, a po chwili z wnętrza rozległy się krzyki.
Pacjenci usłyszeli krzyk. Zaczęli dzwonić na 112
— Osoby z poczekalni natychmiast zareagowały. Zawiadomiono numer alarmowy 112. Jeden z pracowników ochrony wraz ze świadkami podjął interwencję — przekazała „Faktowi” rzeczniczka. Napastnik, 30-letni pacjent, został obezwładniony i zatrzymany. Trafił do policyjnej izby zatrzymań.
Zobcz też: Ratownicy z Raciborza chcieli pomóc. Skończyli w roli ofiar
Atak na lekarkę. Przesłuchanie w prokuraturze
W czwartek podejrzanym zajęła się prokuratura. Jak przekazał nam Tomasz Ozimek z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie, z ustaleń wynika, że Kamil B. zaatakował biegłą lekarkę, przewrócił ją na podłogę, po czym wielokrotnie uderzał pięścią w głowę i kopał w brzuch. — W wyniku ataku pokrzywdzona doznała obrażeń w postaci ran tłuczonych i krwiaków. Ponadto Kamil B. zniszczył wyposażenie gabinetu, w tym monitor, meble i drzwi, powodując straty sięgające co najmniej 4 tys. zł — mówi prokurator.
Kamil B. usłyszał zarzuty. Odpowie za usiłowanie spowodowania u pokrzywdzonej ciężkich obrażeń i uszkodzenia mienia. — Podejrzany odmówił złożenia wyjaśnień — dodaje prokurator Ozimek. — Za zarzucane mu przestępstwa grozi kara pozbawienia wolności od 3 do 20 lat.
To nie był pierwszy atak
Z ustaleń śledczych wynika, że Kamil B. już wcześniej stosował przemoc wobec personelu medycznego. W lipcu 2025 r. Prokuratura Rejonowa w Myszkowie skierowała do sądu akt oskarżenia w sprawie ataku na inną lekarkę. Mężczyzna znieważył kobietę, groził jej pozbawieniem życia, a podczas interwencji w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Częstochowie popchnął ją, uderzył w twarz i kopnął. Do zdarzenia doszło 28 kwietnia 2025 r., po tym, jak został tam przywieziony przez policję. Jak ustalono, od sierpnia 2024 do lutego 2025 r. kierował wobec tej samej kobiety groźby karalne. Został za to skazany na 8 miesięcy więzienia, objęty sześcioletnim zakazem kontaktu i zbliżania się do pokrzywdzonej oraz zobowiązany do zapłaty 5 tys. zł zadośćuczynienia.
Nie trafił za kratki po wyroku
Sąd potwierdza, że Kamil B. nie odbył zasądzonej kary. Spędził jedynie cztery miesiące w areszcie tymczasowym, a jego areszt został uchylony, zanim wyrok się uprawomocnił we wrześniu 2025 r.
— Sąd podejmował działania, aby go doprowadzić do zakładu karnego — mówi „Faktowi” Dominik Bogacz, sędzia Sądu Okręgowego w Częstochowie. — Policja miała nakaz, ale nie była w stanie go zastać.
Pod koniec grudnia rozważano już wydanie listu gończego, bo mężczyzna się ukrywał. Został zatrzymany dopiero teraz, gdy wszczął awanturę i zaatakował lekarkę.
W związku z najnowszymi ustaleniami śledczy zapowiedzieli, że będą domagać się tymczasowego aresztowania Kamila B. — Biegły lekarz sądowy stwierdził, że 31-latek może przebywać w odosobnieniu, co umożliwia zastosowanie izolacyjnego środka zapobiegawczego — tłumaczy prokurator Tomasz Ozimek.
Zobacz też: Ratownicy pomagali 20-latkowi. Nagle musieli użyć przycisku alarmowego