Podpisane w lipcu rozporządzenie wykonawcze w praktyce „kryminalizuje” bezdomność: ucina finansowanie programów taniego mieszkalnictwa oraz działań redukcji szkód dla osób uzależnionych. Prezydent posunął się nawet do publicznego żądania, by bezdomnych natychmiast usunąć z Waszyngtonu.

Tymczasem doświadczenia innych państw pokazują jasno: izolowanie i karanie bezdomnych nie rozwiązuje problemu — który w USA dotyczy już niemal 800 tys. osób. Pomóc mogłyby inicjatywy oparte na zaufaniu, ułatwiające dostęp do leczenia i powrotu do normalnego życia społecznego. Tyle że to właśnie te programy zostały pozbawione pieniędzy.

We wrześniu prowadzący Fox News Brian Kilmeade podczas programu na żywo rzucił kontrowersyjną propozycję. Omawiając sierpniowe zabójstwo Ukrainki Iryny Zaruckiej w Karolinie Północnej — dokonane przez bezdomnego mężczyznę z zaburzeniami psychicznymi — zasugerował, by osoby odmawiające rehabilitacji poddawać „przymusowym zastrzykom czy czemuś w tym stylu”.

Później Kilmeade przeprosił, ale jego słowa wcale nie odbiegały daleko od kierunku, w jakim do 2025 r. przesunął się amerykański mainstream polityczny.

Trump zamiast rozwiązywać kryzys bezdomności, robi z biedy przestępstwo i urządza polowanie na najsłabszych — naloty, rozbijanie obozowisk i przymus w białych rękawiczkach mają udawać „porządek”. To cyniczna polityka na pokaz: kara i izolacja nie leczą niczego, tylko dolewają oliwy do ognia.

W lipcu Trump podpisał rozporządzenie zatytułowane „Ending Crime and Disorder on America’s Streets” [pol. „Zakończenie przestępczości i chaosu na ulicach Ameryki”], w którym osoby bezdomne wskazano wprost jako zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. Dokument przewiduje m.in. przymusową hospitalizację osób żyjących na ulicach oraz ogranicza finansowanie programów taniego mieszkalnictwa i redukcji szkód dla osób uzależnionych.

Szczególnie mocno uderzyło to w program Housing First, który pomagał osobom bezdomnym wracać do społeczeństwa. Uczestnicy otrzymywali dopłaty do mieszkania oraz wsparcie pracowników socjalnych, psychologów i doradców zawodowych. Dzięki temu uczyli się ogarniać codzienne sprawy, odbudowywali kompetencje potrzebne do pracy i krok po kroku wracali do samodzielnego życia.

Osoba w kryzysie bezdomności przewozi swoje rzeczy w wózku. Nowy Jork, 29 stycznia 2024 r.

Osoba w kryzysie bezdomności przewozi swoje rzeczy w wózku. Nowy Jork, 29 stycznia 2024 r.PAP/EPA/SARAH YENESEL / PAP

Rozporządzenie wykonawcze zakłada, że bezdomnych należy przymusowo hospitalizować w celu „przywrócenia porządku publicznego”. Howard Koh, profesor Szkoły Zdrowia Publicznego Harvardu (T.H. Chan School), określa to podejście jako „represyjne” i zwraca uwagę, że takie przepisy penalizują sam fakt braku dachu nad głową, zastępując rozwiązania systemowe krótkoterminowymi akcjami siłowymi.

Nie da się tego problemu rozwiązać samymi aresztowaniami. Będzie tylko gorzej. Bezdomność nie jest kwestią wyboru życiowego — wynika z szerszych przyczyn, takich jak niedobór dostępnych cenowo mieszkań oraz cięcia w pomocy społecznej

— podkreśla Koh.

Dokument wpisuje się w klasyczną logikę federalnej polityki: dając władzom lokalnym większą swobodę w „rozwiązywaniu” problemu bezdomności, rząd federalny w praktyce przerzuca odpowiedzialność w dół. Stany są zachęcane do wprowadzania ostrzejszych zakazów dotyczących „miejskiego biwakowania”, „wałęsania się” czy „jawnego używania nielegalnych narkotyków”. W finansowaniu zmieniają się priorytety: granty mają teraz w większym stopniu trafiać do tych, którzy szybko tłumią takie zjawiska, zamiast do projektów długofalowo ograniczających bezdomność.

Prawnicy z NAACP Legal Defense Fund ostrzegają, że takie działania sprzyjają wzrostowi brutalności policji i przypominają „Black Codes” — przepisy uchwalane w południowych stanach tuż po wojnie secesyjnej, wymierzone głównie w byłych niewolników.

Osoby w kryzysie bezdomności w Los Angeles (zdj. ilustracyjne)

Osoby w kryzysie bezdomności w Los Angeles (zdj. ilustracyjne)Qian Weizhong/VCG via Getty Images / Contributor / Getty Images

W tamtym okresie władze mogły karać ludzi za brak mieszkania. Celem kar i wyroków nie była resocjalizacja, lecz kontrola: „Black Codes” zawierały zapisy, według których czarnoskóra osoba mogła zostać uznana za włóczęgę, jeśli nie miała pracy i stałego adresu. Takie osoby zatrzymywano, nakładano na nie grzywny, a następnie wysyłano do przymusowej pracy.

Jednak rozporządzenie Trumpa to nie tylko administracyjna „przecinka”, ale też polityczna odpowiedź na oczekiwania jego elektoratu. Przy czym — nie jest to nic zupełnie nowego. Socjologowie od dawna opisują podobne mechanizmy: od kampanii Nixona „Law and Order” [pol. „Prawo i porządek”] po Reaganowską „War on Drugs” [pol. „Wojna z narkotykami”] władze regularnie próbowały wykorzystywać biedę uliczną jako wygodnego wroga do mobilizacji wyborców. Gdy problem społeczny przedstawia się jako zagrożenie dla bezpieczeństwa, państwo przestaje szukać rozwiązań, a zaczyna wymierzać kary.

Jak USA (nie) radzą sobie z bezdomnością

Bezdomni byli w Ameryce za każdej administracji. Zmienia się natomiast to, jak szybko i jak „ludzko” państwo potrafi pomóc takiej osobie wrócić do społeczeństwa. Likwidowanie obozowisk namiotowych i przymusowe kierowanie ludzi do schronisk faktycznie potrafi „uprzątnąć ulice” na jeden dzień. USA próbowały tego wielokrotnie — i żadna z takich prób nie rozwiązała problemu.

To, co widzimy w całym kraju, to fakt, że najlepszym sposobem na trwałe likwidowanie obozowisk jest dobrowolna współpraca, prowadząca do stałego mieszkania i usług wsparcia, które dają realną nadzieję na powrót do społeczeństwa

— zauważa Koh.

Rozdawanie jedzenia i ubrań, zapewnianie podstawowej infrastruktury — jak mobilne kuchnie, darmowe pralnie, tymczasowe ogrzewalnie i schroniska — to najczęstsze strategie w wielu krajach. One pomagają przetrwać kryzys, ale nie oferują wyjścia z niego.

W ostatnich dwóch dekadach podejście Housing First zostało uznane za jedną z najbardziej humanitarnych i skutecznych metod pomocy osobom bezdomnym. Jego sens polega na zmianie perspektywy: zamiast wciąż rozkładać bezdomność na przyczyny, skupia się na realnej drodze wyjścia.

Osoby w kryzysie bezdomności w parku w Waszyngtonie

Osoby w kryzysie bezdomności w parku w WaszyngtonieBRENDAN SMIALOWSKI / East News

Aby leczyć problemy psychiczne i odbudowywać życie społeczne, człowiek musi najpierw się „ustrukturyzować” — poczuć bezpieczeństwo i stabilność. Przed powrotem Trumpa do Białego Domu amerykańska polityka coraz bardziej kierowała się w stronę poradnictwa i dopłat mieszkaniowych, dostępnych bez stawiania warunków wstępnych.

Rozporządzenie Trumpa rozmontowało Housing First, mimo że skuteczność programu była dobrze udokumentowana: uczestnicy przez lata utrzymywali stabilne lokum, częściej podejmowali leczenie uzależnień, rzadziej potrzebowali interwencji ratunkowych i hospitalizacji. Program realnie przywracał ludzi do społeczeństwa i ograniczał powroty na ulicę — 9 na 10 uczestników nadal miało mieszkanie rok po uzyskaniu pierwszego wsparcia.

Z ulicy do aresztu i z powrotem

Cięcia w Housing First i programach redukcji szkód nie tylko czynią życie tysięcy osób nieznośnym, ale powodują też konkretne straty finansowe. Badania RAND oraz National Alliance to End Homelessness pokazują, że każdy 1 dol. [ok. 3 zł 62 gr] zainwestowany w Housing First pozwala zaoszczędzić państwu nawet do 2 dol. [ok. 7 zł 24 gr] na kosztach hospitalizacji, więzień i służb ratunkowych.

Przymusowe hospitalizacje i policyjne naloty działają odwrotnie: tworzą „karuzelę ubóstwa” — ludzie trafiają do klinik albo aresztu, a po wyjściu i tak wracają na ulicę. Taki cykl nie tylko nie rozwiązuje problemu, ale go napędza, utrwalając bezdomność jako stan społeczny.

Młoda kobieta w kryzysie bezdomności śpi na ulicy na Times Square, Nowy Jork, USA,

Młoda kobieta w kryzysie bezdomności śpi na ulicy na Times Square, Nowy Jork, USA,Luiz C. Ribeiro for New York Daily News/Tribune News Service via Getty Images / Getty Images

Badania pokazują, że zapewnienie mieszkania i usług wsparcia znacząco zmniejsza ryzyko ponownej bezdomności. Uczestnicy podobnych programów rzadziej trafiają do więzień czy szpitali psychiatrycznych, częściej korzystają z profilaktyki — a to finalnie obniża koszty po stronie państwa.

Administracja Trumpa zignorowała te dane, mimo że były przykłady „pod ręką”: dzięki programom typu Housing First liczba osób bezdomnych w Finlandii spadła o 68 proc. w latach 2008–2024, a w Norwegii niemal o połowę w okresie 1996–2020.

Pałka zamiast pomocy

Rozporządzenie Trumpa wprost zakazuje finansowania programów redukcji szkód oraz tzw. bezpiecznego używania substancji dla osób uzależnionych. Wcześniej obejmowały one m.in. punkty wymiany igieł (zmniejszające ryzyko HIV/AIDS) oraz terapię metadonową, wspierającą stopniowe wychodzenie z uzależnienia. Te podejścia — skuteczne i potwierdzone w danych — są teraz wypierane przez przymusowe leczenie.

Istnieją jeszcze dwie uznane metody pomocy osobom uzależnionym, których administracja Trumpa również nie rozwija. Pierwsza to Assertive Community Treatment (ACT), czyli całodobowe wsparcie mobilnych zespołów złożonych z psychiatrów, pielęgniarek i pracowników socjalnych. Metaanalizy pokazują, że takie programy zmniejszają bezdomność o 37 proc. i poprawiają stan psychiczny uczestników o 26 proc. w porównaniu ze standardowym „prowadzeniem spraw” (ang. case management). Innymi słowy: ACT pomaga osobom z uzależnieniem dłużej utrzymać mieszkanie i rzadziej trafiać do szpitala.

Mężczyzna w obozowisku osób w kryzysie bezdomności (zdj. ilustracyjne)

Mężczyzna w obozowisku osób w kryzysie bezdomności (zdj. ilustracyjne)Francine Orr / Los Angeles Times za pośrednictwem Getty Images / Getty Images

Druga metoda to mobilne zespoły medyczne i kliniki terenowe, tworzone przez lekarzy, pielęgniarki i pracowników socjalnych, którzy docierają do bezdomnych na ulicach lub w schroniskach. Nowszy przegląd badań pokazuje, że Mobile Medical Units (MMU) potrafią skutecznie zapewniać terapię uzależnień, podstawową opiekę zdrowotną i wsparcie psychiatryczne.

Choć część danych ma charakter opisowy, wstępne wyniki sugerują, że takie usługi wyraźnie poprawiają dostęp do leczenia, zmniejszają skalę bezdomności i są dobrze oceniane przez pacjentów. Podobnie osoby bezdomne w ostrych kryzysach psychicznych chętnie korzystają z programów mobilnych zespołów interwencji kryzysowej. W jednym z wywiadów wszyscy respondenci opowiedzieli się za podejściem opartym o mobilne patrole (policyjne lub ratunkowe), podkreślając, że realnie pomagało to zaspokoić pilne potrzeby — jedzenie, tymczasowe schronienie i wsparcie psychologiczne.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Bezdomni czy „szaleni”?

W ostatnich latach liczba osób bezdomnych w USA rosła — przede wszystkim z powodów ekonomicznych: gwałtownie drożejących mieszkań i zakończenia części programów pomocowych po pandemii COVID-19.

Według szacunków Departamentu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast (HUD), w styczniu 2024 r. USA odnotowały rekord: 771 tys. osób bez stałego miejsca zamieszkania przynajmniej przez jedną noc. Dorośli z poważnymi problemami zdrowia psychicznego stanowili 22 proc. tej grupy (około 140 tys. osób), co wyraźnie przewyższa 5–6 proc. w populacji dorosłych ogółem.

Jednocześnie między 2018 a 2024 r. liczba osób śpiących „pod gołym niebem” wzrosła o 43 proc., podczas gdy odsetek bezdomnych z chorobą psychiczną pozostawał względnie stabilny, a nawet lekko spadł z 28 proc. do 26 proc. Krótko mówiąc: osoby z zaburzeniami psychicznymi są bardziej narażone na bezdomność, ale badania pokazują, że większość bezdomnych nie cierpi na ciężkie zaburzenia psychiczne.

Dziesięciolecia doświadczeń Skandynawii, Kanady i innych krajów pokazują, że trwałe rozwiązania buduje się na zaufaniu, nie na przemocy. Tam, gdzie bezdomnych traktuje się jako część wspólnoty, a nie zagrożenie, spada poziom przemocy, rośnie udział w programach leczenia i rehabilitacji, a miasta stają się bezpieczniejsze dla wszystkich. Bezdomności nie da się całkowicie wymazać z mapy, ale jej skalę można realnie ograniczać. Wymaga to jednak rozwoju programów społecznych, mieszkaniowych i wolontariackich — zamiast przymusowej hospitalizacji, izolowania i wypychania bezdomnych poza społeczeństwo.