W skrócie:

  • Polska zdecydowała się nie wysyłać wojsk na Grenlandię. Premier Donald Tusk poinformował o tym na konferencji prasowej.
  • Decyzja ta kontrastuje z działaniami i zapowiedziami pięciu innych państw europejskich.
  • Premier Donald Tusk podkreślił, że konflikt między członkami NATO byłby katastrofą polityczną.
  • Gen. Polko zdecydowanie skrytykował brak zaangażowania Polski. — Nic dziwnego, że i Francuzi, i Niemcy coraz rzadziej zapraszają nas do wspólnych inicjatyw — mówi były szef GROM.

Polska nie zamierza wysyłać wojsk na Grenlandię — zapewnił premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej. Dodał, że zamierza zrobić wszystko, by Europa jako całość była solidarna.

— Dzisiaj to nie jest ani miejsce, ani czas na dokładną analizę geopolitycznych i militarnych konsekwencji interwencji zbrojnej USA na Grenlandii. To byłaby w sensie politycznym katastrofa. Konflikt czy próba zaboru terytorium państwa, które jest członkiem NATO przez drugie państwo, które jest członkiem NATO — to byłby koniec świata. Koniec świata, który znamy i który przez wiele lat gwarantował nam bezpieczeństwo — podkreślił premier Donald Tusk.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

— Niestety, nie można wykluczać żadnego scenariusza, biorąc pod uwagę dotychczasowe działania administracji Donalda Trumpa. Każdy scenariusz jest możliwy — wskazał Tusk.

  • Dlaczego Polska nie wysyła żołnierzy na Grenlandię?
  • Jakie inne kraje wysyłają wojska na Grenlandię?
  • Co powiedział premier Donald Tusk na temat wysyłania wojsk?
  • Jak gen. Polko ocenia decyzję Polski o niewysyłaniu wojsk?

Europa solidarna z Grenlandią i Danią. Polska stoi z boku. „Tchórzostwo”

Władze Danii wysłały na Grenlandię tzw. wysunięte dowództwo, które ma przygotować wzmocnienie obrony wyspy własnymi oraz międzynarodowymi wojskami — podał w środę duński nadawca publiczny DR. Ponadto deklarację w sprawie wysłania wojsk złożyła Szwecja. Władze Norwegii poinformowały w środę wieczorem o wysłaniu na Grenlandię dwóch norweskich żołnierzy.

Rzecznik niemieckiego rządu przekazał, że w czwartek Niemcy wyślą na Grenlandię kilkunastu żołnierzy Bundeswehry. Francuski dyplomata Olivier Poivre d’Arvor powiedział w radiu France Info, że na Grenlandii jest 15 żołnierzy francuskich, biorących udział w misji przygotowawczej.

Polska stoi z boku. — Zwykłe tchórzostwo i wielki błąd, chowanie głowy w piasek i nieangażowanie się. Nieobecny traci, tchórzy nikt nie traktuje poważnie — mówi Onetowi gen. Roman Polko, były szef GROM. — Nic dziwnego, że i Francuzi, i Niemcy coraz rzadziej zapraszają nas do wspólnych inicjatyw, bardzo na to narzekam. Ale trudno się dziwić, skoro my, jeszcze zanim się licytacja zaczęła, od razu mówimy „pas”. Smutne, bo przestajemy być graczem w grze, która dla świata może okazać się kluczowa. Przy Ukrainie robimy dokładnie to samo — zaznacza.

„Świat zachodni musi mówić jednym głosem. Szkoda, że znów się wyłamujemy”

Gen. Polko podkreśla, że solidarność Europy, która wysyła swoje wojska na Grenlandię, jest w obecnej sytuacji najważniejsza. — Bo dla Trumpa będzie to niesamowicie trudne: zrobić inwazję na Grenlandię, gdzie będzie nie tyle siła, ale znajdą się sojusznicy USA w ramach NATO — mówi gen. Polko. — Ryzyko dla naszych wojsk byłoby praktycznie żadne, a ta obecność miałaby wymiar symboliczny w ramach tak Europy, jak Sojuszu Północnoatlantyckiego — podkreśla.

— Owszem, my jako kraj musimy stać na dwóch nogach, mieć dobre kontakty i u siebie w Europie, i za oceanem. Jednak w sprawie Grenlandii — terytorium zależnego europejskiej i NATO-wskiej Danii — nasz świat, świat zachodni musi mówić jednym głosem. Szkoda, że znów się wyłamujemy — podsumowuje.