Rejkiawik wyraził zaniepokojenie rosnącymi ambicjami terytorialnymi Stanów Zjednoczonych. To reakcja na doniesienie POLITICO: nominowany przez prezydenta Donalda Trumpa kandydat na ambasadora USA w Islandii, Billy Long, zażartował w Waszyngtonie, że Islandia zostanie 52. stanem USA, a on sam zostanie jej gubernatorem.

„Ministerstwo Spraw Zagranicznych skontaktowało się z ambasadą Stanów Zjednoczonych w Islandii, aby zweryfikować prawdziwość rzekomych wypowiedzi” — poinformował tamtejszy MSZ w oświadczeniu przesłanym POLITICO.

W latach 2011-2023 Billy Long był republikańskim kongresmenem reprezentującym stan Missouri. Od czerwca do sierpnia 2025 r. stał na czele IRS, amerykańskiego urzędu skarbowego. 13 stycznia br. prezydent Trump nominował Longa na nowego ambasadora USA w Islandii, w miejsce Carrin Patman.

Po doniesieniach o wypowiedzi Longa Islandczycy opublikowali w internecie petycję, w której wzywają swoją szefową dyplomacji do odrzucenia jego kandydatury. Pod petycją podpisało już ponad 2 tys. osób. „Słowa Billy’ego Longa, którego Donald Trump nominował na ambasadora w Islandii, choć mogły zostać wypowiedziane pół żartem, są obraźliwe dla Islandii i jej mieszkańców, którzy musieli walczyć o swoją wolność i zawsze byli przyjaciółmi Stanów Zjednoczonych” — czytamy.

„Chcemy, aby [ministra spraw zagranicznych] Thorgerdur Katrin Gunnarsdottir odrzuciła kandydaturę Billy’ego Longa na ambasadora i wezwała Stany Zjednoczone do nominowania innej osoby, która okaże Islandii i Islandczykom większy szacunek” — dodano.

Niesprzyjający kontekst. Cała Europa patrzy w stronę Grenlandii

Żart Longa padł w niezręcznym momencie, gdy na tle dyplomatycznych napięć wokół Grenlandii — duńskiego terytorium autonomicznego. Donald Trump grozi jego zajęciem, nawet przy użyciu siły militarnej. Twierdzi, że USA „muszą mieć Grenlandię ze względów bezpieczeństwa narodowego”.

Przywódcy krajów europejskich popierają mieszkańców Grenlandii, którzy wielokrotnie powtarzali, że nie chcą być obywatelami Stanów Zjednoczonych, i starają się wypracować porozumienie, by zapobiec potencjalnemu konfliktowi, który — jak ostrzega Dania — mógłby rozbić NATO.

Grenlandia, 13 stycznia 2026 r.Lokman Vural Elibol / Anadolu/ABACAPRESS.COM / PAP

Grenlandia, 13 stycznia 2026 r.

W środę, w związku z tymi dyplomatycznymi napięciami, w Białym Domu odbyło się spotkanie ministrów spraw zagranicznych Danii i Grenlandii — Larsa Lokke Rasmussena i Vivian Motzfeldt — z sekretarzem stanu USA Marco Rubio oraz wiceprezydentem J. D. Vance’em.

Dania i USA nadal nie mogą się porozumieć. „Fundamentalna różnica zdań”

— Dyskusja nie była na tyle owocna, abyśmy doszli do konkluzji, w której nasi amerykańscy koledzy powiedzieliby: „Przepraszamy, to było całkowite nieporozumienie, zrezygnowaliśmy z naszych ambicji” — przyznał Rasmussen dziennikarzom po odbyciu tego, co określił jako „szczerą” wymianę zdań z Vance’em i Marco Rubio.

— Prezydent ma pragnienie podboju Grenlandii — dodał szef duńskiej dyplomacji. — Dla nas pomysły, które nie szanują integralności terytorialnej Królestwa Danii lub prawa do samostanowienia ludności Grenlandii, są oczywiście całkowicie nie do przyjęcia. W związku z tym nadal istnieje między nami fundamentalna różnica zdań. Zgadzamy się, że się nie zgadzamy.

Lars Lokke Rasmussen i Vivian Motzfeldt, ministrowie spraw zagranicznych Danii i Grenlandii. Waszyngton, 14 stycznia 2026 r.PAP/EPA/SHAWN THEW

Lars Lokke Rasmussen i Vivian Motzfeldt, ministrowie spraw zagranicznych Danii i Grenlandii. Waszyngton, 14 stycznia 2026 r.

W przyszłości rozmowy muszą, jak powiedział, respektować „czerwone linie” wyznaczone przez Grenlandię i Danię. Rasmussen dodał, że ma nadzieję, iż grupa robocza pomoże złagodzić „napięcie” wokół tej kwestii, gdy rozpocznie pracę w najbliższych tygodniach.