Smutna sytuacja miała miejsce w punkcie kontroli bezpieczeństwa. Gdy para przeszła przez bramkę wykrywającą metal, ochroniarz zauważył, że kobieta wieziona na wózku inwalidzkim nie reaguje. Kiedy podszedł i wziął ją za rękę, zauważył, że 75-latka jest zimna w dotyku i nie oddycha.

Natychmiast uruchomiono procedury awaryjne, a na miejsce zdarzenia przyszli pracownicy służb bezpieczeństwa, funkcjonariusze Gwardii Cywilnej oraz ekipy śledcze.

Na lotnisku mąż powiedział personelowi, że jego żona zmarła zaledwie kilka godzin wcześniej, rzekomo już będąc na lotnisku. Jednak niektórzy pracownicy twierdzą, że wielokrotnie próbował zrzucić winę za jej śmierć na infrastrukturę lotniska i brak opieki nad starszymi, schorowanymi pasażerami, co jest obecnie przedmiotem śledztwa.

Cenny zabytek w sercu miasta. Miał zostać zabezpieczony, a zawalił się dach

Choć do zdarzenia doszło 24 października 2025 r., dopiero teraz szeroko informują o nim największe hiszpańskie media, które powołują się na informacje agencji prasowej EFE.

Mężczyzna został zatrzymany na miejscu zdarzenia, ale współpracował z policją podczas standardowych oględzin. Nie został aresztowany, gdyż wykluczono udział osób trzecich. Śledztwo wciąż trwa, aby ustalić, w jaki sposób kobieta zmarła i czy mężczyźnie mogą zostać postawione zarzuty karne.

Przypadek ten jest podobny do incydentu na pokładzie samolotu easyJet lecącego z Malagi do Londynu, gdzie pod koniec 2025 r. udało się wejść rodzinie na pokład samolotu z babcią na wózku inwalidzkim, tłumacząc, że ona „śpi”.

Po krótkim czasie załoga odkryła, że ​​89-letnia kobieta nie daje oznak życia. Maszyna zawróciła z pasa startowego. A lot został opóźniony o 12 godzin. W swoich wyjaśnieniach rodzina tłumaczyła, że w ten sposób chcieli zaoszczędzić na transporcie zwłok, co byłoby znacznie droższe niż bilet lotniczy.