W hicie 1/4 finału Pucharu Portugalii FC Porto pokonało na własnym stadionie SL Benficę. Bohaterem „Smoków” został Jan Bednarek, który w 15. minucie wykorzystał precyzyjne dośrodkowanie Gabriego Veigi i strzałem głową zdobył jedynego gola w tym meczu.
Duże poruszenie w Portugalii wywołała konferencja prasowa Jose Mourinho. Trener Benfiki jasno dał do zrozumienia, że FC Porto – jego zdaniem – nie zasłużyło na awans.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Zobacz, co zrobił bramkarz. To był spektakularny gol!
– Uzasadnienia są oczywiste: lepsza drużyna przegrała. Ale ta lepsza nie strzeliła gola i jednego straciła. Kontrolowaliśmy mecz według własnej woli przeciwko zespołowi o dużej intensywności, drużynie z DNA prawdziwych atletów, ale Benfica dominowała od początku do końca – przekonywał.
Nieco później tłumaczył też przegraną brakami kadrowymi. – Straciliśmy bramkę po stałym fragmencie gry, gdzie – ze względu na pewne absencje – zawodnicy będący poza swoją strefą, czyli Dahl, Barreiro i Dedic, kryli Bednarka, Froholdta i Kiwiora. Dużo pracowaliśmy nad defensywnymi stałymi fragmentami, bo wiedzieliśmy, że nie mamy Otamendiego i Enzo – argumentował.
A potem wrócił do tego, że to jego drużyna zasłużyła na awans. Chociaż – jak sam przyznał – w jej grze brakowało konkretów. – Nie stworzyliśmy wielu klarownych okazji bramkowych, ale dominacja, moim zdaniem, była wyraźna. I to przeciwko drużynie będącej w wysokiej formie, w momencie gdy jej kibice – ze względu na świetny okres zespołu – akceptują to, że przez 45 minut we własnym domu broni się na własnej połowie. Sytuacja z niewykorzystaną sytuacją w ostatniej minucie jest wymowna – mówił.
Porażka Benfiki jest też bolesna w związku z sytuacją tej drużyny w tabeli portugalskiej ekstraklasy. Ekipa Mourinho traci w niej już 10 punktów do prowadzącego Porto, ma więc coraz mniejsze szanse na wywalczenie mistrzostwa kraju. – Zostałem zatrudniony po to, by zdobywać trofea. W trudnej sytuacji, która od początku źle się układała – skwitował to portugalski trener.