Portal „Tagesschau” niemieckiej publicznej telewizji ARD opisuje w czwartek, 15 stycznia, incydenty z udziałem tzw. rosyjskiej floty cieni, do których doszło w ostatnim czasie. 10 stycznia br. tankowiec „Tavian” zbliżył się do niemieckich wód terytorialnych. Jednostka uważana jest przez policję za „statek zombie” — który w rzeczywistości nie powinien istnieć — czytamy.

Niemiecka policja z pokładu helikoptera nawiązała kontakt radiowy z kapitanem i zażądała wglądu do dokumentacji statku. Niedługo później policja zakazała jednostce wstępu na niemieckie wody terytorialne.

  • Dlaczego policja niemiecka zatrzymuje rosyjskie statki?
  • Co to jest 'statek zombie’?
  • Jakie działania podjęto przeciwko statkowi 'Tavian’?
  • Jakie są opinie niemieckich polityków na temat rosyjskiej floty cieni?

Fałszywa bandera i dokumenty

„Analiza dokumentów potwierdziła podejrzenia władz: statek pływał pod fałszywą banderą, a jego numer identyfikacyjny był sfałszowany. Statek znajduje się na liście sankcji USA od 2021 r.” — pisze „Tagesschau”, powołując się na ustalenia rozgłośni NDR, WDR oraz dziennika „Sueddeutsche Zeitung”. Dzień później statek zawrócił i opuścił Bałtyk. Media przypuszczają, że kapitan obawiał się zatrzymania jednostki.

Według mediów incydent ten stanowi punkt zwrotny w sposobie, w jaki niemieckie władze traktują rosyjską flotę cieni. „Do tej pory policja i marynarka wojenna miały trudności z podjęciem działań przeciwko niej” — czytamy. Portal przypomina, że ok. 500 statków, w większości w złym stanie technicznym, to odpowiedź Rosji na zachodnie sankcje dotyczące rosyjskiej ropy. Pozwalają one Putinowi na finansowanie wojennej kasy. Dodatkowo przypuszcza się, że przynajmniej część ze statków używana jest do aktów sabotażu i szpiegostwa.

Apel polityków

Niemieccy politycy apelują o zdecydowane działania, czytamy w artykule opublikowanym przez „Tagesschau”. „Nie możemy pozwolić, by despoci tego świata, w tym Putin wodzili nas za nos. Musimy pokazać, że nie będziemy tolerować łamania prawa” — powiedział cytowany przez portal Marc Heinrichmann, przewodniczący komisji kontrolnej w Bundestagu, która nadzoruje pracę niemieckich służb wywiadowczych. Jego zdaniem problematyczne tankowce powinny zostać skonfiskowane i wycofane z eksploatacji.

Z kolei Robin Wagener z Komisji Spraw Zagranicznych i Komisji Obrony, uważa, że ​​bardziej zdecydowane podejście do tankowców floty cieni jest spóźnione. Rosyjską flotę cieni nazywa „zagrożeniem dla środowiska i platformą dla szpiegostwa, sabotażu i wystrzeliwania dronów”.

Jak informują media, incydent z udziałem tankowca „Tavian” to nie jedyny tego typu przypadek. Już kilka miesięcy temu zakazano wstępu na niemieckie wody terytorialne statkowi „Akademik Boris Petrov”. Natomiast w grudniu ub. r. pływający pod fałszywą banderą tankowiec „Chariot Tide” zgłosił nagle problemy techniczne i rzucił kotwicę w okolicy jednego z kabli na dnie Morza Bałtyckiego.

Jak przypomina „Tagesschau”, już rok wcześniej tankowiec należący do rosyjskiej floty cieni uszkodził na Bałtyku kabel — rzekomo przypadkowo. Tym razem niemiecka policja i marynarka wojenna wysłały swoje jednostki, a funkcjonariusze dokonali inspekcji statku. Jak czytamy w „Tagesschau”, w tym samym czasie, w nocy z 6 na 7 grudnia, „Chariot Tide” nieoczekiwanie zmienił banderę z gambijskiej na mozambijską.

Według portalu do tej pory na Zachodzie panowało przekonanie, że statki są objęte ochroną Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza i mają prawo do „pokojowego przepływu”. Jednak eksperci prawni argumentują, że w przypadku gdy statki pływają pod fałszywą lub żadną banderą, nie można się na to prawo powoływać. Między innymi w zmianie interpretacji tych przepisów upatruje się bardziej zdecydowanego działania niemieckich władz wobec rosyjskiej floty cieni — czytamy. Innym powodem ma być mniejsza niż wcześniej ochrona rosyjskich jednostek.