To był wielki dzień polskiego łyżwiarstwa. W minioną sobotę Kaja Ziomek-Nogal w znakomitym stylu wywalczyła złoty medal mistrzostw Europy na 500 metrów. Na zawody w Tomaszowie Mazowieckim nie przyjechała wprawdzie część najważniejszych rywalek, ale Polka uzyskała jednak wspaniały czas 37:79, który najpewniej dałby jej złoto przy pełnej obsadzie. Warto zaznaczyć, że srebro zdobyła druga z Biało-Czerwonych, Andżelika Wójcik.

Rzuciła karierę dla macierzyństwa

Kaja Ziomek-Nogal wróciła do startów na poważnie w ubiegłym sezonie. Zdecydowała się na przerwę macierzyńską po bardzo dobrym sezonie 2021/22. Wtedy zajęła trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

ZOBACZ WIDEO: Oto jakie zdanie o trenerze polskich skoczków mają kibice

– Miałam dosyć łyżwiarstwa. Marzyłam tylko o tym, żeby założyć rodzinę, urodzić dziecko. Cierpiałam na wypalenie zawodowe. Przez 14 lat z rzędu każda zima wyglądała tak samo i chciałam poczuć coś innego – mówiła rok temu w rozmowie z WP SportoweFakty po wygranej w PŚ na 500 metrów (cały wywiad możesz przeczytać TUTAJ).

Jednak po urodzeniu córeczki wróciła silniejsza niż kiedykolwiek. W sobotę zdobyła swoje pierwsze indywidualne złoto seniorskiej imprezy.

– Wzruszyłam się. To było niesamowite uczucie, stać na podium i usłyszeć polski hymn. Aż mi brakuje słów – mówi mistrzyni.

– Kiedy słuchałam Mazurka Dąbrowskiego, to pomyślałam, że jestem z siebie przeogromnie dumna. Na poprzednich mistrzostwach Europy dwa lata temu moja córka miała wtedy ledwo ponad pół roku i nie byłam w stanie startować. Przebyłam ogromnie długą drogę, by tutaj stanąć. Było przeokropnie ciężko i zawsze się wzruszam, gdy o tym mówię. To złoto to ukoronowanie tego, co zrobiłam – dodaje.

Warto zaznaczyć, że jej mężem jest były panczenista i olimpijczyk Artur Nogal. Mistrzyni Europy na 1000 metrów podkreśla, że to dzięki mężowi i córeczce osiąga sukcesy i stanowi to dla niej dodatkową motywację.

– Gdybym nie miała tego zespołu, to bym nie dała rady. Gdy się jest mamą i zawodniczką, jest strasznie dużo rzeczy do ogarnięcia. Bez męża nie byłabym w stanie połączyć tych dwóch różnych światów. Bez całej mojej rodziny i sztabu bym nie podołała. Jestem za nich ogromnie wdzięczna – tłumaczy Kaja Ziomek-Nogal.

Po to wróciła. Mistrzyni jasno o swojej formie

Już 6 lutego rozpoczną się igrzyska olimpijskie w Mediolanie. Biało-Czerwoni wygrali klasyfikację medalową mistrzostw Europy w łyżwiarstwie szybkim z 10 medalami (6 złotych, 3 srebrne i 1 brązowy). Mimo nieobecności części gwiazd w Tomaszowie Mazowieckim, wyniki czasowe niektórych z naszych reprezentantów robią spore wrażenie. W tym gronie jest także Ziomek-Nogal.

– Pokazujemy, że jesteśmy potęgą i marzę o tym, że za miesiąc to udowodnimy – mówi Kaja Ziomek-Nogal.

– Wróciłam do sportu, by zdobyć olimpijski medal. Mam nadzieję, że złoto mistrzostw Europy jest tylko tego przedsmakiem. Dążę do tego, marzę o tym i chciałabym usłyszeć hymn także w Mediolanie – opowiada.

Sprzyjać nam może to, że tor w Mediolanie ma być podobny do tego w Tomaszowie Mazowieckim. Mistrzyni Europy jednak wstrzymuje się z taką oceną.

– W Mediolanie trzeba będzie wykręcić jeszcze lepszy czas. Ten tor podobno ma nie być za szybki i podobny do tego w Tomaszowie. To jednak tylko przypuszczenia oparte na jednym startu juniorów. Może się sporo zmienić od czasu tamtych zawodów – przewiduje mistrzyni Europy.

Kaja Ziomek-Nogal potwierdziła już wysoką formę podczas zawodów Pucharu Świata w tym sezonie. Mimo słabszych początków, w ostatnich zawodach dwukrotnie zajęła drugie miejsce. Gdyby nie upadek w jednym z wyścigów, byłaby z pewnością na podium klasyfikacji generalnej cyklu.

– Początek sezonu był troszkę słabszy, niż chciałam. Teraz czuję, że wszystko się ustabilizowało i idziemy bardziej do przodu. To dodaje ogromnie dużo pewności siebie i mam nadzieję, że będziemy to budować do startu na igrzyskach – przyznaje łyżwiarka.

Zapytana o to, jak wygląda obecnie jej forma, w kontekście zbliżających się igrzysk w Mediolanie, odpowiedziała jasno.

– Według trenera to nie jest szczyt formy. Będziemy mieli chwilę, żeby ją poprawić. Jeszcze nie odczuwam emocji związanych z igrzyskami, jeszcze się nie nakręcam, bo mogłabym się wypalić już przed startem. Stopniowo dozujemy sobie te wszystkie emocje, mamy jeszcze czas. Ale mam ogromną motywację – podsumowuje Kaja Ziomek-Nogal.

Olimpijski wyścig na 500 metrów kobiet odbędzie się w niedzielę 15 lutego o godz. 17:03. Kaja Ziomek-Nogal będzie jedną z głównych faworytek do medalu.