W Bundeswehrze wybuchł skandal po zgłoszeniach żołnierek z 26. Pułku Spadochronowego, który w 2023 r. uczestniczył w ewakuacji z Sudanu. Doniesienia trafiły do parlamentarnego komisarza ds. sił zbrojnych. Jak podaje TVN 24, chodzi o przypadki wykorzystywania seksualnego, przejawy ekstremizmu prawicowego oraz zażywanie narkotyków. Sprawa nakłada się na rozpoczętą w Niemczech rejestrację wszystkich 18-latków, co ma wzmocnić liczebność armii.
Po przedstawieniu raportu komisji obrony w Berlinie głos zabrał inspektor generalny, generał Carsten Breuer. – Nie tolerujemy przemocy o charakterze seksualnym, ekstremizmu, nadużywania narkotyków ani dyskryminacji w siłach zbrojnych – powiedział. Dodał, że incydenty te „głęboko nim wstrząsnęły”. – Żołnierze, którzy tolerują takie zachowanie, nie mogą służyć jako oficerowie w naszych siłach zbrojnych – mówił Breuer. Deklaracje mają pokazać zero tolerancji i podkreślić odpowiedzialność kadry dowódczej.
Wojsko informuje o konsekwencjach: zwolniono część żołnierzy, a 16 spraw przekazano prokuraturze. To odpowiedź na presję opinii publicznej i ryzyko, że sprawa podważy rekrutację młodych. W tle pojawił się spór polityczny. Wiceprzewodnicząca Partii Zielonych Agnieszka Brugger wskazała, że odpowiedzialność za zaniedbania sięga poprzednich ekip w niemieckim MON. „To nie tylko katastrofalny sygnał, ale realne zagrożenie dla zwiększenia liczebności Bundeswehry, a tym samym dla bezpieczeństwa nas wszystkich” – napisała w oświadczeniu.
Zarzuty i działania dyscyplinarne zbiegały się w czasie z rejestracją wszystkich 18-latków w Niemczech. Ten proces ma zwiększyć potencjał kadrowy armii, co wpisuje się w oczekiwania USA, by europejscy sojusznicy NATO przejęli większy ciężar obrony. Dla władz Bundeswehry to test wiarygodności: poprawa standardów wewnętrznych ma iść w parze z planami wzmacniania sił.