Międzynarodowy liberalny porządek dobiega końca. Można nawet powiedzieć, że już jest martwy. Stephen Miller, zastępca szefa personelu Białego Domu, powiedział to jasno w zeszłym tygodniu, triumfując z powodu interwencji Stanów Zjednoczonych w Wenezueli i schwytania dyktatora Nicolasa Maduro:
Jednak 47. prezydent Stanów Zjednoczonych jest w równym stopniu odpowiedzialny za inną śmierć — śmierć zjednoczonego Zachodu.
Chociaż europejscy przywódcy prześcigają się w wybielaniu nielegalnej operacji wojskowej prezydenta USA Donalda Trumpa w Wenezueli i ignorowaniu jego bezczelnych żądań dotyczących Grenlandii, sami Europejczycy zdali sobie już sprawę, że Waszyngton jest bardziej wrogiem niż przyjacielem.
Jest to jedno z kluczowych ustaleń sondażu przeprowadzonego w listopadzie 2025 r. przez Europejską Radę Stosunków Zagranicznych (Council on Foreign Relations, ECFR) i Uniwersytet Oksfordzki w ramach projektu badawczego „Europa w zmieniającym się świecie”, opartego na wywiadach z 26 tys. osób w 21 krajach.
Tylko jedna szósta respondentów uważała Stany Zjednoczone za sojusznika, podczas gdy jedna piąta postrzegała je jako rywala lub przeciwnika. W Niemczech, Francji i Hiszpanii odsetek ten sięga 30 proc., a w Szwajcarii — którą Trump wybrał jako cel podwyższonych ceł — wynosi aż 39 proc.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Spadek poparcia dla Stanów Zjednoczonych był gwałtowny na całym kontynencie. Jednak wraz ze zmianami układu sił na świecie zaczęło się zmieniać również postrzeganie Europy.
W związku z realizowaną przez Trumpa polityką zagraniczną „America First”, która często pomija Europę, inne kraje postrzegają obecnie UE jako suwerennego gracza geopolitycznego. Zmiana ta jest najbardziej dramatyczna w Rosji, gdzie wyborcy stali się mniej wrogo nastawieni do Stanów Zjednoczonych. Dwa lata temu 64 proc. Rosjan postrzegało Stany Zjednoczone jako przeciwnika, podczas gdy obecnie odsetek ten wynosi 37 proc. Zamiast tego skierowali swoją złość w stronę Europy, którą 72 proc. uważa obecnie za przeciwnika lub rywala — w porównaniu z 69 proc. rok temu.
Tymczasem zmiana polityki Waszyngtonu wobec Rosji oznaczała również zmianę w polityce wobec Ukrainy. W rezultacie Ukraińcy, którzy kiedyś postrzegali Stany Zjednoczone jako swojego największego sojusznika, obecnie szukają ochrony w Europie. Rozróżniają oni politykę Stanów Zjednoczonych i Europy, a prawie dwie trzecie z nich oczekuje, że stosunki ich kraju z UE ulegną wzmocnieniu, podczas gdy tylko jedna trzecia twierdzi to samo o stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi.
Jednak wykraczając poza Europę, największym długoterminowym skutkiem pierwszego roku urzędowania Trumpa jest to, że zraził on kraje do Stanów Zjednoczonych i zbliżył je do Chin, a wpływ Pekinu ma wzrosnąć we wszystkich obszarach. Od Republiki Południowej Afryki i Brazylii po Turcję większość respondentów spodziewa się pogłębienia stosunków swojego kraju z Chinami w ciągu najbliższych pięciu lat. W tych krajach więcej respondentów postrzega Pekin jako sojusznika, a nie Waszyngton.
W szczególności w RPA i Indiach — dwóch krajach, które znalazły się ostatnio na celowniku Trumpa — zmiana w stosunku do sytuacji sprzed roku jest znacząca. Pod koniec 2024 r. aż 84 proc. Hindusów uważało zwycięstwo Trumpa za korzystne dla swojego kraju; obecnie tylko 53 proc. jest tego samego zdania.
Europejczycy nie mają złudzeń
Oczywiście sondaż ten został przeprowadzony przed interwencją Trumpa w Wenezueli i przed jego wypowiedziami na temat przejęcia Grenlandii. Jednak nawet najbliżsi sojusznicy obawiają się obecnie, że padną ofiarą agresywnych działań Stanów Zjednoczonych, więc tendencje te — oddalanie się krajów od Stanów Zjednoczonych i zbliżanie się do Chin oraz izolacja Europy od jej transatlantyckiego partnera — prawdopodobnie ulegną przyspieszeniu.
W międzyczasie, w obliczu agresji Trumpa, ale ograniczeni własną bezsilnością, europejscy przywódcy są zmuszeni radzić sobie z przepaścią wielkości Atlantyku między ich prywatnymi reakcjami a tym, co pozwalają sobie powiedzieć publicznie.

Prezydent USA Donald Trump w Białym Domu, 9 stycznia 2026 rChip Somodevilla / Getty Images
Dobrą wiadomością płynącą z tego sondażu jest to, że pomimo powściągliwości swoich przywódców, Europejczycy są zarówno świadomi obecnej sytuacji na świecie, jak i popierają wiele działań, które należy podjąć, aby poprawić pozycję kontynentu.
Nie mają oni złudzeń co do Stanów Zjednoczonych pod rządami Trumpa. Zdają sobie sprawę, że żyją w coraz bardziej niebezpiecznym, wielobiegunowym świecie. Większość z nich popiera zwiększenie wydatków na obronność, przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej, a nawet rozważa perspektywę europejskiego odstraszania nuklearnego.
Porządek oparty na zasadach ustępuje miejsca światu stref wpływów, w którym siła stanowi prawo, a Zachód jest podzielony wewnętrznie.
W takim świecie albo jesteś biegunem z własną strefą wpływów, albo obserwatorem w strefie wpływów kogoś innego. Europejscy przywódcy powinni słuchać swoich wyborców i zapewnić, że kontynent należy do pierwszej kategorii, a nie do drugiej.