Zespół ze stadionu przy ulicy Piłsudskiego w tym sezonie prowadziło trzech trenerów, z kolei Drągowski będzie już czwartym bramkarzem po Rafale Gikiewiczu (obecnie KGHM Zagłębie Lubin), Macieju Kikolskim oraz Veljko Iliciu. W klubie zdecydowano, że Widzew potrzebuje jeszcze więcej pewności między słupkami, a tej nie gwarantują ani Kikolski, ani Ilić.
O zainteresowaniu czołowymi polskimi bramkarzami przez RTS mówiło się od początku zimowego okna. Poza Drągowskim w pewnym momencie wydawało się, że blisko przenosin do Łodzi jest Mateusz Kochalski, czyli golkiper, który wybił się w Stali Mielec i obecnie gra dla Qarabag FK — mistrza Azerbejdżanu oraz uczestnika Ligi Mistrzów.
Numerem jeden na liście życzeń dyrektora Dariusza Adamczuka (formalnie pełni funkcję pełnomocnika zarządu ds. sportu) był jednak Drągowski i ostatecznie ten transfer został dopięty na tyle wcześnie, że 28-latek zdąży przepracować z drużyną obóz przygotowawczy.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Poprzednim klubem Drągowskiego był Panathinaikos Ateny. Do Grecji Polak trafił zimą 2024 r. — najpierw na zasadzie wypożyczenia, a potem transferu definitywnego. Wcześniej występował we Włoszech od 2016 r., kiedy przeniósł się z Jagiellonii Białystok do Fiorentiny. Oprócz ekipy z Florencji grał dla Empoli oraz Spezii. W Serie A uzbierał 129 występów, a do tego dołożył 13 meczów w drugiej lidze oraz sześć w Pucharze Włoch. — Bartek to doświadczony i ograny w Europie zawodnik. Jego przyjście do Widzewa to z pewnością duże wydarzenie. Po tym, jak przedstawiliśmy mu nasz pomysł na klub i na to, gdzie Widzew ma być niebawem, szybko znaleźliśmy wspólny język — zapewnił w oficjalnej wypowiedzi Adamczuk.
Ostatnie tygodnie dla Drągowskiego były trudne, ponieważ stracił miejsce w bramce Panathinaikosu. Pod koniec października trenerem Koniczynek został Rafael Benitez. Za kadencji Hiszpana reprezentant Polski rozegrał zaledwie cztery mecze, z czego dwa na samym początku pracy Beniteza. Potem między słupki powrócił na jedno spotkanie ligowe oraz jedno starcie w Lidze Europy ze Sturmem Graz. W sumie dla Panathinaikosu urodzony w Białymstoku bramkarz rozegrał 72 mecze i sięgnął z tym klubem po Puchar Grecji w 2024 r.
Ma być rywalizacja
Drągowski nie ukrywa, że Widzew skusił go wielkim projektem i on sam czuł, że to odpowiedni moment, aby skorzystać z tej okazji i wrócić do Polski po dziesięciu latach. — Człowiek zmienia się z czasem i zmieniają się też jego priorytety. Wyjeżdżałem dość młodo, wracam jako mąż i tata. Mam bagaż doświadczeń, tych pozytywnych i tych gorszych, ale to przekłada się na to, jaką osobą jestem. Będę jednym ze starszych zawodników, więc na pewno moim celem jest przełożyć to na wszystko, czego się nauczyłem — przyznawał bramkarz podczas prezentacji na oficjalnym kanale klubowym. Kontrakt Drągowskiego został podpisany do 2029 r. Co ciekawe, pierwsza okazja do debiutu dla Czerwono-Biało-Czerwonych nastąpi w starciu przeciwko… Jagiellonii, czyli klubowi, którego jest wychowankiem.
Bartłomiej Drągowski w 2016 r. jeszcze jako bramkarz Jagiellonii (Foto: Maciej Gilewski / newspix.pl)
Jak słyszymy, mimo sprowadzenia Drągowskiego Widzew niekoniecznie planuje pozbycia się kogoś z dwójki pozostałych bramkarzy. Odejście Veljko Ilicia i tak nie wchodzi w grę, bo 22-latek w sierpniu występował jeszcze dla TSC Bačka Topola i wedle przepisów nie może w jednym sezonie reprezentować trzech klubów. Bardziej prawdopodobne byłoby wypożyczenie Macieja Kikolskiego, ale na tu i teraz takiego tematu nie ma. — Chcemy uniknąć ryzyka sytuacji, w której wskutek kartek, kontuzji lub innych zdarzeń losowych w ważnym spotkaniu na ławce będzie musiał siedzieć niedoświadczony golkiper, a jesienią do tego dochodziło. Po przyjściu Bartka mamy bardzo mocno obsadzoną pozycję bramki i jestem pewien, że będzie to wyłącznie z korzyścią dla drużyny. Silna rywalizacja pomaga i nakręca zawodników, dlatego też wierzę, że Kikolski oraz Ilić też na niej skorzystają — komentował Adamczuk.
Dobry czas na wspólną naukę
Po przejściu testów medycznych na początku tygodnia Drągowski dołączył do drużyny przygotowującej się do nadchodzącej rundy w Turcji. O kilka zdań na temat nowego transferu Widzewa poprosiliśmy obrońcę i jednego z kapitanów drużyny — Mateusza Żyrę. — Myślę, że Bartek nie będzie miał kłopotów z aklimatyzacją. Jest Polakiem, pamięta Ekstraklasę, wraca z wielkim doświadczeniem międzynarodowym i jest osobą bardzo kontaktową. Jak to się mówi kolokwialnie, na linii jest „kocurem”. Pierwsze wrażenie ze wspólnych treningów jest bardzo pozytywne — uważa defensor Łodzian. — Mimo że Bartek ostatnio nie grał regularnie, to jest w dobrej dyspozycji. Widać, że pozostawał w bardzo dobrym treningu. Rozmawiałem z nim i mówił, że w Grecji przerwa świąteczna trwała tylko pięć dni, dlatego nie ma mowy o jakimś „zardzewieniu” — dodaje Żyro.
Trening piłkarzy Widzewa Łódź (Foto: Marcin Bryja / newspix.pl)
Widzew w tym sezonie stracił 28 goli, a wspomniana trójka dotychczasowych bramkarzy RTS zanotowała tylko cztery czyste konta (dwa Kikolski, po jedynym Gikiewicz oraz Ilić). Sezon jako podstawowy golkiper rozpoczynał Gikiewicz, który został poinformowany przez ówczesnego trenera Željko Sopicia o wygraniu rywalizacji, ale jeszcze w sierpniu odsunięto go od składu. Potem o jedenastkę rywalizowali Kikolski oraz sprowadzony tuż przed zamknięciem letniego okna Ilić, ale na przestrzeni rundy nie zawsze byli mocnymi ogniwami zespołu.
Żyrę pytamy też o to, jak on jako środkowy obrońca ocenia, że w przeciągu jednego sezonu przyjdzie mu współpracować już z czwartym bramkarzem. — W klubie dochodzi ostatnio do wielu zmian, ale odkąd jestem w Widzewie [od sezonu 2022/23], przewinęło się przez zespół wielu zawodników, w tym właśnie bramkarzy. Ostatnio rozmawiałem z naszym kitmanem Kacprem Pipczyńskim i wymieniliśmy, z iloma bramkarzami przyszło mi grać w Widzewie. Z czego to wynika, że było ich tak wielu? Trudno mi to oceniać, bo każdy przypadek był inny. Z mojej perspektywy jako obrońcy ma to znaczenie, bo wiadomo, że im bardziej jestem z kimś zgrany, tym lepiej powinna wyglądać nasza współpraca. Każdego trzeba nauczyć się na nowo i to wymaga trochę czasu. Ale obecnie znajdujemy się w dobrym momencie, aby to robić. W końcu rozmawiamy podczas przygotowań do rundy. Wierzę w to, że wszyscy odpowiednio ten czas przepracujemy do pierwszego spotkania na wiosnę — odpowiada Żyro.
Selekcja negatywna
Oprócz transferów przychodzących Widzew pozbywa się zawodników, którzy jesienią nie sprostali oczekiwaniom. Do Osijeku — prowadzonego przez niedawnego trenera Widzewa Željko Sopicia — na zasadzie wypożyczenia przeniósł się Samuel Akere. Do występującego w drugiej lidze francuskiej Red Star wypożyczony został z kolei Pape Meïssa Ba. Były napastnik Schalke otrzymał w Ekstraklasie tylko 69 minut, na co złożyły się cztery występy. Klub zmienił też 19-letni Paweł Kwiatkowski, który w Widzewie debiutował za czasów Daniela Myśliwca. Ostatnio stoper był wypożyczony do Stali Mielec, ale wiosnę spędzi w drugoligowej Warcie Poznań. Na obóz do Turcji nie poleciał Polydefkis Volanakis. Grek przez ostatnie miesiące zmagał się z kontuzją, ale i tak został skreślony i ma wolną rękę w poszukiwaniu nowego klubu.