Sikorski mówił w piątek w Radiu PiK, że Polska powinna zabiegać o świat, w którym pewne normy obowiązują, a „świat, w którym duzi mogą zmieniać dowolnie granice mniejszych krajów, to jest świat, który widzieliśmy w przeszłości i w którym Polska raczej była ofiarą takich działań”.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

  • Kiedy polski ambasador uda się na Grenlandię?
  • Jakie plany mają Stany Zjednoczone dotyczące Grenlandii?
  • Czy Polska planuje wysłać swoich żołnierzy na Grenlandię?
  • Co mówi minister Sikorski o prawie Grenlandczyków do referendum?

Polska reaguje w sprawie Grenlandii. Decyzja w MSZ

— Nie podzielam entuzjazmu naszej prawicy, która uważa, że świat pięści dla Polski będzie korzystny. I to jest jeden z powodów, dla których premier Donald Tusk podpisał „deklarację paryską” w obronie suwerenności, w obronie prawa krajów do samostanowienia. W najbliższych dniach na Grenlandię uda się nasz ambasador z Kopenhagi, aby na miejscu zorientować się w sytuacji — zapowiedział Sikorski.

Wicepremier odniósł się też do czwartkowej wypowiedzi premiera Donalda Tuska, że Polska nie planuje wysłać swoich żołnierzy na Grenlandię. — W naszym porządku konstytucyjnym o wysyłaniu kontyngentów za granicę, nawet na ćwiczenia, decyduje prezydent, więc domniemuję, bo nie wiem, że premier uznał, że zapewne prezydent się na to nie zgodzi — powiedział Sikorski.

Zapytany, czy siłowe przejęcie Grenlandii przez USA jest realne, szef MSZ powiedział, że „Stany Zjednoczone potwierdzają, jakie mają plany i z tego, co wie, Dania traktuje to śmiertelnie poważnie”. Zaznaczył, że USA mają tzw. pełną zdolność operacyjną na Grenlandii i kiedyś miały tam wiele baz oraz 15 tys. żołnierzy, a dziś mają 150 żołnierzy, ale „to jest ich decyzja”.

— Nie wiem, czy Grenlandię można po prostu przejąć, póki co obowiązuje tam konstytucja duńska i umowy pomiędzy Danią i Grenlandią, zgodnie z którymi Grenlandczycy mają prawo zażądać referendum, mają prawo usamodzielnić się i wtedy dokonywać swoich wyborów — powiedział szef MSZ.

W związku z zapowiedziami prezydenta Donalda Trumpa o zajęciu Grenlandii przez USA kilka państw europejskich zdecydowało się wysłać tam swoich żołnierzy. Na wyspę, która formalnie należy do Danii, trafi od jednego do kilkunastu oficerów m.in. ze Szwecji, Norwegii, Niemiec, Holandii, Francji i Finlandii. Wojskowi wezmą udział w ćwiczeniach Operation Arctic Endurance. Manewry potrwają do soboty.