Już w niedzielę startuje turniej główny wielkoszlemowego Australian Open. W Melbourne wczoraj odbył się dzień medialny, podczas którego dziennikarze mogli porozmawiać z zawodnikami o bieżących sprawach. Iga Świątek została zapytana m.in. o swoją formę na początku sezonu.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
— Mecze w Sydney nie były najłatwiejsze, to nie był gładki start. Wciąż muszę popracować nad pewnymi rzeczami. Mogę grać lepiej — tak bym to ujęła — stwierdziła wiceliderka kobiecego rankingu.
Słowa Polki zbieżne z tym, co mówiła o niej Danielle Collins
W dalszej części wypowiedzi Świątek wyjaśniła, co jej zdaniem zadecyduje o wyniku podczas pierwszego z tegorocznych turniejów wielkoszlemowych. Słowa naszej zawodniczki brzmią bardzo podobnie do tych, które niedawno wypowiedziała Danielle Collins.
— Dużo będzie zależało od mentalności: jak wyjdę na kort, czy będę się cieszyć grą, czy dam z siebie dodatkową energię, intensywność i obecność w każdej piłce, bez przejmowania się błędami. Po prostu muszę iść do przodu i naciskać. Nad tym pracuję. Mam nadzieję, że będzie dobrze. Ale nie powiem, że w Sydney grałam swój najlepszy tenis — zaznaczyła.
Amerykanka, oceniając szanse Polki, najpierw odniosła się do jej formy w starciu z Coco Gauff podczas United Cup, a następnie do perspektyw przed Australian Open. — Mecz przeciwko Coco… to wciąż nie był ten rodzaj tenisa, na jaki stać było Igę w tamtym spotkaniu — przyznała. Po czym dodała dość zaskakujące słowa, zważywszy na jej trudną relację z Polką. — Ciekawie będzie zobaczyć przed Australian Open, jak poradzi sobie z tym wszystkim mentalnie. Gdy jest skupiona i czuje się dobrze, jest numerem jeden na świecie — stwierdziła.
Gdy przyszło do wskazania faworytek nadchodzącego Australian Open, Collins nie miała jednak wątpliwości co do aktualnych szans Świątek. — W tej chwili wykreślam Igę z tego grona. Jeśli będzie się czuła dobrze psychicznie, to oczywiście zmieni postać rzeczy — zaznaczyła.
Iga Świątek przed życiową szansą skompletowania Wielkiego Szlema
Świątek podczas konferencji prasowej opowiadała również o skompletowaniu Wielkiego Szlema. Po wygraniu w zeszłym roku Wimbledonu naszej zawodniczce brakuje już tylko triumfu w Australian Open. Zapytana przez dziennikarzy o tę kwestię, odpowiedziała: — Wydaje mi się, że wy bardziej o tym myślicie niż ja. Słyszę o tym, od początku roku wiele osób mi to powtarza. Ja skupiam się na codziennej pracy. Zawsze tak było i właśnie w ten sposób osiągnęłam sukcesy — zaznaczyła tenisistka.
— Wygranie Wielkiego Szlema jest bardzo trudne — musi się złożyć wiele rzeczy. Nie mam więc żadnych oczekiwań. Oczywiście byłoby to spełnienie marzeń, ale to nie jest coś, z czym się budzę każdego dnia. Bardziej myślę o tym, jak chcę grać, co poprawić, dzień po dniu — podkreśliła.
Polka ma jeszcze braki, nad którymi musi pracować
Zawodniczka wypowiedziała się także na temat zmian w swoim tenisie od czasu nawiązania współpracy z Wimem Fissettem. Polka została zapytana o większą różnorodność w grze. — Jeśli chodzi o ten aspekt, wciąż mam tu potencjał: więcej slajsa, częstsze wejścia do siatki. Robię to, ale czasem jestem jeszcze „zardzewiała” albo wracam do swoich schematów, zamiast szukać czegoś nowego. Wim mnie do tego zachęca, ale nie zawsze mamy czas to trenować. Między turniejami skupiasz się raczej na podstawach. Presezon trwa tylko trzy tygodnie — to niewiele. Gdybym miała sześć miesięcy przerwy, nauczyłabym się mnóstwa rzeczy. A tak pracuję z tym, co mam, i poprawiam to tydzień po tygodniu — stwierdziła.
Cenna wygrana w United Cup
Polka odniosła się również do niedawnego zwycięstwa reprezentacji Polski w United Cup. — Przegrana w singlu nigdy nie jest przyjemna. Ale miałam już United Cup, w którym wygrałam wszystkie single, a drużyna i tak przegrała. Starałam się docenić ten moment i cieszyć się tytułem, bo to jednak turniej drużynowy — zaznaczyła.
— Atmosfera i więzi między zawodnikami są ogromnie ważne. Jeśli nie mogłam pomóc punktami, to przynajmniej budowaniem zespołu. Bardzo się cieszyłam. Dawno nie miałam tyle radości z wygranej — ostatni raz po Wimbledonie. To świetna rzecz dla polskiego tenisa i mam nadzieję, że zostanie zapamiętana — podkreśliła.