Puchar Świata w skokach narciarskich po emocjonujących zawodach w Zakopanem przeniósł się do Azji, a dokładniej do japońskiego Sapporo. To właśnie tam, na legendarnej skoczni Okurayama, rywalizacja wkroczyła w kolejny etap sezonu. W piątek rozegrano kwalifikacje do sobotniego konkursu indywidualnego, które dla reprezentacji Polski okazały się sprawdzianem pełnym nerwów i niedosytu.
„Biało-Czerwoni” przystępowali do kwalifikacji z nadzieją na komplet awansów. Ostatecznie do konkursu głównego zakwalifikowało się czterech z pięciu Polaków. Klemens Joniak zakończył rywalizację na odległym, 51. miejscu. Do awansu zabrakło mu zaledwie 0,1 punktu, co tylko spotęgowało poczucie straconej szansy. Margines błędu okazał się minimalny, a jeden drobny szczegół przesądził o tym, że młody skoczek nie wystąpi w sobotnich zawodach.
Paulina Czarnota-Bojarska o najnowszych wydarzeniach w polskiej piłce. WIDEOPaulina Czarnota BojarskaINTERIA.TV
Wojciech Topór rozczarowany po kwalifikacjach w Sapporo. „To było minimum do zrealizowania”
Po kwalifikacjach sytuację polskiej ekipy podsumował obecny w Japonii główny trener kadry narodowej B, Wojciech Topór. Szkoleniowiec nie krył rozczarowania. „Jestem zły, bo naszym celem było wprowadzenie do konkursu całej piątki. To było minimum do zrealizowania. Klemens w treningach, mimo błędów i trudnych warunków, był dwukrotnie 37., nawet przy słabych próbach. W kwalifikacjach zupełnie mu to „podjechało”. Warunki teoretycznie były niezłe – zabrakło naprawdę niewiele. Można teraz gdybać – wyższa nota czy przeliczniki – ale prawda jest taka, że trzeba było skoczyć lepiej” – przyznał wprost w rozmowie z Dominikiem Formelą ze skijumping.pl.

Klemens Joniak, 07.12.2025 r.ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTEREast News

Kacper TomasiakRex Features/East News/ Rex Features/East NewsEast News

Maciej KotJENS SCHLUETER AFP
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
