Lotnictwo wojskowe Rosji stanowi w 2026 r. dla Zachodu większe zagrożenie niż przed wojną w Ukrainie. To kluczowa teza raportu brytyjskiego think tanku RUSI, dotyczącego zmian zachodzących w lotnictwie Rosji w ostatnich latach.

Jak to możliwe, że państwo, które od czterech lat prowadzi wojnę i traci różne samoloty, zdołało nie tylko utrzymać, ale i zwiększyć potencjał swoich sił powietrznych? Szukając odpowiedzi na to pytanie, RUSI zaczyna od statystyk.

Polska ma czego szukać w kosmosie

Dane stoją w sprzeczności z obrazem, jaki – przy okazji informowania o zniszczonych rosyjskich samolotach – mogą mimowolnie tworzyć media. Rosja nie tylko zdołała pokryć straty bieżącą produkcją, ale za sprawą kilku dodatkowych czynników zwiększyła, według RUSI, wartość bojową swojego lotnictwa taktycznego w ewentualnym starciu z NATO.

Ile samolotów straciła Rosja?

RUSI zwraca uwagę, jakich samolotów dotyczą potwierdzone rosyjskie straty. Z około 130 zniszczonych podczas wojny maszyn około 40 stanowią Su-25. To rosyjski odpowiednik amerykańskich A-10, czyli samoloty przeznaczone do bezpośredniego wsparcia na polu walki.

Rosyjski Su-25B Rosyjski Su-25B © wikimedia

To konstrukcje koncepcyjnie przestarzałe, których produkcję zakończono bez opracowania następców (choć w przypadku Su-25 pojawiają się w Rosji głosy o takiej potrzebie). Podczas ewentualnego starcia z NATO ich rola byłaby – zdaniem RUSI – marginalna, podobnie jak również przestarzałych samolotów Su-24, których Rosja straciła około 10.

Jak‑130M podobny do polskich samolotów. Rosjanie budują następcę szturmowego Su-25

Jak‑130M podobny do polskich samolotów. Rosjanie budują następcę szturmowego Su-25

Większe znaczenie mają za to straty samolotów Su-34, stanowiących obecnie filar rosyjskiego lotnictwa uderzeniowego. Choć Rosja straciła około 40 takich maszyn, straty zostały uzupełnione bieżącą produkcją – w latach 2022-2025 powstało co najmniej 40-42 nowych egzemplarzy.

Bieżąca produkcja pokryła także ubytki w samolotach wielozadaniowych – łączne straty Su-35 i Su-30 zostały oszacowane na ok. 20 egzemplarzy. Wątpliwości – na które zwraca uwagę serwis Defence 24 – budzi przy tym podana przez RUSI liczba ciężkich myśliwców przechwytujących MiG-31, które w wariancie MiG-31K są wykorzystywane w roli nosicieli pocisków Ch-47M2 Kindżał. Choć produkcja tych maszyn została przerwana lata temu, według think tanku ich liczba miała wzrosnąć ze 100 do nawet 130 egzemplarzy.

Statystyki potwierdzonych strat i liczba przekazanych nowych samolotów (którą można było zweryfikować) wskazują, że w kontekście ewentualnej wojny z NATO rosyjskie lotnictwo taktyczne nie zostało w istotny sposób osłabione.

Nowe atuty rosyjskiego lotnictwa

Według RUSI jest wręcz przeciwnie: rosyjskie samoloty są niszczone głównie nad własnym terytorium lub na lotniskach, co przekłada się na małe straty wśród pilotów. Jednocześnie rośnie jakość personelu – zwiększa się nalot (liczba godzin spędzonych w powietrzu) i doświadczenie bojowe.

Bombowiec Su-34 z bombami wyposażonymi w moduły planowania UMPK Bombowiec Su-34 z bombami wyposażonymi w moduły planowania UMPK © Ministerstwo Obrony Narodowej Rosji

Kolejną istotną zmianą jest niemal całkowita rezygnacja z broni niekierowanej, jak swobodnie opadające bomby stosowane powszechnie przez Rosjan w pierwszych tygodniach wojny. Rosyjskie maszyny wchodziły wówczas w zasięg MANPADS-ów – mobilnych, naramiennych wyrzutni rakiet, jak choćby polski Piorun.

Obecnie Rosjanie atakują cele naziemne bronią o zasięgu dziesiątek kilometrów, jak bomby szybujące z modułami UMPK, bez wchodzenia w zasięg systemów przeciwlotniczych.

Zmianie uległ także sposób prowadzenia nielicznych walk powietrznych: według RUSI Rosjanie minimalizują ryzyko i położyli nacisk na walkę na największych dystansach, z wykorzystaniem pocisków R-37M, których zasięg jest oceniany na nawet 400 km.

Testy pocisku powietrze-powietrze bardzo dalekiego zasięgu R-37M Odpalenie pocisku powietrze-powietrze bardzo dalekiego zasięgu R-37M © mil.ru

Rośnie doświadczenie rosyjskiego personelu

Jednocześnie rosyjscy piloci znacznie lepiej niż na początku wojny współdziałają z własną obroną przeciwlotniczą czy ostatnimi ocalałymi samolotami wczesnego ostrzegania, co wynika ze zdobytego doświadczenia. Ważnym atutem Rosjan ma być także zdobyta w czasie wojny umiejętność przeprowadzania skoordynowanych ataków z wykorzystaniem wielu środków napadu powietrznego.

Nowy sposób polega na wysyłaniu dziesiątek czy setek dronów-wabików, dronów uderzeniowych, pocisków manewrujących, bomb szybujących czy pocisków balistycznych w taki sposób, aby obiekty o różnej charakterystyce i różnych metodach zwalczania znalazły się w rejonie celu w zbliżonym czasie, ograniczając skuteczność działania obrony przeciwlotniczej.

Tu-160M, zdjęcie poglądowe Rosyjski bombowiec strategiczny Tu-160M © UAC

Udział w tym ma nie tylko lotnictwo taktyczne, ale także rosyjskie lotnictwo strategiczne. Jak zwraca uwagę Defence 24, jeśli chodzi o samoloty tej klasy, Rosja poniosła poważne straty podczas ataków na rosyjskie lotniska. Mimo tego zagrożenie z ich strony – ze względu na doświadczenie załóg i ulepszenie taktyki – jest oceniane jako wyższe niż przed wojną.

Nowe wyzwania dla NATO

Jednocześnie warto pamiętać, że Rosja nie jest jedynym krajem wyciągającym wnioski z wojennych doświadczeń. Także NATO starannie zbiera, analizuje i wdraża wnioski z walk w Ukrainie, dostosowując swoje metody walki do obserwowanych zmian.

Co więcej, raport RUSI zawiera poważną lukę: nie uwzględnia kwestii zużycia sprzętu, wynikającego z intensywnej eksploatacji. Rosyjskie samoloty mają za sobą coraz więcej godzin nalotu, a tym samym rośnie ich awaryjność. W konsekwencji – choć w statystykach nie widać strat – maleje liczba zdolnych do walki maszyn.

Cmentarz inżynierów. Kadry rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego to siwowłosi weterani

Cmentarz inżynierów. Kadry rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego to siwowłosi weterani

Na ten problem nakłada się kolejny, związany z kompetencjami rosyjskiego przemysłu lotniczego. Wdrażany obecnie do służby samolot Su-57 wydaje się – przynajmniej na razie – nie spełniać pokładanych w nim nadziei. Choć do jednostek trafiło już około 20 maszyn tego typu, w zbliżonym czasie NATO wprowadza do służby setki F-35 (koncern Northrop Grumman – podwykonawca Lockheed Martin – ogłosił wyprodukowanie 1500 egzemplarzy centralnej części kadłuba), co oznacza generacyjną zmianę i radykalny wzrost ich możliwości.

Jednocześnie Rosjanie zbliżają się do granic potencjału modernizacyjnego samolotów bazujących na Su-27 zaprojektowanym jeszcze w latach 70. XX wieku. Wbrew powtarzanym od lat zapowiedziom nie zdołali opracować także samolotów strategicznych nowego typu. Oznacza to, że – choć w krótkiej perspektywie rosyjskie możliwości wzrosły – czas działa tu na niekorzyść Rosji, a luka w możliwościach sił powietrznych będzie z czasem coraz bardziej rosła, zwiększając przewagę NATO.

Misja AIMisja AI © Cyfrowi Bezpieczni