FC Porto pokonało kilka dni temu Benficę w ćwierćfinale Pucharu Portugalii. Kluczowy okazał się Jan Bednarek, który zdobył jedyną bramkę tamtego wieczoru. Polak nie dokończył jednak meczu – w drugiej połowie miał problem z mięśniem dwugłowym uda. Czy czeka go kolejna przerwa? Informacje w tej sprawie przekazało „O Jogo”.

Bednarek latem zamienił Southampton na Porto i okazało się to strzałem w dziesiątkę. Spadkowicza, który zgarniał regularny oklep, zamienił na pretendenta do tytułu mistrzowskiego. Francesco Farioli świetnie poukładał drużynę. Jej ważnym elementem jest Jan Bednarek, który z miejsca stał się liderem i jest w tej chwili bezsprzecznie najlepszym stoperem całej ligi.

Chwilę później dołączył do niego Jakub Kiwior. Polacy stworzyli defensywę praktycznie nie do przejścia. W 17 dotychczasowych kolejkach Liga Portugal Porto straciło tylko cztery bramki. Świetnie spisującą się defensywę niedawno wzmocnił jeszcze Thiago Silva, który wrócił do klubu po 20 latach.

Gol Bednarka i przedwczesna zmiana. Co z jego zdrowiem?

Wspomniana trójka obrońców zagrała ze sobą po raz pierwszy w ćwierćfinale Pucharu Portugalii. Podopieczni Fariolego mierzyli się w nim z Benficą prowadzoną przez Jose Mourinho. Drużyna Polaków przejechała się po rywalu. Wygrała co prawda tylko 1:0, a w końcówce Benfica miała doskonałą okazję na wyrównanie, ale przez większość czasu Porto dominowało nad ekipą doświadczonego trenera. Gola na wagę awansu strzelił Jan Bednarek.

W drugiej połowie Polak miał jednak problem z mięśniem dwugłowym uda. W jej początkowej fazie usiadł na boisku. Interweniować musiał sztab medyczny, ale po chwili były zawodnik Lecha Poznań wrócił do gry. Nie dokończył jednak meczu i został zmieniony w 75. minucie. Na ławce od razu obłożył udo lodem.

Czy czeka go kolejna przerwa? Otóż, niekoniecznie. Najnowsze informacje w jego sprawie przekazał portal „O Jogo”. Z jego informacji wynika, że Bednarek nie doznał urazu i będzie dostępny do gry w następnym spotkaniu, w którym Porto zmierzy się z Vitorią Guimaraes. W podobnej sytuacji jest Martim Fernandes, który na początku meczu z Benficą doznał złamania nosa. Zszedł jednak z boiska razem z Polakiem. On także powinien być do dyspozycji trenera.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix.pl