Zivko Bakić został postrzelony dwukrotnie podczas spaceru, gdy miał na nodze elektroniczną bransoletę (przebywał w areszcie domowym). Do zdarzenia doszło w piątek po godz. 16 w lesie w okolicach Belgradu. Jak relacjonował serwis kurir.rs, mężczyzna zmarł na miejscu. Na miejscu pracowali policjanci i prokurator z Wydziału ds. Przestępczości.
Śledczy wskazywali Bakicia jako lidera grupy odpowiedzialnej za przemyt 324 kg kokainy z Ameryki Południowej do Europy. Narkotyki zabezpieczono w porcie w Salonikach. Serb został skazany, choć przed sądem we wrześniu 2024 roku nie przyznał się do winy.
Bakić miał działać w strukturach tzw. bałkańskiego kartelu, utrzymując kontakty z Zoranem Jaksiciem, który był nazywany „człowiekiem o 1000 twarzach” (zmarł w 2025 roku w więzieniu w Peru). W latach 2020-2021 Bakić miał organizować przerzut narkotyków z Ekwadoru do Europy.
Bakić pod koniec lat 90. XX wieku i na początku 2000 roku był perspektywicznym prawym obrońcą. Dobrze radził sobie w juniorach Crvenej zvezdy i FK Zemun, jednak porzucił futbol i zamieszkał w Hiszpanii. Jego nazwisko pojawiało się też w kontekście środowisk pseudokibiców.
Przełomem w życiu Bakicia była śmierć brata w wypadku drogowym w Belgradzie. Wynajął prywatnego detektywa, ponieważ był przekonany, że to nie był zwykły wypadek. Hiszpańska policja pierwszy raz zatrzymała Zivko Bakicia w 2014 roku wraz z grupą mężczyzn pod zarzutem handlu narkotykami. Trafił za kratki na ponad dwa lata, a po wyjściu z więzienia umocnił swoją pozycję w przemycie z Ameryki Południowej.
Niedaleko Marbelli zginął w 2024 roku jego bliski współpracownik, Sasa Momcilović. Śmierć Bakicia jest obecnie przedmiotem śledztwa prowadzonego przez serbską policję w ramach operacji „Vihor”.