W ostatnich miesiącach sytuacja na linii Dania – USA stała się wyjątkowo napięta. Administracja prezydenta Donalda Trumpa zainteresowała się Grenlandią, której pozyskanie może wzmocnić bezpieczeństwo Ameryki. Tymczasem władze europejskiego kraju nie wyobrażają sobie utraty tego terytorium zależnego.

Jak informuje „BK”, Duński Związek Piłki Nożnej (DBU) monitoruje rozwój kryzysu dyplomatycznego wywołanego deklaracjami prezydenta Trumpa dotyczącymi Grenlandii. Choć duński rząd szuka dyplomatycznego rozwiązania, USA nie wycofały się z gróźb naruszenia prawa międzynarodowego.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Zobacz, co zrobił bramkarz. To był spektakularny gol!

Dziennik zapytał DBU, czy w przypadku eskalacji konfliktu Dania mogłaby wystąpić na mundialu w USA. Dyrektor generalny związku Erik Brogger Rasmussen odpowiedział: – Oczywiście jesteśmy świadomi obecnej, bardzo wrażliwej sytuacji. Na bieżąco ją obserwujemy, podobnie jak wiele innych instytucji.

Szef DBU podkreślił jednocześnie, że sportowo priorytetem pozostają marcowe mecze eliminacyjne w ramach baraży do mundialu 2026. – Naszym celem jest teraz wygranie dwóch meczów w marcu i wywalczenie awansu na mistrzostwa świata – przekazał.

Zdaniem historyka futbolu Svenda Rybnera ewentualna agresja USA na Grenlandię oznaczałaby konieczność bojkotu mistrzostw. – To całkowicie niewyobrażalne, by Dania mogła brać udział w imprezie sportowej w USA, jeśli Stany Zjednoczone wcześniej naruszyłyby duńskie terytorium – stwierdził.

– Nie możemy utrzymywać sportowych relacji z państwem, które zaatakowało Królestwo – dodał Rybner.

Jednocześnie przyznał, że FIFA nie ma precedensów w podobnych sytuacjach i trudno przewidzieć ewentualne sankcje za bojkot.

Na razie scenariusz pozostaje hipotetyczny. Warunkiem dalszych rozważań jest zarówno decyzja polityczna USA, jak i sportowy awans Duńczyków. 26 marca Dania zagra na stadionie Parken z Macedonią Północną, a w razie zwycięstwa 31 marca powalczy na wyjeździe o mundialowy bilet z lepszym z pary Czechy – Irlandia.