KreatorTreść pochodzi od naszego partnera i została opublikowana w ramach programu WP Kreator
To ma być największa na świecie strefa wolnego handlu – rynek, obejmujący ponad 700 milionów konsumentów. Już dziś UE jest drugim co do wielkości partnerem krajów Mercosuru (sojuszu Argentyny, Brazylii, Paragwaju i Urugwaju, które pokrywają 62 proc. Ameryki Południowej). Przed Unią są Chiny, ale za nią USA.
W 2024 r. wartość handlu UE-Mercosur przekroczyła 111 mld euro (mniej więcej po połowie w eksporcie i imporcie). To prawie 17 proc. całkowitego handlu południowoamerykańskiego sojuszu. UE wysyła do krajów Mercosuru przede wszystkim maszyny, chemię i farmaceutyki. Do nas docierają głównie produkty rolne, surowce mineralne, masa papiernicza.
Kto cieszy się z umowy z Mercosurem
Dla wielu branż w UE porozumienie jest korzystne, bo przewiduje stopniowe zniesienie ceł na ponad 90 proc. handlu dwustronnego. Mowa np. o instrumentach optycznych, medyczno-chirurgicznych, pomiarowych i fotograficznych, chemikaliach i farmaceutykach, gumie i tworzywach sztucznych. Dziś cła na te towary sięgają 14-18 proc.
„Niemcom się to nie podobało”. Mówi, jaki miał problem z biznesem za granicą
Znikną też taryfy na eksport z UE oliwy z oliwek (10 proc.), słodu (14 proc.), wina (do 35 proc.) czy czekolady (20 proc.).
Dlaczego więc gros rolników w UE, w tym także w Polsce, protestuje? W zamian za wspomniane ulgi, UE przyznała bowiem ustępstwa Argentynie i Brazylii, dopuszczając bezcłowe kontyngenty m.in. na wołowinę i drób. Polska jest istotnym eksporterem drobiu na rynek unijny. Także ok. 80 proc. naszej krajowej produkcji wołowiny trafia na eksport, w tym w dużej mierze do Niemiec, Włoch czy Hiszpanii. Podobnie jest w przypadku eksportu jajek: według Eurostatu, pod względem eksportu jaj w UE nasz kraj wyprzedza tylko Holandia. Brazylia jest z kolei największym ich producentem na świecie.
KE uspokaja, że na import produktów rolnych ustanowione będą limity, ale rolnicy nie czują się spokojni.
– Nie jestem przeciwnikiem handlu międzynarodowego. Handel może być narzędziem rozwoju, ale nie może odbywać się kosztem europejskich i polskich rolników – mówi Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny.
– Dziś realnie grozi nam napływ tańszej żywności produkowanej w warunkach, które nie spełniają unijnych standardów środowiskowych, sanitarnych ani dobrostanowych. To bezpośrednio uderza w konkurencyjność polskich gospodarstw i grozi pogłębieniem problemów, z którymi rolnicy już teraz się mierzą – dodaje.
Trump i jego ludzie mówią: CO2 nie szkodzi, szkodzą regulacje. Eksperci: Oddaje wyścig walkowerem
Gra o surowce krytyczne
Umowa z Mercosurem, to w dużej mierze też geopolityka. Przypomnijmy, że kraje Ameryki Południowej mają zasobne złoża surowców krytycznych i metali ziem rzadkich, a te są niezbędne m.in. do produkcji baterii litowo-jonowych, turbin wiatrowych i elektroniki. Są też bardzo pożądane na całym świecie. Unia jest dziś w dużej mierze uzależniona od chińskich surowców.
„Porozumienie UE-Mercosur odegra kluczową rolę w zabezpieczeniu dostaw surowców krytycznych, ponieważ kraje Mercosuru są głównymi producentami wielu z tych materiałów, a ich dostawy realizowane są w sposób bezpieczny i zrównoważony” – przekonuje tymczasem Komisja Europejska.
Coraz wyraźniej widać, że (Mercosur – przyp. red.) nie jest to wyłącznie kwestia handlu. Chodzi o dostęp do surowców strategicznych oraz próbę uniezależnienia się w tej kwestii od Chin. Tego kontekstu nie można ignorować, ale nie można też udawać, że koszty tej strategii nie zostaną przerzucone na europejskich rolników
– Polska powinna teraz działać tak, by zmaksymalizować zyski dla przemysłu i zminimalizować straty dla rolnictwa – podkreśla Mateusz Piotrowski, prezes stowarzyszenia Pacjent Europa.
Zaznacza, że otwarcie nowych rynków zbytu i dostępu do surowców krytycznych dla europejskiego – w tym niemieckiego – przemysłu daje szansę rozwoju polskim sektorom automotive, chemicznemu czy farmaceutycznemu. – Jednocześnie błędne jest założenie, że rywalizacja przemysłowa ma miejsce na „nieruchomej planszy” jednolitego wspólnego rynku UE i że wystarczy nic nie robić, by skorzystać – ocenia Piotrowski.
Surowce warte miliardy pod wodą. Biznes naciska, politycy hamują
Jak zawalczyć o rolnictwo?
Ekspert przypomina, że UE powołuje Fundusz Konkurencyjności i w nowym ekosystemie budżetowym powinniśmy dopilnować zapisów, które wymuszą częściową regionalizację środków – tak by trafiły do firm w Europie Środkowej, w tym w Polsce, które chcą i potrafią się rozwijać. Bez tego, jak ocenia, pogłębią się nierówności gospodarcze i zaburzą zasady równej konkurencji.
– Jeśli będziemy umieli wywalczyć te zapisy, dostęp za pośrednictwem UE do nowych rynków w Ameryce Południowej stanie się mulitiplikatorem naszego rozwoju gospodarczego – mówi Piotrowski.
– Nie możemy jednak składać naszego rolnictwa na ołtarzu ratowania niemieckiego przemysłu. Dopływ towarów z Ameryki Południowej produkowanych po zupełnie innych kosztach, grozi wypchnięciem naszego eksportu, m.in. drobiu czy wołowiny, z najbardziej marżowych zachodnioeuropejskich rynków. I to w sytuacji, gdy pod presją konkurencji z tanim zbożem z Ukrainy powinniśmy przesuwać się właśnie w stronę bardziej marżowej produkcji zwierzęcej – podsumowuje.
Czy Unia złożyła polskie rolnictwo „na ołtarzu” surowców krytycznych? Pytana o to Adrianna Wrona, kierowniczka projektu Rolnictwo w Instytucie Zielonej Gospodarki, zwraca uwagę raczej na systemowy problem sektora rolniczego, zwłaszcza w Polsce.
– Umowa z krajami Mercosur jest bardzo wielowymiarowa, ale nie mam poczucia, że rolnictwo zostało położone „na ołtarzu” innych interesów. Niepodpisanie jej nie rozwiązałoby głębszych, strukturalnych problemów polskiego rolnictwa, a jej podpisanie samo w sobie nie powinno ich znacząco pogłębić – podkreśla analityczka i dodaje, że kluczową kwestią dla niej jest to, na ile mądrze zostanie wykorzystana energia i uwaga, które wywołała debata wokół Mercosuru.
Auta spalinowe „uratowane”, ale Chiny w tym czasie zalewają nas elektrykami
Umowa z Mercosurem to nie wyrok
Również dr Paulina Sobiesiak-Penszko, prezeska Instytutu Strategii Żywnościowych Grunt, ocenia, że umowa z Mercosurem nie jest „wyrokiem”, ale też nie będzie automatycznym impulsem rozwojowym. Podkreśla, że porozumienie może stać się katalizatorem zmian „jeśli Polska przestanie reagować defensywnie, a zacznie działać strategicznie”.
– Oznacza to m.in. konieczność zbudowania strategii rozwoju poszczególnych sektorów, postawienia na jakość oraz wsparcia rozwoju i potencjału lokalnych marek, wykorzystania tradycji kulinarnej w sposób, który realnie wzmocni pozycję Polski na światowych rynkach i zwiększy rozpoznawalność naszej żywności – dodaje ekspertka.
Według niej Polsce brakuje przede wszystkim krajowej polityki żywnościowej i to takiej, którą rozumiemy jako element bezpieczeństwa państwa. – Sytuacja, w której na liście 349 produktów objętych szczególną ochroną w ramach umowy z Mercosurem, Polska figuruje pod jednym szyldem – polskiej wódki – musi budzić niepokój. Państwo o bogatej tradycji kulinarnej i silnym regionalnym zróżnicowaniu powinno skutecznie przełożyć ten potencjał na rozpoznawalne, prawnie chronione marki o międzynarodowym znaczeniu – uważa dr Sobiesiak-Penszko.
Także Adrianna Wrona z IZG podkreśla, że debata wokół Mercosuru to pretekst do koniecznej rozmowy o kompleksowej strategii polskiego rolnictwa, o wsparciu krajowych producentów i o inwestycjach:
– Gdzie kierować wsparcie? Jak poprawiać odporność gospodarstw? Jak zapewnić polskim konsumentom zdrową oraz przystępną cenowo żywność, a do tego zainteresować naszymi produktami konsumentów z zagranicy? To wszystko jest możliwe, lecz bez takiej strategii trudno będzie realnie skorzystać z nowych możliwości eksportowych – podkreśla ekspertka.
Obowiązkowa fotowoltaika. Czy to się w Polsce uda? Eksperci komentują
„Polska ma odpowiednie warunki, aby realnie skorzystać”
Instytut Strategii Żywnościowych Grunt podkreśla w swojej analizie, opublikowanej w czasie ostatnich rolniczych protestów w Polsce, że nasze rolnictwo nie wygra konkurencji z krajami Mercosur na wolumen, koszty pracy czy skalę produkcji. „Próba takiej rywalizacji oznaczałaby presję na obniżanie standardów, dochodów rolników i jakości żywności. Jedyną racjonalną odpowiedzią jest konsekwentne stawianie na jakość, a nie ilość” – czytamy.
– Jest to obszar cieszący się coraz większym zainteresowaniem zarówno wśród polskich oraz europejskich konsumentów, jak i tych z krajów Mercosur. Polska ma odpowiednie warunki, aby na tym realnie skorzystać – potwierdza tę tezę Adrianna Wrona.
– Polska dysponuje strukturą rolną sprzyjającą rozwojowi rolnictwa lokalnie profilowanego, a jednocześnie międzynarodowo kojarzonego z wysoką jakością. Taki model ma realny potencjał rynkowy. Musimy jedynie chcieć te atuty mądrze wykorzystać – dodaje analityczka.
– Rozwój eksportu jest ważny, ale równie istotne jest wzmocnienie naszego lokalnego rynku. Trzeba rozwijać sprzedaż bezpośrednią, krótkie łańcuchy dostaw i zamówienia publiczne w oparciu o lokalną żywność – mówi Katarzyna Banul-Wójcikowska, analityczka Instytutu Grunt.
Co na to rolnicy? Jacek Zarzecki podkreśla, że potrzebują przede wszystkim skutecznych, automatycznych mechanizmów ochronnych, powstrzymujących nadmierny import, oraz realnych gwarancji jakości produktów, które trafią na unijny rynek.
– Nie można poświęcać bezpieczeństwa żywnościowego i przyszłości europejskiego rolnictwa w imię politycznych deklaracji czy geostrategicznych kalkulacji. Jeśli Unia Europejska chce być wiarygodna wobec swoich obywateli, musi chronić tych, którzy produkują żywność zgodnie z najwyższymi standardami, a nie zmuszać ich do konkurowania na nierównych zasadach. Politycy muszą mieć świadomość, że to polityka KE i nakładania z jednej strony nowych obowiązków, a z drugiej, przymykanie oka na łamanie tych samych zasad przez kraje trzecie powoduje wzrost niezadowolenia i daje siłę ruchom antyeuropejskim – mówi Zarzecki.
USA dystansują Europę? Ekonomistka: nie gramy w tę samą grę [WYWIAD]
Nie koniec sporów. Czy umowa wejdzie w życie? To się okaże
Umowę między Unią Europejską a krajami Mercosur negocjowano od 1999 r. W grudniu 2024 r. przewodnicząca KE Ursula von der Leyen zawarła z nimi umowę o partnerstwie oraz przejściową umowę handlową. Mimo wielu protestów rolniczych, zwłaszcza we Francji i Polsce, wewnętrzne unijne negocjacje doprowadziły do uzyskania 9 stycznia wstępnej zgody państw członkowskich na podpisanie porozumienia. Przeciw zagłosowały: Francja, Polska, Austria, Irlandia i Węgry. Wstrzymała się Belgia, a z antymercosurowego bloku wyłamały się Włochy.
Wiadomo już, że umowa zostanie podpisana, ale czy wejdzie w życie? To się okaże. Francja chce kontynuować walkę w Parlamencie Europejskim i to, czy wyjdzie z niej zwycięsko, może zależeć od przewidzianego na 21 stycznia głosowania. PE podczas sesji plenarnej zdecyduje wtedy, czy wyśle umowę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), który miałby zbadać jej zgodność z unijnymi traktatami.
Komentatorzy twierdzą, że na razie wynik głosowania jest trudny do przewidzenia, bo może zależeć od zaledwie kilkunastu głosów. Ale jeśli wniosek zyska większość, a TSUE go dopuści, to proces ratyfikacji umowy z Mercosur może się znacząco wydłużyć. Może się też pojawić presja na zmiany w umowie.
To druga próba PE zaskarżenia umowy. Jesienią ubiegłego roku podobny wniosek poparło 145 posłów z pięciu grup politycznych. Z przyczyn formalnych nie został jednak poddany pod głosowanie.
Skargę do TSUE mogą złożyć też poszczególne państwa i właśnie taki plan zapowiedział na platformie X polski minister rolnictwa Stefan Krajewski:
„Dzisiejsze głosowanie ws umowy UE-Mercosur nie kończy sprawy. Wzmocnione klauzule ochronne zostały zatwierdzone, ale to nie jest nasz główny cel. Jeśli umowa zostanie ostatecznie podpisana, jako Polska złożymy skargę do TSUE, co jednocześnie zablokuje umowę”.
Aleksandra Majda, vicepresident ESG Impact Network, ekspertka ds. zrównoważonego rozwoju
Zwolnienia i drożyzna? Polacy tego nie widzą. Czują się zamożni jak nigdy [ANALIZA]