Była to zdecydowana reakcja Sheinbaum na następną falę ostrych zarzutów z Waszyngtonu wobec meksykańskich służb odpowiedzialnych za ochronę granicy i walkę z przemytem narkotyków.

– Wzajemny szacunek między państwami wymaga obustronnego zaufania. Również oni, Amerykanie, mają swoją część odpowiedzialności, która powinna polegać na prowadzeniu jak najskuteczniejszej kampanii przeciwko narkomanii wśród młodzieży w Stanach Zjednoczonych. Nie sposób bowiem myśleć, że problem przemytu substancji narkotycznych da się rozwiązać wyłącznie poprzez działania podejmowane po naszej stronie granicy – mówiła Sheinbaum.

Jej piątkowe wystąpienie było reakcją na komunikat Departamentu Stanu USA z dnia poprzedniego, w którym wezwano Meksyk do przedstawienia „konkretnych i możliwych do zweryfikowania efektów działań na rzecz uszczelnienia granicy, której poziom bezpieczeństwa powinien być bez zarzutu”.

Amerykański Departament Stanu określił sytuację na granicy z Meksykiem jako „nie do zaakceptowania”.

Jak komentują meksykańskie media, wszystko to rozgrywa się w atmosferze napięcia wywołanego ostrzeżeniami prezydenta USA Donalda Trumpa o „możliwych działaniach wymierzonych w meksykańskie kartele narkotykowe, które mogłyby być prowadzone bezpośrednio na terytorium Meksyku”.