Jak podaje brytyjski dziennik „The Mirror”, do incydentu doszło podczas wakacji pewnego turysty w Stanach Zjednoczonych. Lionell Carr udał się na śniadanie, a jego rachunek wyniósł 33,06 dol. (ok. 120,28 zł).

Klient planował zostawić napiwek w gotówce, dlatego w rubryce przeznaczonej na napiwek na wydruku z karty (tip line) wpisał „0.00”. Ten gest został jednak błędnie zinterpretowany przez obsługę. Kelner, przekonany, że nie otrzyma żadnego dodatkowego wynagrodzenia, postanowił dać upust swojej frustracji bezpośrednio na paragonie.

Na dole rachunku pracownik restauracji dopisał odręcznie: „Naucz się dawać NAPIWKI. To nie moja praca, by obsługiwać cię ZA DARMO!”.

Lionell Carr opublikował wpis w aplikacji Threadshttps://www.threads.com/@lionellsaidit2/post/DSVChAokqSD?xmt=AQF0DIxjShAWOPvE0_MR3PApqC1EVsS5DvtXJ5rNkEFAqP0

Lionell Carr opublikował wpis w aplikacji Threads

„Kelnerzy są poza kontrolą”

Reakcja kelnera przyniosła skutek odwrotny do zamierzonego. Turysta, który zobaczył obraźliwą notatkę, poczuł się urażony i ostatecznie zrezygnował z zostawienia przygotowanej gotówki.

– Podczas moich wakacyjnych podróży zatrzymałem się na śniadanie. (…) Miałem zamiar zostawić napiwek w gotówce… Ci kelnerzy są poza kontrolą. Często przez chciwość sami blokują swoje błogosławieństwo! – relacjonował mężczyzna w aplikacji Threads.

Zdjęcie paragonu momentalnie stało się wiralem, wywołując gorącą dyskusję na temat systemu wynagradzania w amerykańskiej gastronomii. Internauci podzielili się na dwa obozy. Część komentujących stanęła po stronie turysty, krytykując roszczeniową postawę obsługi. „Właściwie to tak, to jest ich praca, to takie bezczelne” – napisał jeden z użytkowników. Inni dodawali: „Twoją pracą jest dosłownie obsługa gości. To zadanie twojego szefa, żeby ci płacić, a nie moje” oraz „Napiwki są dobrowolne”.

Nie zabrakło jednak głosów broniących pracownika. Zwolennicy napiwków wskazywali na specyfikę amerykańskiego rynku pracy, gdzie podstawowa stawka dla kelnerów wynosi średnio zaledwie 2,13 dol. za godzinę, a napiwki stanowią główne źródło utrzymania.

„To nie chciwość. Możemy się spierać, że system jest zepsuty (…), ale tak to działa i nie powinniśmy karać ludzi za niedoskonałości systemu” – argumentował jeden z internautów, podkreślając, że choć notatka była wyrazem frustracji, to w pełni ją rozumie.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

  • Co napisał kelner na paragonie?
  • Jakie były reakcje internautów na ten incydent?
  • Jakie są stawki godzinowe dla kelnerów w USA?
  • Jak Polka opisała swoją sytuację z napiwkami w USA?

Polka o sytuacji w amerykańskim lokalu

W Onecie opisywaliśmy relację Izy, Polki mieszkająca od kilku lat w Stanach Zjednoczonych, która była świadkiem podobnej sytuacji w jednej z amerykańskich restauracji. Jak opowiadała w wideo na swoim Instagramie, kelnerka zareagowała wyraźnym niezadowoleniem na brak napiwku od grupy turystów. Kobieta wróciła do stolika klientów z wyraźnym niezadowoleniem. Zapytała, czy coś było nie tak z obsługą, ale goście zapewnili, że wszystko było w porządku. Wtedy kobieta bezpośrednio zapytała, dlaczego nie zostawili napiwku. Bariera językowa sprawiła, że turyści nie do końca rozumieli, o co chodzi, jednak kelnerka stanowczo wyjaśniła im, że w USA napiwki są standardem, a jej stawka godzinowa wynosi jedynie trzy dolary. Mówiła na tyle głośno, że inni goście restauracji również mogli to usłyszeć.

W efekcie turyści ostatecznie przekazali jej 10 dol., po czym kelnerka z satysfakcją odeszła.

Wasze opinie i doświadczenia

Kwestia napiwków wzbudza kontrowersje. Mieliście jakąś nieprzyjemną sytuacją z nimi związaną podczas podróży? Czekam na wasze historie pod adresem: karolina.walczowska@redakcjaonet.pl