- Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
W sobotę rano Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało alert dla powiatu tatrzańskiego (woj. małopolskie). Zawierał informacje o wysokim zagrożeniu lawinowym i apel, by z wyjścia w góry zrezygnowały osoby bez doświadczenia i odpowiedniego sprzętu.
Archiwum
Alert RCB
TOPR reaguje na alert RCB. „Nie był konsultowany”
Na alert RCB zareagował naczelnik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego Jan Krzysztof. Przedstawiciel organizacji ratowniczej w rozesłanym przed południem komunikacie zaznaczył, że nie zgadza się z treścią alertu.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
„Informacja ta nie była konsultowana z TOPR. Nie jest ona zgodna z obowiązującym rozporządzeniem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w sprawie definicji zagrożenia lawinowego” — czytamy.
- Dlaczego TOPR nie zgadza się z alertem RCB?
- Jakie błędy zawiera komunikat RCB?
- Jakie jest rzeczywiste zagrożenie lawinowe według TOPR?
- Co powiedział rzecznik RCB na temat alertu?
Archiwum
Komunikat naczelnika TOPR
Onet skontaktował się z Janem Krzysztofem, który doprecyzował, na czym polega błąd w komunikacie RCB.
— Zareagowaliśmy na alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, który został wysłany dziś rano, bo niestety nie był on z nami konsultowany. Co gorsze, zawiera on błędy i to niestety nie jest pierwsza taka sytuacja — mówi w rozmowie z Onetem naczelnik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Różnica w stopniach zagrożenia lawinowego. TOPR wyjaśnia
— RCB informuje w SMS-owym alercie o „wysokim zagrożeniu lawinowym”. Tymczasem ono nie jest „wysokie” tylko „znaczne”. Wysokie zagrożenie to stopień czwarty, a my dziś mamy trzeci stopień zagrożenia lawinowego. To jest bardzo duża różnica. W górach dziś trzeba uważać, ale spokojnie można wybierać się na spacery np. w doliny. Stopnie zagrożenia lawinowego wynikają wprost z rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. RCB jest organem państwowym i powinno się tego rozporządzenia trzymać — dodaje.
Jak tłumaczy naczelnik Jan Krzysztof, zapewne RCB wysyłając alert o zagrożeniu lawinowym, ma dobre intencje. Problem w tym, że jak mówi ratownik, w tym wypadku sprawdza się przysłowie, że „dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane”.
— My jako TOPR niezwykle rzadko mówimy kategorycznie, że sytuacja w górach jest tak niebezpieczna, że nie powinno się tam wchodzić — tłumaczy naczelnik. — Dlatego nasze apele są wówczas mocne i wybrzmiewają głośno. Jeśli jednak takie ostrzeżenia zaczną się pojawiać zbyt często i w dodatku będą zawierać błędne informacje, to w konsekwencji dojdziemy do sytuacji, że tymi alertami nikt już wkrótce nie będzie się przejmował. Wówczas prawdziwe zagrożenie zostanie zlekceważone i może dojść do prawdziwej tragedii — dodaje.
Zwróciliśmy się także do rzecznika Rządowego Centrum Bezpieczeństwa Piotra Błaszczyka z prośbą o komentarz. Przekazał w rozmowie Onetem, że w alercie nie było konkretnie mowy o czwartym stopniu zagrożenia, a po prostu o wysokim zagrożeniu.