- Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
„Wdrażany jest tajny plan, mający na celu przekształcenie dostępu do Internetu w »przywilej rządowy«” — czytamy w raporcie Filterwatch, organizacji monitorującej cenzurę Internetu w Iranie, który cytuje „The Guardian”. Jak podkreślają przedstawiciele organizacji, rząd i media państwowe już teraz sugerują, że nieograniczony dostęp do globalnej sieci nie powróci po protestach.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Zgodnie z tymi planami, tylko osoby posiadające odpowiednie poświadczenia bezpieczeństwa lub pozytywnie zweryfikowane przez rząd mogłyby korzystać z ocenzurowanej wersji globalnego internetu. Pozostała część społeczeństwa byłaby ograniczona wyłącznie do krajowej sieci. Szef Filterwatch Amir Rashidi zaznacza, że taki model oznaczałby dostęp do internetu wyłącznie dla wybranych.
- Jakie plany ma irański rząd dotyczące internetu?
- Kto mógłby uzyskać dostęp do ocenzurowanej wersji internetu w Iranie?
- Kiedy wybuchły protesty w Iranie?
- Jak od 2009 roku zmienia się internet w Iranie?
Protesty w Iranie wybuchły 28 grudnia 2025 r. i szybko objęły cały kraj, przeradzając się w największy od lat antyrządowy zryw. Ze względu na trwającą od ponad tygodnia blokadę internetu trudno uzyskać sprawdzone informacje dotyczące bieżących wydarzeń w Iranie. Według niektórych doniesień w ostatnich dniach liczba demonstracji spadła. Irański rząd zapewnia, że sytuacja bezpieczeństwa jest pod kontrolą.
Rashidi podkreśla, że władze wydają się zadowolone z obecnego poziomu kontroli i uważają, iż blokada internetu pomogła im opanować sytuację.
Tak działa internet w Iranie
Iran od 2009 r. buduje własny, odizolowany od świata internet. Od 2012 r. funkcjonuje Najwyższa Rada Cyberprzestrzeni, która zarządza krajową siecią, umożliwiając dostęp do wybranych stron i aplikacji stworzonych przez reżim, w tym irańskich komunikatorów, wyszukiwarek, aplikacji nawigacyjnych oraz serwisu streamingowego przypominającego Netflixa.
Selektywne przyznawanie dostępu do sieci możliwe jest dzięki zaawansowanym systemom filtrowania ruchu, które pozwalają władzom decydować, kto może korzystać z globalnego internetu. Rozwiązanie to, znane jako tzw. whitelisting, według „The Guardian” opiera się na technologii dostarczanej przez Chiny.
Władze Iranu doskonalą także procedury blokowania internetu. „The Guardian” wskazuje, że już podczas protestów w 2012 r. blokowano serwisy takie jak Facebook, Twitter czy Google, pozostawiając dostęp do usług istotnych gospodarczo. Jednak obecne, całkowite odcięcie kraju od sieci, byłoby znacznie poważniejszym krokiem.