Prezydent Donald Trump przekonuje, że kontrola nad Grenlandią jest niezbędna, by nie dopuścić do tego, aby Rosja i Chiny umocniły swoją pozycję w Arktyce.

Jednak wielu zaniepokojonych europejskich urzędników oraz rosnąca, dwupartyjna grupa ustawodawców w Waszyngtonie uważa, że upór Trumpa, by Stany Zjednoczone przejęły Grenlandię wbrew sprzeciwowi Danii, samych Grenlandczyków i innych sojuszników z NATO, jest wodą na młyn dla Rosji i prezydenta Władimira Putina. A przy okazji dodatkowo nadwyręża i tak już napięte relacje wewnątrz NATO.

Według tej grupy obsesja Trumpa na punkcie pozyskania Grenlandii — oraz chwiejne i zmieniające się argumenty, na których ją opiera — odciągnęły uwagę od Ukrainy, a nawet doprowadziły do przekierowania części zasobów właśnie na Grenlandię. To wszystko utrudnia europejskie wysiłki, by utrzymać silny i jednolity front, zwłaszcza że USA mocno naciskają na porozumienie pokojowe kończące wojnę.

— powiedział jeden z urzędników europejskiego rządu.

Trump mówi o bezpieczeństwie i „rosyjsko-chińskim zagrożeniu”, ale w Europie i w Waszyngtonie coraz głośniej słychać, że ta opowieść ma więcej luk niż konkretów. W tle narasta obawa, że Grenlandia staje się wygodnym pretekstem, który rozsadza jedność NATO i odciąga uwagę od prawdziwej wojny — tej w Ukrainie. A wiadomo, komu jest to na rękę.

Jak inni rozmówcy tego reportażu, zachował anonimowość, bo nie miał upoważnienia do wypowiedzi publicznych. — Szacunku dla integralności terytorialnej nie da się wymusić poprzez grabież ziemi i powinniśmy powiedzieć to wprost. Ale zamiast zajmować się realnym zagrożeniem [wojną w Ukrainie], będziemy wysyłać wojska na Grenlandię.

Trump nie musi „zabierać” Grenlandii, żeby przeciwstawiać się Rosji. Stany Zjednoczone już mają na wyspie bazy wojskowe i tradycyjnie blisko współpracowały z Danią w sprawach bezpieczeństwa.

Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych J.D. Vance (w środku) w bazie wojskowej Pituffik Space Base na Grenlandii, 28 marca 2025 r.

Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych J.D. Vance (w środku) w bazie wojskowej Pituffik Space Base na Grenlandii, 28 marca 2025 r.Pool / Pool / Getty Images

Mimo to część obserwatorów uważa, że wątpliwe twierdzenia o rzekomo nieuchronnej chińskiej i rosyjskiej agresji są jednym z kilku pretekstów pod przyszłe działania — aż po możliwość uderzenia militarnego włącznie.

Prezydent oraz przedstawiciele administracji sugerowali też, że USA potrzebują Grenlandii dla tarczy antyrakietowej „Złota Kopuła”, dla „bezpieczeństwa gospodarczego” oraz dostępu do surowców mineralnych — czyli obszarów, w których Dania sygnalizowała gotowość do pogłębionej współpracy.

— Argumenty prezydenta dotyczące Grenlandii są od początku do końca oczywistą bzdurą — powiedział Jeremy Shapiro, były urzędnik Departamentu Stanu z czasów Baracka Obamy, obecnie dyrektor ds. badań w Europejskiej Radzie Spraw Zagranicznych w Waszyngtonie.

Europejscy urzędnicy zauważają też, że gdyby Trump rzeczywiście tak bardzo przejmował się rosyjską agresją, ma mnóstwo sposobów, by się jej przeciwstawić — przede wszystkim w Ukrainie, gdzie sojusznicy od dawna proszą go o twardsze stanowisko wobec Putina po jego powrocie do władzy.

Prezent dla Putina

Tymczasem część obawia się, że nacisk Trumpa na przejęcie Grenlandii i jego odmowa wykluczenia użycia siły pomagają Putinowi realizować jego wieloletni cel: osłabianie zachodnich sojuszy.

Ostatnia groźba Trumpa padła w piątek 16 stycznia, gdy podczas niezwiązanego wydarzenia dotyczącego ochrony zdrowia zasugerował, że może nałożyć dodatkowe cła na Unię Europejską, jeśli ta zablokuje mu możliwość przejęcia terytorium.

Putin chce słabszego NATO. Trump daje mu to na tacy

— powiedział drugi urzędnik europejskiego rządu.

Trump wielokrotnie sugerował, że Putin to człowiek pokoju, choć Rosja nasiliła bombardowania lotnicze celów cywilnych i podejmowała agresywne kroki, takie jak rozmieszczenie na początku tego miesiąca pocisku zdolnego do przenoszenia głowicy nuklearnej w ataku na zachodnią Ukrainę. W tym tygodniu prezydent znów przekonywał w wywiadzie dla agencji Reutera, że to prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski jest główną przeszkodą na drodze do porozumienia pokojowego.

Prezydent USA Donald Trump, 13 stycznia 2026 r.

Prezydent USA Donald Trump, 13 stycznia 2026 r.Patrick Smith/Getty Images / Getty Images

Po tygodniach rozmów z najbardziej zaufanymi pośrednikami Trumpa Zełenski miał wykazywać gotowość do ustępstw terytorialnych oraz przeprowadzenia wyborów w zamian za powojenne gwarancje bezpieczeństwa ze strony USA. Tymczasem Putin nie wykazuje chęci negocjacji — najwyraźniej zadowolony z kontynuowania bombardowań ukraińskich miast mimo zaledwie minimalnych postępów w wojnie trwającej już prawie cztery lata.

— Rosja myślała, że zajmie Kijów w trzy dni, a tymczasem przez cztery lata zdobywa zaledwie symboliczne kawałki terenu — powiedział trzeci urzędnik europejskiego rządu. — Pomysł, że mają zasoby i „przerób”, by rzucić wyzwanie Zachodowi na Grenlandii, jest po prostu absurdalny.

Europa w trybie alarmowym

W pierwszym roku po powrocie do urzędu Trump naciskał NATO na zwiększenie wydatków obronnych, domagał się, aby Europa płaciła za całą przyszłą pomoc obronną dla Ukrainy, oraz zmusił UE do zaakceptowania wyższych ceł. Jednak jego ponowne wymachiwanie szabelką w sprawie Grenlandii w 2026 r. wywołało jeszcze większą panikę w europejskich stolicach.

A jednak fakt, że prezydent wydaje się traktować sprawę kontroli nad Grenlandią śmiertelnie poważnie — twierdząc, że albo ją kupi od Danii, albo przejmie siłą — doprowadził do gwałtownego wzrostu napięcia wśród części europejskich liderów. W tym tygodniu zdecydowali oni o wysłaniu wojsk na Grenlandię na niezaplanowane ćwiczenia wojskowe. Była to pospieszna próba pokazania europejskich zdolności obronnych, które Trump wcześniej bagatelizował, utrzymując, że tylko amerykańskie siły są w stanie zapewnić bezpieczeństwo tego terytorium.

Dowódca Połączonego Dowództwa Arktycznego major generał Soren Andersen (L) i premier Danii  Mette Frederiksen na pokładzie duńskiego okrętu inspekcyjnego Vaedderen na wodach w pobliżu Nuuk w Danii, 3 kwietnia 2025 r.

Dowódca Połączonego Dowództwa Arktycznego major generał Soren Andersen (L) i premier Danii Mette Frederiksen na pokładzie duńskiego okrętu inspekcyjnego Vaedderen na wodach w pobliżu Nuuk w Danii, 3 kwietnia 2025 r.MADS CLAUS RASMUSSEN / PAP

Jednocześnie w Senacie wciąż nie podjęto działań w sprawie ustawy zaostrzającej sankcje wobec Rosji — mimo że jej autor, senator Lindsey Graham (republikanin z Karoliny Południowej), mówił w zeszłym tygodniu, iż Trump wreszcie dał zielone światło, by zająć się nią na posiedzeniu w tym tygodniu.

W sumie działania Trumpa przeczą jego deklarowanej trosce o rosyjskie zagrożenie.

W tym momencie jest absolutnie jasne, czego Donald Trump tak naprawdę szuka — i nie ma to nic wspólnego z bezpieczeństwem

— powiedział Shapiro.

— To nie ma nic wspólnego z Rosją. Chodzi o jego osobiste wywyższanie się, o jego mentalność magnata nieruchomości, przekonanego, że władzę i wielkość zdobywa się poprzez przejmowanie ziemi i poszerzanie mapy Stanów Zjednoczonych. Każdy, kto wierzy, że tu chodzi o Rosjan, o bezpieczeństwo, o Rosję i Chiny, po prostu nie zwraca uwagi na to, co się dzieje — dodał.

Po roku prób łagodzenia Trumpa publicznymi i prywatnymi pochlebstwami europejscy przywódcy tracą cierpliwość. Najbardziej widać to w postawie Francji i Niemiec — dwóch filarów UE — których liderzy w ostatnich dniach coraz otwarciej wyrażali irytację.

Prezydent Francji Emmanuel Macron w tym miesiącu ubolewał, że USA pod rządami Trumpa „stopniowo odwracają się” od sojuszników, których od 80 lat łączą wspólne wartości demokratyczne. Ostrzegając Trumpa bezpośrednio przed konsekwencjami naruszenia suwerenności sojusznika z NATO, Macron przyznał jednocześnie, że geopolityczna zmiana już się dokonuje.

Żyjemy w świecie mocarstw, w którym istnieje realna pokusa, by dzielić świat między siebie

— powiedział.

Przedstawiciel Białego Domu odpowiadający na krytykę zauważył, że Trump nie jest pierwszym prezydentem, który dostrzega rosnące strategiczne znaczenie Arktyki. Wskazał m.in. na niedawne działania europejskich sił, reagujących na obecność rosyjskich okrętów podwodnych w wodach wokół Grenlandii.

— Prezydent jasno mówił, że uważa Grenlandię za strategicznie kluczową lokalizację z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego — powiedział urzędnik. — I jest przekonany, że Grenlandczycy byliby w lepszej sytuacji jako część Stanów Zjednoczonych.

Okręt wojskowy należący do Królewskiej Marynarki Wojennej Danii patroluje okolice Nuuk na Grenlandii, 15 stycznia 2026 r.

Okręt wojskowy należący do Królewskiej Marynarki Wojennej Danii patroluje okolice Nuuk na Grenlandii, 15 stycznia 2026 r.AP Photo/Evgeniy Maloletka / East News

„Najgłupsza rzecz”

Część republikanów w Waszyngtonie uznała jednak obsesję prezydenta na punkcie Grenlandii za kompletnie niedorzeczną. Jako część Królestwa Danii Grenlandia jest już chroniona przez artykuł 5 NATO, zgodnie z którym atak na jednego członka oznacza atak na cały sojusz.

Kongresmen Don Bacon (republikanin z Nebraski) przewidział, że jakakolwiek operacja wojskowa mająca na celu przejęcie wyspy doprowadziłaby do impeachmentu, i nazwał obsesję Trumpa „najgłupszą rzeczą, jaką kiedykolwiek słyszał”.

W ostrej przemowie na sali Senatu w zeszłym tygodniu senator Mitch McConnell (republikanin z Kentucky) ostrzegł przed „katastrofalnymi” skutkami, gdyby Trump naruszył suwerenność wieloletniego sojusznika. Stwierdził, że byłoby to równoznaczne ze „spaleniem ciężko wypracowanego zaufania lojalnych sojuszników w zamian za brak realnej zmiany w dostępie USA do Arktyki”.

Był jedną z wielu osób, które podkreślały, że wzmocnienie bezpieczeństwa na Grenlandii jest możliwe bez aneksji. — Do tej pory nie usłyszałem od tej administracji ani jednej rzeczy, której potrzebowalibyśmy od Grenlandii, a której ten suwerenny naród nie byłby już skłonny nam zapewnić — powiedział.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Koniec z mitami Trumpa

W piątek 16 stycznia w Kopenhadze dwupartyjna grupa ustawodawców zaznaczyła, że w tej sprawie swoje zdanie będzie miał również Kongres i że poparcie dla umożliwienia Trumpowi przejęcia Grenlandii jest znikome. Senator Lisa Murkowski (republikanka z Alaski) powiedziała dziennikarzom po spotkaniu z premier Mette Frederiksen, że wśród Amerykanów nie ma większego poparcia dla przejęcia Grenlandii. Zasugerowała też, że szeroka większość ustawodawców użyje kongresowych „narzędzi”, by się temu przeciwstawić, podkreślając, że „to nie jest sprawa Republikanów przeciwko Demokratom”.

Duński minister spraw zagranicznych Lars Lokke Rasmussen powiedział po środowym spotkaniu z wiceprezydentem JD Vance’em oraz sekretarzem stanu Marco Rubio, że on i grenlandzka minister spraw zagranicznych Vivian Motzfeldt wykorzystali okazję, by obalić szereg wątpliwych uzasadnień Trumpa dla amerykańskiego przejęcia. W tym odpowiedzieli na twierdzenia prezydenta, jakoby chińskie i rosyjskie statki krążyły wokół Grenlandii i groziły zajęciem wyspy.

Zgodnie z naszymi informacjami wywiadowczymi, od około dekady nie było w pobliżu Grenlandii chińskiego okrętu wojennego

— powiedział Rasmussen. Jednocześnie dał do zrozumienia, że nie lekceważy wypowiedzi Trumpa dotyczących długofalowego zabezpieczenia regionu.

— Jest też zawsze odrobina prawdy w tym, co mówi — dodał. — W pewnym stopniu podzielamy jego obawy. Bez wątpienia mamy do czynienia z nową sytuacją bezpieczeństwa w Arktyce i na dalekiej północy.